Anabella – Rozdział XII (cz. 13)

Po wyjściu Majka i powrocie Pabla towarzystwo znów zajęło się degustacją piwa, a podzielone grupki coraz bardziej integrowały się między sobą. Pod koniec przyjęcia do Izy przysiadł się Daniel, zajmując miejsce, na którym wcześniej siedział Majk.

– Nie wiedziałem, że pracujesz w Anabelli – zagadnął, popijając piwo z trzymanej w ręce szklanki. – A dobrze wiedzieć, takie znajomości czasami się przydają, zwłaszcza jak w ostatniej chwili trzeba zarezerwować stolik – mrugnął do niej.

– Nie ma sprawy – uśmiechnęła się Iza.

– Znam ten lokal – ciągnął Daniel, zerkając teraz na Pabla brylującego wśród siedzących po drugiej stronie stołu studentów. –  Nieraz już tam byliśmy z chłopakami i pewnie to stamtąd kojarzyłem Pabla… Jak zobaczyłem go wtedy, co przyjechał po Lodzię, od razu wiedziałem, że gdzieś już go widziałem. To musiało być tam, skoro Majk to jego kumpel. Jak ci się u niego pracuje?

– Świetnie. Jestem w zespole dopiero od miesiąca, a już zdążyłam wszystkich tam polubić.

– Tak w ogóle to twarda jesteś, żeby na pierwszym roku łączyć studia i pracę – zauważył z uznaniem. – Chyba nie zostaje ci już czasu na nic innego?

– Na pewno mam go za mało, żeby myśleć o banialukach – przyznała wesoło, nalewając sobie soku i rozsiadając się wygodniej.

Daniel również rozsiadł się, opierając się plecami o oparcie kanapy tak, że jego ramię znalazło się tuż przy jej ramieniu. Postawił sobie szklankę z piwem na kolanie, przytrzymując ją ręką i obracając powoli, jakby bawił się mieniącymi się w złotym płynie refleksami światła.

– Opowiesz mi trochę o sobie? – zapytał od niechcenia. – Mówiłaś, że nie jesteś z Lublina i że przyjechałaś tu na studia. Sama się utrzymujesz?

– Prawie – odparła nie bez dumy. – Trochę jeszcze pomaga mi siostra, ale coraz mniej. Staram się w ogóle przestać ją obciążać i mam nadzieję, że w tym roku to mi się uda. Dlatego pracuję na pół etatu. Od listopada sprzedawałam w takim komisie odzieżowym, ale kobieta oszukiwała, więc zwolniłam się… To był w ogóle koszmar – wzdrygnęła się lekko. – Teraz mam nieporównywalnie lepsze warunki i jestem zadowolona. Byle tylko udało mi się utrzymać ten sam rytm i w drugim semestrze, bo wtedy będzie więcej egzaminów niż teraz… Ale ufam, że dam radę.

– Dzielna jesteś – pokiwał głową Daniel. – Nie każdemu chciałoby się tak zachrzaniać jeszcze po zajęciach w knajpie…

– Jestem przyzwyczajona do pracy i trybu działania na wysokich obrotach – wyjaśniła mu spokojnie. – Od śmierci mamy właściwie non stop tak działam, więc to nie jest dla mnie wielki problem.

– Twoja mama nie żyje? – podchwycił skonfundowany. – Kurczę, przykro mi, nie wiedziałem… jakiś wypadek?

– Nowotwór – westchnęła. – Jeden z tych najzłośliwszych, jakie tylko są. Straciłyśmy ją dosłownie w trzy miesiące… A tata z kolei zginął właśnie w wypadku, ale to było już dawno, czternaście lat temu. W każdym razie po śmierci mamy zostałyśmy z siostrą same. Ale cóż, takie życie – uśmiechnęła się łagodnie. – Jakoś sobie poradziłyśmy, chociaż nie zawsze było łatwo… Na szczęście teraz mam wspaniałego szwagra i to również dzięki niemu mogłam w ogóle przyjechać na studia.

Od słowa do słowa opowiedziała mu nieco o swojej trudnej życiowej drodze, która we wrześniu tego roku przywiodła ją do Lublina. Daniel słuchał w milczeniu, przyglądając jej się spod oka, najpierw jakby z niedowierzaniem, następnie ze współczuciem, wreszcie z podziwem. Kiedy skończyła mówić, milczał jeszcze przez kilka sekund, po czym przechylił się w jej stronę i położył na chwilę dłoń na jej dłoni.

– Imponujesz mi, Iza, wiesz? – powiedział poważnie. – Aż mi głupio, bo mnie to się czasem nawet śmieci nie chce wynieść, jak matka prosi… Człowiek durny, sam nie wie, co ma. Słuchaj… – zawahał się. – Dałabyś mi numer telefonu? Chciałbym kiedyś się z tobą spotkać, wiesz, tak na mieście, pogadać na spokojnie sam na sam.

– Czemu nie? – uśmiechnęła się Iza, dyskretnie cofając dłoń. – Mogę ci dać… Masz gdzie zapisać?

– Dodam sobie od razu do kontaktów – odparł szybko, wyciągając z kieszeni swój telefon.

Wstukał podany mu przez Izę numer, zapisał i skinął głową z uśmiechem.

– Dzięki – odparł. – Wyślę ci potem smsa, żebyś w razie czego wiedziała, kto dzwoni. A zadzwonię na pewno – obiecał. – Fajna z ciebie dziewczyna, to się od razu czuje. I mądra… Może to trochę dlatego, że jesteś od nas starsza, ale myślę, że nie tylko. Będziesz wracać do domu trzynastką?… O, to fajnie, pojedziemy razem i pogadamy sobie jeszcze w autobusie…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz