Anabella – Rozdział XII (cz. 12)

Tymczasem zebrane towarzystwo nadal śmiało się z rozegranej przed chwilą sceny opiniowania sałatki Pabla.

– Oni we dwóch zawsze skradną show – pokiwała głową Magda. – Nie, Misiek? Pamiętacie, co odstawiali na weselu? Przepona bolała mnie potem jeszcze przez dwa dni!

Monika i chłopaki zawtórowali jej wesołym śmiechem.

– Ale ja nigdy nie widziałam cię w Anabelli – zauważyła Julka, zwracając się do Izy. – Chyba od niedawna tam pracujesz?

– Tak, dopiero od stycznia – potwierdziła Iza.

– Właśnie! – podchwyciła Lodzia. – Przecież my tam bywamy regularnie i nigdy na ciebie nie wpadłam. Od stycznia to rzeczywiście niedługo. Ale czekaj… nawet w zeszłą niedzielę byliśmy u Majka na imprezie, to już był koniec stycznia, a też cię tam nie widziałam…

– Bo niedziela to nie moja zmiana – wyjaśniła jej z uśmiechem Iza. – Jestem tam w poniedziałki i środy po południu, a potem w piątki i soboty na noc. I tyle. Pracuję tylko na pół etatu, bo mam przecież studia.

– Ach, no przecież! – zawołała Lodzia. – Oczywiście! Właśnie miałam cię zapytać, jak ty to ze sobą godzisz, ale w sumie pół etatu da się jakoś upchnąć… No i zobacz, jaki zbieg okoliczności! Majk to wieloletni przyjaciel Pabla, są jak bracia, znają się od dzieciństwa.

– Niesłychane – przyznała Iza, przypominając sobie swoje zdumienie sprzed kilku tygodni, kiedy to w szefie Anabelli rozpoznała kierowcę dostawczaka, z którym odprowadzała do domu pana Szczepana. – Właściwie to jeszcze nie do końca wyszłam z szoku, że go tutaj spotkałam…

– Tak się zdarza – uśmiechnęła się Lodzia. – Wiesz, ile ja już miałam w życiu dziwnych zbiegów okoliczności? Niektóre o wiele bardziej niesamowite niż ten, a do tego z konsekwencją na całe życie…

– Tak zwane fatum – mrugnęła do niej Julka.

– Fatum – Lodzia pokiwała głową z rozmarzeniem. – Przeznaczenie, z którym się nie dyskutuje… Ale tu też coś takiego było – dodała, spoglądając na Izę. – Bo ja ciebie od samego początku dziwnie polubiłam… Coś mi mówiło, że muszę znaleźć cię na tej romanistyce, a w sumie to nie było nic straconego, bo pewnie i tak wpadłybyśmy na siebie w Anabelli. Swoją drogą Majk ma nosa do ludzi, to mu trzeba przyznać – dodała z uznaniem. – Skubaniec dobiera sobie samych najfajniejszych!

– I potem nie ma co się dziwić, że knajpa robi furorę – zauważyła Julka. – Pamiętacie, jak poszliśmy tam pierwszy raz? Od razu zwróciliśmy uwagę na to, że mają fajny zespół, to się rzucało w oczy. Zwłaszcza że sam Majk też jest bardzo zaangażowany, lata po sali jak rakieta, ze wszystkimi gada i wszędzie go pełno.

Iza uśmiechnęła się do siebie, uznając, że to bardzo trafny opis szefa.

– Ty, a o co chodziło tym milionerem? – podjęła Julka, spoglądając pytająco na Lodzię. – On tylko tak się wygłupiał czy mówił to na serio?

– Nie mam pojęcia – pokręciła głową Lodzia. – Prosił wczoraj Pabla, żeby przejrzał mu na cito aneks do umowy… Wiesz, Pablo jest prawnikiem – wyjaśniła Izie – i Majk daje mu do sprawdzenia wszystkie swoje ważne papiery. Wyświadczają sobie nawzajem takie przysługi, każdy w swojej branży. I rzeczywiście, jak Majk był u nas z tymi papierami, to też wspomniał o jakimś milionerze, ale nie słyszałam wszystkiego, bo długo byłam w kuchni. Zapytam potem Pabla, to ci powiem, Jula. Ale może Majk tak sobie tylko żartuje, a dzisiaj musiał przecież jakoś usprawiedliwić tę elegancką koszulę! – zaśmiała się. 

Iza w pierwszej chwili miała ochotę zapewnić ją, że to nie były żarty, i opowiedzieć jej o Krawczyku, jednak uznała, że nie byłoby w dobrym tonie wtrącać się w nieswoje sprawy. Szef mógłby źle to odebrać, może chciałby osobiście opowiedzieć przyjaciołom o swoim nowym kontrakcie? Poza tym ona sama wolała nie pamiętać o wpadce z kawą i tiramisu, z którą Krawczyk będzie się jej kojarzył chyba już do końca życia… Przemilczała zatem ten wątek.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XII (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz