Anabella – Rozdział XL (cz. 3)

– Nie będę ukrywał, że celem mojej kwietniowej propozycji było zyskanie w pani nie tylko znakomitego pracownika, ale kogoś więcej – kontynuował Krawczyk, znów zapatrując się w stronę szpary w parawanach, za którymi trwała jakaś wesoła wymiana żartów. – Mianowicie chciałem zyskać w pani przede wszystkim… sojuszniczkę – zniżył znacząco głos, przenosząc powoli wzrok na jej twarz.

– Sojuszniczkę? – powtórzyła powoli Iza, intensywnie główkując nad sensem, jaki to słowo mogło mieć w jego ustach.

– Właśnie tak, sojuszniczkę – skinął głową Krawczyk. – Jak wspomniałem, każdy z nas ma w życiu jakieś plany… Mogą one być bardziej lub mniej ambitne, ale jednak temu, kto je tworzy, zazwyczaj zależy na tym, aby zrealizowały się pomyślnie. Prawda, pani Izo?

– Sądzę, że… tak – odparła ostrożnie.

– Otóż to – uśmiechnął się lekko. – A zatem pani ma swoje plany, a ja mam swoje. Nie musimy wzajemnie ich sobie wyjawiać, to nawet byłoby niewskazane… W interesach wystarczy, że ustali się to, co niezbędne.

„Co on tak ciągle bredzi o tych interesach?” – zastanawiała się Iza. – „Sojuszniczka? Trzeba uważać, żeby nie wpakować się w jakieś bagno. Ale odlot, ja nie mogę… i ten jego wzrok psychopaty!”

Rzeczywiście, Krawczyk przerwał sobie na chwilę i zaciągając się dymkiem z e-papierosa, znów wpatrzył się w prześwit między parawanami, a w jego oczach rozpalił się na nowo ów dziwny ogień, który Izie przywodził na myśl spojrzenie szaleńca.

– Otóż rzeczą niezbędną w interesach jest układ – ciągnął po chwili, znów przenosząc wzrok na dziewczynę. – A układ polega na tym, że każda ze stron czerpie jakąś korzyść z tego, co może jej zaoferować druga strona. To chyba oczywiste, prawda? Może to być korzyść finansowa… zresztą o takiej myślimy w pierwszej kolejności, wypowiadając słowo „interes”… ale niekoniecznie. Ja, jak pani zapewne się domyśla, nie jestem zainteresowany korzyściami finansowymi. Natomiast pani… pani mogłaby zyskać na tym całkiem pokaźną sumkę, która, jak sądzę, nie byłaby od rzeczy dla pracującej studentki.

Iza patrzyła na niego z rosnącym niepokojem.

– Co pan chce przez to powiedzieć? – wyszeptała podejrzliwie.

– Zmierzam powoli do tego, by wyjaśnić to pani w możliwie najbardziej przystępny sposób – zapewnił ją Krawczyk, nieco nerwowym gestem sięgając po szklankę z wodą i podnosząc ją do ust. – Niemniej rzecz jest natury bardzo delikatnej, zatem nie mogę mówić wszystkiego wprost, nie mając pewności, czy reakcja pani będzie odpowiadać moim… hmm, oczekiwaniom. Proszę mi zatem powiedzieć już na tym etapie… czy byłaby pani skłonna ubić ze mną mały in-te-re-sik? Z mojej strony duże pieniądze, z pani strony nic wielkiego… kilka drobnych przysług. Co pani na to, pani Izabello?

Iza stanowczym ruchem wyprostowała się na krześle. Mimo że nie wiedziała, o jakie dokładnie przysługi mu chodzi, tajemniczy „interesik” Krawczyka w ułamku sekundy napełnił ją odrazą i głębokim przeświadczeniem, że knuje on coś złego. Przez moment poczuła się jak młody adept świata przestępczego, którego szef mafii wdraża w swoje ciemne interesy, proponując mu układ, z którego nigdy już nie da się wyjść.

– Wybaczy pan – odpowiedziała spokojnym, stanowczym tonem – ale nie jestem zainteresowana ubijaniem z panem jakichkolwiek interesów. Nie wiem, czego taka osoba jak pan może oczekiwać od takiej osoby jak ja… sam pan wspomniał, że jestem tylko pracującą studentką, kelnerką… ale nawet nie chcę tego wiedzieć. Proszę się nie gniewać, jednak moja odpowiedź z góry brzmi „nie”.

Krawczyk przyglądał jej się uważnie przez kilka sekund, po czym w zamyśleniu podniósł do ust swojego e-papierosa i zaciągnął się dymem.

– W porządku – odparł po chwili neutralnym tonem, wypuszczając strużki dymu ustami i nosem. – Poniekąd spodziewałem się takiej odpowiedzi. Ma pani w sobie rys idealistki, który skądinąd bardzo lubię u kobiet… choć nie ukrywam, że w pani przypadku liczyłem na większą otwartość. Cóż, trudno – uśmiechnął się lekko. – Nie chce pani być moją sojuszniczką, więc nie będę nalegał. Pozwoli pani jednak, że podobnie jak w przypadku mojej poprzedniej propozycji, tę dzisiejszą również pozostawię aktualną… i proszę nie protestować! – uciął, widząc, że Iza otwiera już usta, żeby coś powiedzieć. – Nigdy nie wiemy, w jakiej sytuacji możemy się znaleźć. Tak czy inaczej skoro nie chce pani ze mną współpracować, nie mogę pani do tego zmusić… Natomiast zobowiązuję panią do dyskrecji – zaznaczył, patrząc na nią poważnym, jakby ostrzegawczym wzrokiem. – Ani słowa nikomu o tym, o czym tutaj rozmawiamy, rozumiemy się? Zwłaszcza panu Michałowi. Zresztą chyba sama pani nie chce niepotrzebnie narażać się szefowi… ani tym bardziej mnie.

„Grozi mi?” – zdumiała się i oburzyła Iza. – „Nie wierzę… co za bezczelność!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XL (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz