Anabella – Rozdział XIX (cz. 3)

Z sercem ściśniętym niepokojem nacisnęła klamkę gabinetu szefa i ostrożnie wsunęła się do środka. Siedział na swoim fotelu nad opróżnioną w dwóch trzecich półlitrówką brandy, z łokciami opartymi na blacie biurka i palcami wczepionymi w mocniej niż zwykle zmierzwione włosy. W pomieszczeniu unosiły się duszne opary alkoholu. Iza pokręciła głową i cichutko zamknąwszy za sobą drzwi, podeszła do biurka. Słysząc delikatny szelest jej kroków, Majk ocknął się i podniósł głowę.

– To ty, elfiku?

Jego głos był cichy i łagodny, nie było w nim ani nutki wściekłości, o której przed chwilą wspominał Antek.

– Ja, szefie – potwierdziła półgłosem. – Antek powiedział, że mam przyjść…

Majk patrzył na nią w milczeniu nieco mętnym wzrokiem.

– Tak – skinął głową po chwili, wyciągając ku niej rękę. – Chodź do mnie. Podejdź tu…

Posłusznie okrążyła biurko i podeszła do jego fotela.

– Bliżej – poprosił.

Buchnęła na nią mocna fala oparów alkoholu. Cofnęła się instynktownie. Majk oderwał łokcie od blatu i opadł w głąb fotela, wspierając głowę na jego oparciu. Rozprostował sobie wygodniej nogi pod biurkiem i przez chwilę przyglądał jej się poważnym wzrokiem.

– Nie bój się – powiedział łagodnie. – Przecież wiesz, że nic ci nie zrobię… Zawołałem cię, bo chciałem cię poprosić, żebyś tu ze mną posiedziała… chociaż trochę. Przysuń sobie jakieś krzesło i usiądź przy mnie, dobrze?… Tak mi źle, elfiku… – dodał szeptem, przymykając oczy. – I tylko ty… ty jedna możesz mnie zrozumieć…

Iza znieruchomiała z sercem ściśniętym nagłym wzruszeniem. W lot pojęła, o co mu chodziło – musiał przeżywać jakieś trudne chwile związane ze swym nieszczęśliwym uczuciem. Może jakiś kryzys, jakiś nawał wspomnień? Pomyślała natychmiast o Michale, o jego milczeniu i tych chwilach, kiedy ogarniała ją rezygnacja, a wraz z nią straszliwa, nieznośna pustka, której znów doświadczała nocami po kilku tygodniach odrodzonej bez sensu nadziei… Wszak i ona znowu cierpiała… Majk miał rację – kto lepiej od niej mógł zrozumieć ten stan ducha?

Nie protestując już, przysunęła sobie jedno ze stojących pod ścianą krzeseł i usiadła w milczeniu tuż przy nim, gotowa towarzyszyć mu tak długo, jak długo będzie tego potrzebował. Ponieważ nadal miał zamknięte oczy, mogła bez przeszkód przyjrzeć mu się z bliska. Jego twarz, okryta niegolonym od kilku dni ciemnoblond zarostem, była szara i jakby wygnieciona, a rozpięta z kilku guzików pod szyją i na piersi flanelowa koszula w czerwono-granatową kratkę, pod którą nie założył podkoszulka, mocno odsłaniała mu tors. Przez głowę przebiegła jej ulotna myśl, że wyglądał w tej odsłonie wyjątkowo niechlujnie i że chętnie zapięłaby mu te guziki, poprawiła wywinięty z jednej strony kołnierzyk, a do tego przejechała grzebieniem po tych jego rozczochranych, wyjątkowo dzisiaj poplątanych włosach…

– Dziękuję – szepnął po chwili Majk, nie zmieniając pozycji.

– Nie ma za co, szefie – odszepnęła.

– Majk – podpowiedział jej na wpół strofującym, na wpół zmęczonym tonem.

– Majk – powtórzyła posłusznie.

Uśmiechnął się lekko, pokiwał aprobująco głową i wciąż nie otwierając oczu, wyciągnął na oślep rękę w poszukiwaniu jej dłoni. Uniesiona duchem swej humanitarnej misji, podała mu ją bez wahania i pozwoliła mu zacisnąć na niej gorącą, wilgotną dłoń, tak samo spoconą jak poprzednim razem w samochodzie. Na twarzy Majka pojawił się wyraz smutnej satysfakcji.

– Mój mały elfiku – wymamrotał po chwili milczenia. – Dobry duszku z krainy złamanych serc… Taka jesteś cichutka, dyskretna… nic nie mówisz, o nic nie pytasz, a i tak wszystko rozumiesz… Tylko ty i trochę też on… ten nasz wredny dziadek. Ne gadam z nim o tym, ale wystarczy mi to, co opowiada o Hani… Wkurzył mnie ostatnio, wiesz? Nawrzeszczałem na niego jak głupi…

– Wiem – pokiwała głową. – Aż się popłakał na samo wspomnienie, kiedy mi to opowiadał.

– Pewnie tak – westchnął Majk, nie zwalniając uścisku dłoni. – Przepraszam cię za to, Iza… Wiem, że nie wolno tak go denerwować… Ale nie wytrzymałem.

– Nic się nie stało – zapewniła go łagodnie. – W pewnym sensie to mu się nawet należało za ten upór. Ja też chwilami mam ochotę na niego nakrzyczeć… Ale przynajmniej jeśli chodzi o leki na serce, to sprawdziłam, że jednak bierze je regularnie, tak jak trzeba. Nie oszukuje. Kilka razy zapomniał, to prawda, ale to nie było celowe.

– To dobrze – pokiwał głową. – Skoro tak mówisz, to na pewno tak jest. Tym lepiej… tym lepiej, Izulka…

Serce mocniej jej zabiło na dźwięk tego zdrobnienia, którym już raz zwrócił się do niej przy Krawczyku, a którego kiedyś… dawno temu… tak często używał Michał.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XIX (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz