Anabella – Rozdział XL (cz. 12)

Przemierzając parkiet w jego objęciach, Iza z początku skupiała się wyłącznie na własnym tańcu, jednak po pewnym czasie, mniej więcej w połowie walca, zupełnie przestała się stresować i zaczęła zwracać uwagę na dwie pozostałe pary. Zarówno Lodzia, jak i Pablo regularnie zerkali w jej stronę i przesyłali jej pełne uznania uśmiechy, rozbawieni przy tym zachwyconą miną Victora. Jednak wzrok Izy przyciągali przede wszystkim Ania i Jean-Pierre. Ich perfekcyjnie zgrane ruchy budziły podziw wszystkich obserwatorów, lecz ona, patrząc na nich, myślała o czymś zupełnie innym.

Na pamięć wróciło jej bowiem tamto nieuchwytne myślą wrażenie z kościoła, kiedy wyobrażała sobie Anię w białej sukni i welonie stojącą u boku Majka. Wtedy coś jej w tym obrazie przeszkadzało, choć sama nie wiedziała co… Teraz oczami wyobraźni ujrzała Anię w tym samym białym stroju, lecz u boku Jean-Pierre’a. I ten obrazek nie budził już żadnych wątpliwości, nic w nim nie zgrzytało, był harmonijny i w pełni doskonały. Wtedy zrozumiała… Ania nie pasowała do Majka! Pomimo nieugaszonego uczucia, jakie do niej żywił, w ich duecie było coś, co nie grało, jakiś bliżej nieokreślony dysonans. Czy był to elegancki i dystyngowany sposób bycia Ani, który tak idealnie dopełniał wizerunek jej męża, lecz kłóciłby się na co dzień z luźnym, nieco niedbałym stylem Majka?

Na kilka sekund Iza skupiła się na myśli, która automatycznie narzuciła jej się w tym kontekście. Wiedziała od Lodzi, że w Belgii Ania pracowała w biurze dużego konsorcjum zajmującego się produkcją i sprzedażą kosmetyków. Co byłoby, gdyby została w Lublinie i związała się z Majkiem? Czy odnalazłaby się w Anabelli? Jak czułaby się w firmie, którą Majk postawił właśnie dla niej? Czy chciałaby pracować tu z nim i razem prowadzić biznes? Jej decyzje czy sugestie bez wątpienia byłyby dla Majka świętością, więc bez względu na jego pozycję to ona grałaby tu pierwsze skrzypce. To od niej zależałby cały wizerunek firmy, gdyż to ona nadawałaby jej styl i duszę… Lecz czy byłaby to ta sama dusza, którą Majk tchnął w swoje dzieło i która leżała u podstaw niezwykłej atmosfery Anabelli?

Iza wyobraziła sobie Anię jako swoją szefową i z pełnym przekonaniem uznała, że byłaby ona znakomitą, sympatyczną i życzliwą przełożoną, a zespół lubiłby ją tak samo jak Majka. A jednak… Znów coś nie pasowało jej w tym obrazku. Czy Ania, ta wykwintna, idealna, piękna Ania zgodziłaby się, podobnie jak Majk, pracować tak ciężko i w tak nieprzewidywalny sposób? Zarywać noce, użerać się z dostawcami i usługodawcami, brudzić się, wożąc i rozpakowując towar, a do tego, w imię panującej w Anabelli złotej zasady elastyczności, zamieniać się raz w kelnerkę, raz w kucharkę, raz w księgową, raz w barmankę czy nawet w sprzątaczkę? I wreszcie… czy można wyobrazić sobie Anię kładącą z Majkiem w kurzu i pyle płytki w męskiej łazience? Ach, nie… tego byłoby już za wiele, taki obraz byłby nie do pomyślenia! On zresztą pewnie nigdy by na to nie pozwolił… Ania byłaby tu przecież jego królową, decydentką i muzą, a nie partnerką do brudnej roboty!

„To nie ta rasa” – przebiegło przez głowę Izy. – „Ona jest stworzona do życia w innych warunkach, do odbierania hołdów… Co prawda przy nim nigdy by jej ich nie zabrakło, to jasne. Ale czy byłaby tu naprawdę szczęśliwa?”

Jeszcze raz zerknęła z zafascynowaniem na tańczącą parę. Byli tak idealnie zgrani, tak perfekcyjnie do siebie pasowali! Podobnie zresztą jak Lodzia i Pablo… Dwie pary, które dobrały się jak w korcu maku i odnalazły swoje przeznaczenie.

„A czy ja pasuję do Misia?” – pomyślała nagle smutno. – „Czy właśnie taką kobietę jak ja chciałby widzieć na co dzień u swojego boku? A jeśli my też wcale do siebie nie pasujemy? Jeśli to, co do niego czuję, z góry jest skazane na porażkę, bo jesteśmy z założenia niekompatybilni? Jeśli… nie, stop! Nie mogę o tym myśleć! Nie, to za bardzo boli! Tak łatwo oceniać innych! A kiedy odnieść to do samej siebie, to jakbym dostała obuchem…”

Zatopiona w smętnych rozmyślaniach, potknęła się i nadepnęła Victorowi na nogę. To natychmiast ją otrzeźwiło, dzięki czemu znów skupiła się na tańcu i na tym, by całą sobą poddawać się jego ruchom i decyzjom. A jednak jakiś dziwny smutek osnuł jej serce…

Stojący nieopodal konsoli Majk, wycofany poza zasięg oświetlającego parkiet snopu światła, również śledził wzrokiem tańczących Anię i Jean-Pierre’a, od czasu do czasu odrywając od nich oczy i przenosząc je na którąś z dwóch pozostałych par. Kiedy zahaczał wzrokiem o Pabla i Lodzię, na jego ustach pojawiał się delikatny uśmiech, natomiast kiedy przenosił uwagę na Izę i Victora, jego twarz przybierała wyraz rozbawienia połączonego z nutą uznania i sympatii. Szybko jednak jego spojrzenie powracało w stronę Ani, a wtedy jego twarz poważniała, zaś oczy napełniały się jedynym w swoim rodzaju blaskiem.

Kiedy pod koniec walca Iza potknęła się w zauważalny sposób, Majk odruchowo zerknął w stronę jej i Victora, który czujnie i bezbłędnie reagował na każdy jej fałszywy krok. Przez kilka chwil obserwował z zainteresowaniem, jak sobie radzą, po czym jego spojrzenie padło na posmutniałą teraz dziwnie twarz dziewczyny. I wtedy w jego oczach pojawił się niepokój… Po raz pierwszy od kilku minut poruszył się, porzucił swoje miejsce i powoli podszedł do skraju parkietu, nadal nie spuszczając badawczego wzroku z Izy, która, jakby wyczuwając to, spojrzała na niego znad ramienia Victora. Na kilka długich sekund spotkały się ich oczy…

Iza nie potrafiła wyjaśnić samej sobie, jak to się stało, że nagle zapomniała o smutnych myślach i w jakiś magiczny sposób odzyskała spokój i dobry humor. Dość, że wszystko, co w tym momencie dręczyło ją i bolało, zniknęło nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czy warto było martwić się czymkolwiek akurat teraz, kiedy trwał walc, a ona mogła czerpać z niego radość? Uśmiechnęła się promiennie do Victora, który z zachwytem chwycił ją obiema dłońmi w talii i uniósł w górę w powietrznym piruecie. Na ten widok na twarz Majka również wrócił uśmiech… I kiedy znów przeniósł wzrok na tańczących Anię i Jean-Pierre’a, uśmiech ten, łagodny i spokojny, pozostał na jego ustach aż do końca walca.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XL (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz