Anabella – Rozdział XIX (cz. 9)

Jednocześnie, korzystając z tego, że Majk podniósł głowę, zwinnie wsunęła mu pod nią koc, na który opadł zrezygnowany i z trudem otworzył oczy. Mimo że wzrok miał mętny, odmalowało się w nim zdziwienie.

– Dlaczego nie? – zapytał podejrzliwie. – Boisz się? Ejże… mówiłem ci już przecież, że nie robię do ciebie żadnych obleśnych podchodów…

– Wiem – skinęła głową. – To nie o to chodzi.

– A o co?

– O to, że… po prostu nikt nie może kłaść mi głowy na kolanach – odparła wymijająco. – Każdy inny gest tak, nie ma sprawy. Ale ten akurat nie.

– Aha – uśmiechnął się lekko. – Rezerwacja sentymentalna, co? Zgaduję, że od tej reguły jest jeden wyjątek… i że jest nim ten twój… Misio – skrzywił się pobłażliwie.

– Zgadłeś – szepnęła.

– Sentymentalne idiotyzmy – prychnął pogardliwie Majk. – Pfi! Woda z mózgu… śmiech na sali. Trzeba być niezłym frajerem z mentalnością przedszkolaka, żeby przywiązywać wagę do takich rzeczy… No, nie gniewaj się, Izulka – dodał łagodniej, widząc jej urażoną minę. – Przecież ja to mówię głównie o sobie… Bo ja też to mam niestety. Takie głupie sentymentalizmy… I założę się nawet, że moje schizy są jeszcze bardziej chore od twoich.

– Ach… naprawdę? – zainteresowała się natychmiast Iza. – Czyli co na przykład?

– Różne rzeczy – odparł w zamyśleniu. – Ale jedna jest szczególna… dla mnie wyjątkowo ważna…

– Czyli?

– Taniec – szepnął.

– Taniec?

– Aha… Głupie, nie?

– Ale w jakim sensie taniec? – zdziwiła się Iza.

Poprawiła koc, który wysunął mu się spod głowy, on zaś ułożył się wygodniej na wznak i zapatrzył się tępo w sufit.

– W takim, że już nie tańczę – wyjaśnił jej melancholijnym tonem. – Od ponad sześciu lat ani razu nie stanąłem z nikim na parkiecie, chociaż kiedyś tańczyłem bardzo dużo. Najwięcej z nią oczywiście, jak możesz się domyślić… To ona mnie tego nauczyła. Należała do profesjonalnego zespołu i uwielbiała taniec. Nadal uwielbia… Ja też go pokochałem… dzięki niej. A potem… paradoks… to właśnie taniec mi ją odebrał.

– Odebrał… – szepnęła Iza.

– Tak, elfiku. To był mój żywioł, znałem wszystkie możliwe tańce, od walca po disco i rap… Był czas, że obtańcowywałem do upadłego wszystkie dziewczyny na imprezach… Kochały mnie za to – uśmiechnął się leciutko. – Pablo też potrafi wywijać, nie powiem. Nigdy nie zapomnę, jak kiedyś na urodzinach u kumpla odwaliliśmy we dwóch pogo, koleżanki płakały ze śmiechu i chórem błagały o litość. To były takie fajne czasy… – westchnął.

– A teraz każdy taniec za bardzo kojarzy ci się z nią? – domyśliła się Iza.

– Dokładnie tak – skinął głową, nadal wpatrując się mętnie w sufit. – To były jedyne chwile, kiedy mogłem objąć ją i przytulić na dłużej… oczywiście tylko na tyle, na ile pozwalała konwencja tańca. Ale to mi wystarczało… I nigdy tego nie zapomnę.

– Jasne – szepnęła ze wzruszeniem Iza. – A powiedz mi… w jakim sensie taniec ci ją odebrał? Tak przed chwilą powiedziałeś…

– Tak – odparł smutno. – Jej chłopak… obecnie mąż… tak jak ona należał do zespołu tanecznego. Niewątpliwie tańczył dużo lepiej niż ja, chociaż to nie o to chodziło… Po prostu poznała go tą drogą. Gdyby nie jej zamiłowanie do tańca, nie miałaby szans go spotkać, bo to jest cudzoziemiec. Mogli trafić na siebie tylko w takim specyficznym kontekście.

– Cudzoziemiec? – zdumiała się Iza.

– A co w tym dziwnego? – wzruszył lekko ramionami. – Poznali się na wymianie międzynarodowej, ich zespoły realizowały wspólnie jakiś europejski program kulturowy. Mówiłem ci już raz, że zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, on w niej zresztą też… Ogólnie spoko facet, nic do niego nie mam – zaznaczył. – Żadnej nienawiści ani nic takiego… nawet lubię go jako człowieka. Zresztą co on mi winien? Miał po prostu to szczęście, że dostał jej wzajemność… i tyle.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XIX (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz