Anabella – Rozdział XIV (cz. 1)

Uczelnia była pełna ludzi, Izie zdawało się, że studentów na korytarzach było jeszcze więcej niż na początku pierwszego semestru. Potwierdzała to również wyjątkowo długa kolejka do automatu z kawą, w której obie z Martą stanęły w przerwie między zajęciami.

– Mówię ci, że nici z kawy – westchnęła Marta. – Nawet jak do końca przerwy uda się ją kupić, to i tak nie zdążymy wypić. Ja na serio nie rozumiem… skąd tu dzisiaj tyle ludzi?

– Może od semestru letniego startują jakieś nowe kierunki? – zastanawiała się Iza. – Albo wszyscy mają taki plan we wtorki?

– Cześć, skarbie! – rozległ się wesoły głos Radka, który podszedł do nich znienacka i objął Martę ramieniem. – Melduję się po buziaka!

Dziewczyna rozjaśniała natychmiast blaskiem tysiąca gwiazd i z radością przytuliła się do niego, po czym, oplótłszy mu na chwilę szyję ramionami, podała mu usta do powitalnego pocałunku. Iza, której w pierwszej chwili na jego widok serce mocniej zabiło z racji skojarzenia z Michałem, przyglądała się szczęśliwej parze z życzliwym uśmiechem.

– Cześć – skinął jej głową Radek. – Iza, o ile dobrze pamiętam? Miło cię znowu widzieć.

– Cześć, Radek. I ciebie też.

Nie umknęło jej uwadze, że podobnie jak poprzednim razem w Anabelli chłopak przyglądał jej się z zastanowieniem, jakby usiłował odgrzebać coś w pamięci.

„Kombinujesz, skąd mnie znasz?” – pomyślała nie bez rozbawienia. – „No, kombinuj… Ciekawe, czy sobie przypomnisz?”

– Skąd ty się tu wziąłeś? – zapytała tymczasem zdziwiona Marta. – Mówiłeś mi przecież, że we wtorki nie macie zajęć.

– Bo nie mamy – przyznał beztrosko Radek. – Ale musiałem wpaść na chwilę do dziekanatu odnieść taki jeden dokument. No i co? Idę sobie holem i kogo widzę? Moją śliczną myszkę! Masz dzisiaj jeszcze jakieś zajęcia czy mogę od razu zabrać cię na miasto? Poszlibyśmy na jakąś pizzę…

– Niestety mamy jeszcze cztery godziny – westchnęła z rozczarowaniem Marta. – Siedzimy aż do osiemnastej.

– A nie zerwałabyś się dzisiaj wyjątkowo? – uśmiechnął się do niej słodko Radek. – Gdybym cię ładnie poprosił…

Marta spojrzała niepewnie na niego, a potem na Izę.

– Martuś, jak chcesz, to idź – powiedziała do niej lojalnie Iza. – Jakby co, wyślę ci notatki z literatury. Dzisiaj dopiero pierwsze zajęcia w drugim semestrze, więc i tak pół zajęć to pewnie będą tylko sprawy organizacyjne.

– Widzisz? – podchwycił Radek, tuląc ją do siebie i zaglądając jej w oczy. – Słuchaj swojej miłej koleżanki i nie daj się prosić, kochanie. Pójdziemy na pizzę, a potem zajrzymy do mnie, zresztą może Jacek i Michu wpadną po osiemnastej, to jeszcze byśmy sobie wyskoczyli razem na jakąś wieczorną imprezkę?

Iza zadrżała, we wspomnianym „Michu” domyślając się natychmiast Michała.

„Czyli Marta już go zna” – pomyślała rozemocjonowana. – „Radek musiał przedstawić jej swoich kumpli… Muszę koniecznie przy jakiejś okazji dyskretnie ją o to wypytać. Może to jest moja szansa i dzięki niej będę mogła czasami go zobaczyć? Może nawet w ten sposób uda się powoli odnowić z nim kontakt?”

Myślała o tym gorączkowo przez całe zajęcia z literatury, z których Marta rzeczywiście zerwała się na swą spontaniczną randkę z Radkiem, a także wracając samotnie do domu w świetle ulicznych latarni, które rozproszonym blaskiem odbijały się w świeżym śniegu. Od trzech lat, czyli od czasu pamiętnej sceny na korytkowskiej drodze, kiedy to w przypływie rozpaczy wykrzyczała Michałowi swoją wciąż niezagasłą miłość, a on zostawił ją złamaną i odszedł w swoją stronę, nosiła swą smutną tajemnicę ukrytą głęboko na dnie serca i nie dzieliła się nią z nikim – głównie po to, by nie cierpieć jeszcze mocniej. Teraz, gdy nawiązanie z nim ponownego kontaktu poprzez chłopaka jej bliskiej koleżanki stało się realniejsze niż początkowo myślała, jakaś intuicja podpowiadała jej, że przynajmniej do czasu nawet on nie powinien wiedzieć o tym, co działo się w jej w duszy… że jeśli chce go odzyskać, musi zacząć wszystko od nowa… powoli i ostrożnie… pod żadnym pozorem nie nawiązując do tego, co kiedyś było między nimi, by go nie zniechęcić.

„Nie mówić mu nic” – myślała z przejęciem. – „Już tyle razy pokazał mi, że tego nie chce… Więc kiedy się spotkamy… a spotkamy się raczej na pewno, może nawet nieraz, dopóki Marta będzie z Radkiem… kiedy się spotkamy, nie będę mu przypominać o naszej przeszłości… przecież jeśli będzie chciał, to sam do tego nawiąże. Będę tylko neutralną koleżanką Martusi, nikomu nie wspomnę, że znam Misia, zostawię to jego decyzji. Jestem wręcz ciekawa, czy przyzna się do mnie przed nowymi kolegami… A nawet jeśli nie, to co z tego? Bylebym mogła choć czasami go zobaczyć…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział XIV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz