Anabella – Rozdział XII (cz. 11)

Zebrani przysłuchiwali się tej rozmowie, wymieniając między sobą rozbawione komentarze. Iza siedziała nieruchomo, nadal nie mając pomysłu, jak powinna zachować się w tej bądź co bądź niezręcznej sytuacji. Majk sięgnął po jej szklankę, podał jej ją i wyciągnął w jej stronę swoją, aby się z nią trącić.

– Majk – oznajmił uroczyście.

Popatrzyła na niego spłoszona, natychmiast przypominając sobie stanowcze słowa Basi. Z naszej strony mamy zasadę, że nie spoufalamy się i zwracamy się do niego „szefie”To w końcu nasz pracodawca… dla zwykłego szacunku wypada nam zachować taki lekki dystans… Pokręciła lekko głową na znak odmowy.

Majk przyglądał się w milczeniu jej zmieszanej minie i na kilka sekund jego twarz przybrała dziwny wyraz, jakby myślami był zupełnie gdzie indziej. Ocknął się jednak szybko, uśmiechnął się swobodnie i przyjaznym gestem ogarnął ją ramieniem tak, że znów poczuła delikatny zapach wody kolońskiej, po czym ruchem głowy wskazał na jej szklankę z wodą.

– No, pij, elfiku – powiedział cichym, ciepłym głosem. – I nie stresuj się, mówiłem przecież przed chwilą, że życie to jeden wielki ciąg przypadków… Na to nie ma mocnych.

Iza posłusznie podniosła szklankę do ust. Majk mrugnął do niej porozumiewawczo, cofnął ramię, jednym haustem wypił swoją wodę i odstawił naczynie na stół.

– Załatwione, gwiazdeczko! – oznajmił obserwującej ich Lodzi, która skinęła na to aprobująco głową i uśmiechnęła się do niego promiennie. – Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! A teraz przepraszam was, muszę już lecieć – dodał, rozkładając ręce. – Będę musiał załatwić te papiery. Pablo, dzięki, pogadam z frajerem i zażądam wycofania tego szemranego punktu. Nie miałem pojęcia, że tam jest taka ściema, na moje niewprawne oko wyglądało to sensownie. Widzisz? Co ja bym bez ciebie zrobił…

– Nie ma sprawy – uśmiechnął się Pablo. – Załatwisz mi za to najwyżej jakieś poziomki. Albo świeże jagody. Tylko mają być słodkie – zaznaczył. – Żeby nie trzeba było sypać na nie cukru!

Julka i Szymek wybuchli śmiechem. Lodzia pogroziła mu żartobliwie palcem.

– Zamówienie przyjęte – zaśmiał się Majk. – Uruchomię mojego dostawcę, będzie zachwycony, jak powiem mu, że klient płaci każdą cenę! Zresztą już wcześniej wpadłem na to, że młoda będzie mieć teraz zachcianki kulinarne, a ty całą robotę jak zwykle zwalisz na mnie. Ale nie ma problemu, dla was wszystko… No, zrywam się, kochani. Dzięki za ekspertyzę… i za sałatkę, była znakomita, frajerze! Trzymajcie się, młodzi, i dobrej zabawy!

Podniósł się ze swojego miejsca i podał rękę Pablowi, a następnie uścisnął dłoń Lodzi i pozdrowił z daleka resztę towarzystwa, które również odpowiedziało mu chóralnymi okrzykami na pożegnanie. Obaj z Pablem wyszli do przedpokoju, gdzie zatrzymali się, rozmawiając jeszcze przy drzwiach.

„Ale głupio” – myślała tymczasem zażenowana Iza, wpatrując się z ciężkim sercem w swoją szklankę z wodą. – „Znów taka niezręczna sytuacja… Świat jest mały, ale żeby aż tak? Nie, nie ma mowy, dalej będę mówić mu „szefie”, żadnego spoufalania. Jak by to wyglądało przy reszcie zespołu? Nie mogłabym im spojrzeć w oczy…”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XII (12) (13)


Dodaj komentarz