Anabella – Rozdział XIII (cz. 6)

Staruszek pokiwał głową i spojrzał na Izę, a jego zaczerwienione i podkrążone na sino oczy zaszkliły się lekko. Dziewczyna, również zdziwiona, bo choć wymienione imię było bliskie jej sercu, nie rozumiała powodu, dla którego miałoby zrobić takie wrażenie na panu Szczepanie, nachyliła się nad nim i delikatnie pogładziła go po ramieniu.

– Co się stało, panie Szczepciu? – zapytała z troską, sięgając po leżącą na kanapie poduszkę i podkładając mu ją między plecy a oparcie fotela. – No, niech pan się oprze wygodniej… o tak. Zaraz pójdę po leki.

– Zostań, Haniu – poprosił cicho pan Szczepan, wyciągając rękę do Majka, który na ten gest znów przykucnął przed nim i przyglądał się z uwagą jego poruszonej emocjami twarzy.

– No co jest, dziadku? – zapytał łagodnie, tonem, jakim zwraca się zazwyczaj do małego dziecka. – Co ty znowu kombinujesz? Co jest nie tak?

– Wiedziałem, że coś w tym jest – pokręcił głową staruszek, przenosząc spojrzenie swoich wyblakłych oczu z Izy na niego. – Od początku to czułem, coś mi w środku mówiło, że to nie przypadek… Jak zobaczyłem te jej oczy, to od razu to wiedziałem. A teraz to… Ha! Nawet mnie to nie dziwi…

Majk wymienił z Izą zdezorientowane spojrzenia, które jednak spotkały się tylko na chwilę, zgodnie ześlizgując się z powrotem na twarz staruszka. Po raz drugi w ciągu paru minut Iza poczuła, że serce bije jej mocniej… Na dnie jej umysłu powolutku zaczęła splatać się nieokreślona siatka skojarzeń, delikatna i ulotna jak widziana przez mgłę pajęcza sieć, nieuchwytna jak przerwana i utracona myśl, zbyt krucha, by przeniknąć w pełni do jej świadomości, lecz wyczuwalna jakimś nadprzyrodzonym instynktem…

– Mój syn miał mieć na imię Michaś – wyjaśnił cichym głosem staruszek. – Kiedy o nim myślę, zawsze tak go nazywam… a ostatnio myślę o nim coraz częściej. Nie wiem, dlaczego, może już na śmierć się zbieram, bo tak to wszystko do mnie wraca i wraca… Ile masz lat, chłopcze? – zwrócił się do Majka, który słuchał go z poważną, skupioną miną.

– W maju kończę trzydzieści trzy – odparł rzeczowo.

– Czyli jesteś od niego jakieś piętnaście lat młodszy – westchnął pan Szczepan. – Ale to nieważne… Ona też jest dużo młodsza od Hani… dużo, dużo bardziej – spojrzał na Izę, która w odpowiedzi uśmiechnęła się do niego leciutko.

Starała się opanować przyśpieszone bicie serca, jednak nie miała nad tym żadnej kontroli. Nie wiedzieć czemu przypomniały jej się słowa spotkanej w grudniu na ulicy „cyganki”. Nosisz w sercu jego imię… to jedno, jedyne imię, które kochasz nad wszystko na świecie… Więc i pan Szczepan nosił je w sobie? Czy to nie trochę dlatego stał się jej taki bliski? Nie wiedziała o tym aż do dziś, jednak ta więź przecież od początku miała w sobie coś metafizycznego…

– Opowiesz mi o Hani? – zapytał cicho Majk, patrząc staruszkowi prosto w oczy.

Pan Szczepan pokiwał głową twierdząco i wskazał mu stojące obok krzesło.

– Opowiem ci – odparł równie cichym głosem. – Usiądź sobie, synu.

Iza poczuła, że oczy zaczynają ją dziwnie szczypać.

– Nie będę wam przeszkadzać – szepnęła, wycofując się w stronę drzwi. – Przygotuję te leki, panie Szczepciu, już niedługo czas będzie wziąć je na noc…

Pośpiesznie wyszła, przymykając za sobą drzwi, i udała się do kuchni, gdzie na wpół mechanicznie zabrała się za przygotowywanie wieczornej porcji leków pana Szczepana oraz wody do popicia. Posprzątała też kilka rozrzuconych drobiazgów, umyła zostawione w zlewie brudne naczynia i zajrzała kontrolnie do lodówki, by upewnić się, że niczego tam nie brakuje. Powoli uspokoiła się, oczy przestały ją szczypać, a serce odzyskało swój zwykły rytm. Nie miała jednak odwagi wracać do pokoju, czując, że powinna zostawić rozmawiających tam mężczyzn samych.

„To wszystko jest takie dziwne” – myślała. – „Tyle zbiegów okoliczności, tyle niezwykłych przypadków… Pan Szczepcio, Lodzia, Radek… i szef! A gdzieś w tle ciągle mój Misio… Nawet gdybym chciała o nim zapomnieć, to nie mogę, bo wszystko bez przerwy mi się z nim kojarzy, czy tego chcę, czy nie. Wszystko, co dzieje się w moim życiu, zatacza koła i krąży wokół niego, tak jakby ktoś czytał w moich myślach i w moim sercu… Czy tak będzie już zawsze?”

Usiadła na krześle przy kuchennym stole, oparła łokcie na blacie, a twarz na dłoniach i w zamyśleniu wpatrzyła się w okno wychodzące na podwórze. Na tle ciemnej szyby widziała teraz swoje rozmazane odbicie.

„Całe życie przede mną, a taka w nim pustka” – myślała smutno. – „Pan Szczepcio musiał to czuć po śmierci Hani jeszcze mocniej niż ja. To niezwykłe, ile my mamy ze sobą wspólnego! Do tego spotkaliśmy się tak zupełnie przypadkowo… A szef? On przecież też ma do niego jakąś słabość, to było widać od początku, a teraz rozmawiają razem na takie intymne tematy… jakby znali się od lat… Dziwne, dziwne… Do tego te skojarzenia! Ja kojarzę się panu Szczepciowi z Hanią, a szefowi z jakąś kobietą, do której niby nie jestem podobna, a jednak jestem… On z kolei kojarzy mi się z Misiem przez ten gest odgarniania włosów. No i z imienia, jakby tego było mało! A pan Szczepcio widzi w nim przez to swojego syna zmarłego w łonie matki prawie pięćdziesiąt lat temu. Co za absurdalny ciąg skojarzeń! Absurdalny, nielogiczny… a jednak coś w tym musi być, skoro to nas wszystkich kosztuje tyle emocji…”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XIII (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz