Anabella – Rozdział XL (cz. 7)

– Lodziu… powiesz mi, czego od ciebie chciał ten psychol Krawczyk? – zapytała ostrożnie Iza. – Widziałam, że zagadywał do ciebie, jak wracałaś z łazienki…

Siedziały we dwie na kozetce w gabinecie Majka, przyglądając się śpiącemu po jedzeniu Edziowi. Iza zajrzała tam po wyjściu Pabla, który jako gospodarz imprezy musiał wrócić do stołu, i została na dobre, jak zwykle urzeczona słodkimi minkami niemowlęcia. Lodzia skrzywiła sie lekko.

– Na szczęście nie zdążył niczego ode mnie chcieć – odparła, wpatrując się z czułością w twarz śpiącego synka. – Czepił się tylko tych swoich zakichanych czekoladek. Podziękowałam mu za nie, bo skoro już miałam takiego pecha, że na niego wpadłam, to wypadało do tego nawiązać… a on zaczął mnie wypytywać, czy mi smakowały, czy dobrze trafił w mój gust, co o tym myślę… Dziwne to trochę było, ale nie chciałam drążyć tematu, bo tak mówiąc między nami, to ja na śmierć zapomniałam o tych jego czekoladkach. Odłożyłam je do szafki i leżą tam sobie nierozpakowane, więc de facto nie mogę wypowiedzieć się o ich smaku… Na szczęście Edi zbudził się na jedzenie i wybawił mnie z kłopotu – uśmiechnęła się, gładząc delikatnie opuszkami palców maleńką piąstkę uśpionego dziecka. – Moje słoneczko…

– Aha, czyli tylko o tych czekoladkach z tobą gadał? – odetchnęła z ulgą Iza.

– Tak – skinęła głową Lodzia. – Pablo też o to pytał, bo widział, że tamten mnie zaczepił, a on jest na takie rzeczy bardzo wyczulony…

– Czyli Pablo wie, że Krawczyk podał ci przeze mnie te czekoladki? – upewniła się Iza.

– Oczywiście – odparła Lodzia. – Nie chciałam tego przed nim ukrywać, bo niby z jakiego powodu? On zresztą nie widział w tym nic złego, dopiero dzisiaj nie spodobało mu się, że Krawczyk znowu mnie zahaczył. Ale tam nic nie było, wpadliśmy na siebie przypadkowo… a ja już nawet nie chcę się tym denerwować i zastanawiać się nad tym człowiekiem. Owszem, dziwny jest, zachowuje się jak potłuczony, rzuca jakimś aluzjami, których nawet nie rozumiem, ale postanowiłam, że nie będę się tym przejmować, ani w ogóle o tym myśleć. Szkoda mi na to nerwów i czasu.

– Słusznie – przyznała uspokojona już zupełnie Iza. – Mówiłam ci, że to wariat. Ja też uważam, że najlepiej nie zawracać sobie nim głowy i jak najmniej z nim gadać, zwłaszcza w fazie ataku… Ja już nawet powoli zaczynam rozpoznawać, kiedy on ma napad – dodała, wzdrygając sie na wspomnienie szaleńczego wzroku Krawczyka. – Wtedy najlepiej w ogóle się nie odzywać i w miarę możliwości zejść mu z drogi.

– Racja – zgodziła się Lodzia. – Ale ja już nie chcę o nim gadać, Iza… To co? Wracamy do nich? Odłożę juniorka do wózka, będzie sobie smacznie spał, a wy chyba planujecie podać nam w tym czasie jakiś deser?

– Zgadłaś! – uśmiechnęła się Iza. – Zaraz na stół wjeżdżają słodkości, zaglądałam przed chwilą do kuchni, dziewczyny już zaczęły przygotowywać pyszne lody z owocami.

– No to idziemy! – zadecydowała stanowczo Lodzia, ostrożnie podnosząc się z kozetki z dzieckiem w ramionach. – Ale ty też musisz teraz trochę posiedzieć z nami przy stole – zastrzegła. – Majk obiecał mi, że po deserze sam pójdzie na kontrolę stanu firmy, a ciebie przynajmniej na godzinkę zwolni z obowiązków. I wyegzekwuję to… Zresztą Victor nie usiedzi dłużej bez swojej Isabelle! – zaśmiała się cicho, puszczając do niej oko. – Nie możesz go tak zostawić, przecież on tu przyjechał tylko i wyłącznie dla ciebie!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XL (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz