Anabella – Rozdział XIII (cz. 11)

Gorączkowymi ruchami palców otworzyła historię transakcji, w której na samej górze widniały dwa przelewy ze znajomą nazwą nadawcy: Michał Błaszczak „Anabella”. Jeden z nich, z nagłówkiem Wynagrodzenie według umowy, opiewał na spodziewane sześćset złotych, które stanowiły resztę jej styczniowej pensji, natomiast drugi, zatytułowany Premia (tiramisu), powiększał jej stan konta o dodatkowe osiemset złotych.

„Oszalał chyba” – pomyślała z przestrachem, choć w głębi duszy nie mogła nie docenić zabawnego żartu z aluzją do nieszczęsnej porcji tiramisu. – „Przecież ja nie zasłużyłam na żadną premię! Na pewno nie w tym miesiącu, po tych wszystkich wpadkach… Poza tym pracuję dopiero na okresie próbnym. Jeśli już chciał sobie pożartować z tym tiramisu, to mógł mi przelać symboliczną stówkę… ale aż tyle? Nic z tego nie rozumiem. Ja w ogóle nie rozumiem tego człowieka…”

Ostatnia refleksja wynikała z zachowania Majka w ostatnich dwóch dniach weekendu poprzedzającego planowane zamknięcie lokalu na czas remontu kuchni, kiedy to Iza pracowała na nocnej zmianie. Po czwartkowej wspólnej wizycie u pana Szczepana, podczas której – pomimo drobnego zgrzytu z jej odmową przejścia z nim na ty – panowała między nimi jak najlepsza komitywa, zachowanie szefa radykalnie się zmieniło. Mimo że w pracy wielokrotnie mijali się na sali restauracyjnej albo na zapleczu, Majk nie tylko ani słowem nie nawiązał do czwartkowego wieczoru, ale miała wrażenie, że wręcz trzymał względem niej zachowawczy dystans, komunikując się z nią jedynie za pomocą oficjalnych poleceń bądź rzeczowych odpowiedzi na pytania dotyczące wykonywanych zadań.

Choć nie przeszkadzało jej to w żaden sposób, a poniekąd nawet było na rękę, mimo wszystko dziwiło ją to nagłe ochłodzenie stosunków. Przez chwilę zastanawiała się nawet, czy szef przypadkiem nie obraził się na nią za scenę na schodach u pana Szczepana, jednak po namyśle doszła do wniosku, że to głupie przypuszczenie. Majk był wszak człowiekiem mocno zajętym, ciągle implikowanym w sprawy firmy, wszystkie strategiczne decyzje były na jego głowie, niby po co miałby stroić względem niej jakieś nieuzasadnione fochy? Nie była aż taką megalomanką, żeby go o to podejrzewać. Może miał po prostu jakieś kłopoty, z którymi musiał się zmierzyć, a w pracy zwyczajnie nadrabiał miną? Wytłumaczywszy to sobie w ten sposób, Iza przestała się tym przejmować i przyjęła wobec niego tę samą stricte neutralną konwencję zachowania, która zresztą bardzo jej odpowiadała w zaistniałej sytuacji.

Jednak pokaźna kwota pieniędzy, którą dziś dostała na konto, znów zaburzyła spokój jej duszy. Żartobliwy dopisek przy przelewie, będący jawnym nawiązaniem do pamiętnej rozmowy w gabinecie, do której od tamtego czasu szef jeszcze ani razu nie zrobił najmniejszej aluzji, wywołał w niej falę wyrzutów sumienia i poczucie, że to nie jest w porządku.

„Nie chcę tej premii” – pomyślała z mimowolnym buntem w sercu. – „Nie zasłużyłam na nią i nie mogę jej przyjąć, to oczywiste. Co mu odbiło, żeby robić takie rzeczy? To mnie stawia w takiej głupiej sytuacji…”

Choć Iza była osobą z natury skromną i pokorną, w kwestiach finansowych, które we wczesnej młodości tak bardzo dały w kość jej rodzinie, podobnie jak Amelia wykazywała swoistą dumę i wyostrzone poczucie sprawiedliwości. Te zaś teraz zostały dotknięte.

„Chyba że on tak robi zawsze?” – zastanawiała się. – „Może każdemu daje czasami takie premie motywacyjne? Niektórzy pracodawcy tak robią, bo wiedzą, że potem to się przekłada na lepszą pracę. Musiałabym podpytać Wikę albo Olę… Tylko że akurat teraz mamy tydzień wolnego… jak na złość! No trudno, załatwię to, jak wrócę z Korytkowa. W każdym razie nie ma mowy, żebym wzięła takie pieniądze za nic i to na okresie próbnym. Gdybym miała umowę na stałe i jakieś zasługi, to co innego, ale teraz? Nie, nigdy w życiu, muszę być uczciwa… Co prawda niegrzecznie byłoby odesłać mu tę kasę przelewem zwrotnym, ale po powrocie poproszę, żeby potraktował ją jako zaliczkę na poczet kolejnej pensji, a w marcu zapłacił mi tylko wyrównanie. Osiem stów! No wariat po prostu…”

Podjąwszy w duszy postanowienie, że nie przyjmie nienależnej premii, Iza uspokoiła się znacząco, zamknęła aplikację bankową, odłożyła telefon na biurko i z powrotem przykryła się kołdrą. Nie miała już jednak ochoty na słuchanie radia, słuchała po prostu ciszy i starała się zasnąć, nie myśląc o niczym. Gdzieś na pograniczu jawy i snu do jej na wpół uśpionej świadomości dobiegł hałas, który skojarzyła z charakterystycznymi stukami w piecu kaflowym, jednak nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia.

„Oj, pani Ziuto” – pomyślała resztką świadomości, zapadając wreszcie w upragniony sen. – „Wyluzowałaby już pani, jutro rano muszę wstać na pociąg… Panie Boże, daj spokój jej duszy, niech już się tak nie tłucze…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XIII (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz