Anabella – Rozdział XIII (cz. 4)

Przez chwilę przyglądał jej się z uwagą, jakby nad czymś się zastanawiając.

– Poniekąd masz rację – podjął łagodnym tonem. – Nie chciałbym narażać cię na jakiś ostracyzm czy niechęć ze strony współpracowników, zwłaszcza że pracujesz u nas od niedawna. To są rzeczy, nad którymi nie mam kontroli i nawet nie chcę jej mieć. Więc dobrze… niech zostanie ten szef. Ale tylko na terenie firmy – zastrzegł, podnosząc w górę palec. – Poza kontekstem zawodowym mówisz mi po imieniu, okej?

Iza znów pokręciła głową odmownie.

– Nie mogę tak – szepnęła.

– Dlaczego nie możesz? – zdziwił się. – Nawet jeśli sam cię o to poproszę?

– Nawet.

– A jeśli wydam ci polecenie służbowe?

Spojrzała na niego z niepokojem.

– Widzisz? Wydam ci rozkaz! – zaśmiał się, ściągając sobie z głowy czapkę, spod której wysypała się jego bujna czupryna. – Cholerka, ciepło tu, zaraz się ugotuję… No? Co na to powiesz, pani przemądrzalska? Skoro taka z ciebie służbistka, to poznaj moją moc! – ciągnął rozbawiony jej na nowo spłoszoną miną. – Za niesubordynację pracownikowi grożą poważne konsekwencje! Tak cię pouczono, prawda? To co? Chyba nie chcesz podpaść szefowi?

Iza odwróciła wzrok, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Majk uśmiechał się jeszcze przez chwilę, ale na widok jej zmieszanej lecz stanowczej miny jego twarz powoli spoważniała. Na kilka sekund na słabo oświetlonej klatce schodowej zapadła ciężka, męcząca cisza.

– Przepraszam – podjął po dłuższej chwili milczenia. – Kretyn ze mnie… Nie gniewaj się, Iza. Będzie tak, jak chcesz. Przegiąłem z tym poleceniem służbowym, teraz widzę, jak to nędznie zabrzmiało… Uznajmy, że to był tylko taki idiotyczny żart, okej?

Pokiwała głową, nie podnosząc oczu.

– Ale powiedz mi… – dodał perswazyjnym tonem. – Przy naszym dziadku też będziesz nazywać mnie szefem? Nie uważasz, że to będzie głupio brzmiało?

– Przy nim mogę mówić „pan” – odparła cicho. – Do niego zresztą też tak się zwracam.

– Pan – mruknął Majk, odrywając rękę od barierki i chowając sobie czapkę do kieszeni. – Szlag mnie trafi… Okej, chodźmy – dodał neutralnym tonem, wskazując jej schody na znak, żeby poszła przed nim.

Ruszyła po nich posłusznie. Weszli na piętro i skierowali się w stronę drzwi mieszkania pana Szczepana. Iza sięgnęła ręką w stronę dzwonka, ale po chwili zawahania zrezygnowała z dzwonienia i ostrożnie nacisnęła klamkę.

– On często zapomina zamknąć drzwi – szepnęła wyjaśniająco do Majka. – O, właśnie…

Rzeczywiście, klamka ustąpiła i oboje weszli do przedpokoju. Majk rozejrzał się ciekawością.

– Panie Szczepciu, to ja – powiedziała głośno Iza.

Zza otwartych drzwi pokoju dobiegło szuranie kapci pana Szczepana, a po chwili w progu ukazał się on sam ubrany we flanelową piżamę.

– A czemu to, Haniu… – zaczął i urwał zdumiony na widok towarzyszącego jej mężczyzny.

– Panie Szczepciu, poznaje pan na pewno – podjęła szybko Iza, rozpinając i ściągając kurtkę, gdyż w mieszkaniu było bardzo ciepło. – To jest pan…

– …jełop! – wszedł jej wesoło w słowo Majk, również zdejmując z siebie kurtkę, którą odwiesił na wieszak na ścianie, po czym, pogrzebawszy chwilę w jednej z kieszeni, wyjął z niej niewielki pakunek. – No, jak się masz, dziadku? – dodał, podchodząc do staruszka i przyjaznym gestem kładąc mu dłoń na ramieniu. – Nie powiesz chyba, że mnie nie pamiętasz, co, stary zadymiarzu?

– Pamiętam – odpowiedział cicho staruszek, spoglądając na niego z niepokojem i jakby zawstydzeniem. – O tak… pamiętam.

– To dobrze – uśmiechnął się Majk, wręczając mu swoją paczuszkę. – Trzymaj, przyniosłem ci mały drobiazg. No, spokojnie, stary, to nic takiego… tylko mała rzecz na pamiątkę.

Pan Szczepan drżącą ręką przyjął podarunek i niepewnie spojrzał na Izę, która przyglądała im się w milczeniu z uśmiechem na twarzy. Pokiwała zachęcająco głową.

– Dziękuję – szepnął staruszek, opierając się mocniej o framugę drzwi i powoli podnosząc drugą dłoń do serca. – Aleście mnie zaskoczyli…

– Ej, dziadek! – zaniepokoił się Majk. – Tylko nie strasz mnie tym swoim serduchem! Nie mów, że zaraz nawali ci przeze mnie!

– Nie, to nic takiego – zapewniła go uspokajająco Iza.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XIII (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz