Anabella – Rozdział XIX (cz. 7)

– Rozmawiałeś już o tym z kimś innym niż ze mną? – zapytała neutralnym tonem.

Majk otworzył oczy i pokiwał lekko głową.

– Rozmawiałem… można to tak nazwać – odparł powoli, jakby sam się zastanawiał nad tym, co mówi. – Niby rozmawiałem… zwierzyłem się paru osobom, owszem. Czasami tego żałuję, choć to zaufani ludzie… Na pewno wtedy to przyniosło mi chwilową ulgę. Nigdy to nie była długa rozmowa, tak tylko spontanicznie wyrzucałem z siebie to, co leżało mi na sercu. Ale… to nic nie daje na dłuższą metę, elfiku – uśmiechnął się smutno.

– Bo może trzeba było o tym porozmawiać nie tak po łebkach, tylko głębiej? – zastanowiła się Iza. – Tak, żeby porządnie się wygadać, przedyskutować to i znaleźć jakieś rozwiązanie… Nie wiem zresztą – zreflektowała się. – Nie jestem psychologiem, w sumie na mnie to by też nie podziałało. Ale ja to trochę co innego… Ja nie mogę o tym powiedzieć nikomu.

– Dlaczego nie możesz? – zdziwił się Majk, podnosząc się na chwilę z pozycji półleżącej, by znów sięgnąć po swoją szklaneczkę z brandy.

– Po prostu… nikt by tego nie zrozumiał – westchnęła Iza. – Był taki moment… trudny, bardzo trudny… od którego musiałam zacząć udawać, że to się już dla mnie skończyło. Przed siostrą i w ogóle… przed wszystkimi.

– Nawet żadnej psiapsióły nie wtajemniczyłaś?

Przed oczami Izy stanęła zmieszana twarz Agnieszki i łzy, które zalśniły w jej oczach przy ostatniej rozmowie na środku ośnieżonej korytkowskiej drogi.

– Nie mam psiapsióły – odparła smutno, odwracając wzrok.

– Żadnej? – zdziwił się znowu, pociągając długiego łyka brandy. – Kobiety zazwyczaj mają chociaż jedną taką zaufaną przyjaciółkę, której wszystko opowiadają i z którą mogą poplotkować o facetach.

– Kiedyś miałam taką – przyznała cicho. – Przyjaciółkę od serca jeszcze z dzieciństwa. Ale już jej nie mam.

– Coś się stało?

– Nic szczególnego. Po prostu… zawiodłam się na niej. A nikomu innemu jeszcze do tej pory nie byłam w stanie zaufać. Może za jakiś czas – dodała w zamyśleniu, wspominając zasmuconą twarz Marty. – Ale na razie nie.

– Czaję – skinął lekko głową. – Ja też nie mam za bardzo z kim o tym pogadać… Mogę tylko z tobą – uśmiechnął się lekko, zerkając na nią spod oka. – Chociaż i do tego muszę być zdrowo nawalony.

– No, ale… przecież przyjaźnisz się z Pablem… – zauważyła niepewnie Iza.

Majk prychnął kpiąco i opróżnił do końca swoją szklaneczkę.

– Taaa… – mruknął po dłuższej chwili, odstawiając ją na brzeg biurka. – Tyle że z nim akurat najmniej mogę o tym gadać. Nawet wolę, żeby myślał, że to mi przeszło już dawno temu… Chociaż on głupi nie jest i nie wykluczam, że się domyśla. Zresztą raz miałem chwilę słabości i puściłem farbę przy jego żonie.

– Czyli Lodzia o tym wie? – podchwyciła z zaskoczeniem Iza, aż wstrzymując oddech.

– Wie co nieco. Tak pi razy drzwi – machnął lekceważąco ręką. – W każdym razie wie, o kogo chodzi… Tylko raz z nią o tym rozmawiałem, bardzo krótko. Obiecała mi, że to zostanie między nami, i wiem, że nie złamie słowa. Ale nieważne… Pablo i tak zna mnie na wylot, był przy tym od początku… jemu też zresztą nie było z tym łatwo.

– Był w to jakoś… wmieszany? – szepnęła z niepokojem Iza.

– Jakoś – uśmiechnął się smutno Majk. – Zawsze był dla mnie jak rodzony brat… i cóż… w tym jest właśnie problem.

– Aha – pokiwała głową Iza. – Tak mocno ci współczuł, że cierpiał razem z tobą? Rozumiem.

– E tam rozumiesz! – prychnął drwiąco. – Nic nie rozumiesz… Ale to nieważne, nie denerwuj mnie już! – zirytował się niespodziewanie, sięgając znów po swoją pustą szklankę. – Mówię ci, że z nim nie mogę o tym gadać i koniec! Ani z nim, ani z nikim innym… tylko z tobą. Z tobą jedną, kapujesz czy nie, do diabła?!

– Kapuję – szepnęła, zaniepokojona tą nagłą zmianą nastroju.

– Gdzie moja brandy? – zdziwił się Majk, rozglądając się z rosnącym poirytowaniem za swoją niedopitą butelką. – Gdzie mi ją schowałaś, mała hetero? Oddawaj natychmiast!

Iza pokręciła głową przecząco.

– Oddawaj, mówię! – podniósł głos.

– Nie – odparła cichym lecz stanowczym tonem. – Nie będziesz już dzisiaj więcej pił.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XIX (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz