Anabella – Rozdział XII (cz. 3)

W urządzonym również na niebiesko pokoju dziennym bawiło się już całkiem spore towarzystwo porozsiadane wszędzie, gdzie tylko dało się usiąść – na krzesłach, kanapie, a nawet na podłodze przykrytej grubym błękitno-białym dywanem. Iza natychmiast rozpoznała Bartka i rudowłosą Ninę, która pod nieobecność Lodzi podjęła się prezentacji przybyszy.

– Lodzia znalazła cię tak naprawdę dzięki mnie – oznajmiła z satysfakcją Izie. – Bo to ja zapytałam cię wtedy, z jakiego jesteś kierunku… Słuchajcie, mamy jeszcze do kompletu romanistkę! – dodała, zwracając się do reszty towarzystwa. – Też pierwszy rok!

– Cześć – kiwnął głową Bartek.

– Czyli co tam się u was studiuje? – zdziwił się jeden z chłopaków.

– Francuski – wyjaśniła lakonicznie Iza.

– Aaa, francuski! – studenci przyjrzeli jej się z zaciekawieniem. – Fajnie…

– No to teraz na was kolej – podjęła Nina. – Ja, Daniel, Bartek i Ala jesteśmy z polonistyki…

– Tak, pamiętam was – odparła Iza, przyglądając się po kolei przedstawianym jej studentom.

– To jest Marek, chłopak Ali – powiedziała Nina, wskazując na jednego z chłopaków, który kiwnął głową i uśmiechnął się do Izy.

– A resztę to już ja przedstawię – wtrąciła ładna, śniada brunetka o czarnych oczach, wyciągając rękę najpierw do Daniela, a potem do Izy. – Miło mi, Iza, słyszałam o tobie… Ja jestem Julka, chodziłyśmy razem z Lodzią do liceum. I dziewczyny też – dodała, wskazując na dwie koleżanki siedzące obok w towarzystwie kolejnych chłopaków. – Monia jest na politologii, Magda na dziennikarstwie, a ja na psychologii… Porozjeżdżałyśmy się po maturze w różnych kierunkach – zaśmiała się. – A teraz chłopaki. Najpierw mój, czyli Szymek – uśmiechnęła się do siedzącego na podłodze u jej stóp sympatycznego szatyna. – Jest na prawie, czyli w tej samej branży co nasz dzisiejszy gospodarz…

– Tylko że Pablo broni ludzi, a Szymek szkoli się na prokuratora-oskarżyciela – zauważyła Monika. – Sprzeczność interesów, jak by na to nie spojrzeć.

– Ktoś przecież musi osadzać za kratkami tych wszystkich bandziorów – zauważył spokojnie Szymek, na co dziewczyny wybuchły wesołym śmiechem.

Iza uśmiechnęła się z grzeczności, rozumiejąc, że to był żart, choć nie miała pojęcia, na czym polegał.

– To jest Jacek, chłopak Moni – mówiła dalej Julka, wskazując na innego chłopaka siedzącego obok Szymka. – Też politolog, tylko już na trzecim roku. A to chłopak Magdy, Misiek. Jest na na polibudzie i studiuje informatykę.

– Cześć! – rzucił Misiek, podając rękę Danielowi i uśmiechając się do Izy, której na dźwięk jego imienia mocniej zabiło serce.

„Misiek” – pomyślała melancholijnie. – „Czyli kolejny Michał… no cóż, to przecież bardzo popularne imię…”

– Miło mi – skinęła mu głową.

Do pokoju weszła Lodzia, ostrożnie niosąc porcelanową miseczkę z sałatką owocową Izy. Julka i Nina natychmiast rzuciły się do pomocy, robiąc jej miejsce na mocno już zastawionym, niewielkim stole, na którym centralne miejsce zajmował ogromny, świetnie pasujący do wystroju wnętrza bukiet niezapominajek.

„Niezapominajki w zimie?” – pomyślała Iza, dopiero teraz uświadamiając sobie, jak niezwykły był to widok o tej porze roku. – „Ach… on przecież tak ją właśnie nazwał! Niezapominajką…”

Znów, jak wtedy na uczelni, gdy obserwowała przytuloną na ławce parę, przed oczami pojawiła jej się wzruszona twarz Roberta wyprowadzającego z kościoła Amelię w białym welonie. A potem w uszach zabrzmiały jej ciche słowa pana Szczepana. Tacy byliśmy szczęśliwi!

– To moja bomba witaminowa – oznajmiła wesoło Lodzia. – Dostałam ją od Izy. Zaraz oficjalnie zaczniemy imprezę, tylko musimy poczekać na Pabla i jego legendarną sałatkę! – zaśmiała się, a reszta jej zawtórowała. – Dopiero niedawno wrócił z pracy, więc jeszcze chwilę mu to zajmie, a ja nie mogę mu pomóc, bo potem będzie mi zarzucał, że odebrałam mu zasługi i należną chwałę! – wszyscy znów wybuchli śmiechem. – Dlatego musimy uzbroić się w cierpliwość. A na razie chodź, Jula, pomożesz mi przynieść jeszcze te wszystkie czekoladki, które mi podarowaliście. Zostawiłam je w przedpokoju, ale weźmiemy je tutaj i zjecie sobie potem na deser…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XII (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz