Anabella – Rozdział XLI (cz. 1)

Ponieważ uroczystości związane z rozpoczęciem nowego roku akademickiego dotyczyły przede wszystkim studentów pierwszego roku, starsze roczniki spotykały się w większości przypadków dopiero na zajęciach, które zaczynały się już tego popołudnia. Drugi rok filologii romańskiej zebrał się tradycyjnie w holu na pierwszym piętrze, gdzie za parę minut miały się rozpocząć pierwsze zajęcia z francuskiej wypowiedzi pisemnej. Studenci witali się wśród radosnych okrzyków i wymieniali wrażeniami z zakończonych właśnie wakacji.

– Iza, jak ty super wyglądasz! – zawołała zdziwiona Kinga, pełnym uznania spojrzeniem ogarniając elegancko dziś ubraną postać koleżanki. – Od razu widać, że wypoczęłaś na wakacjach, w czerwcu wyglądałaś jak cień samej siebie!

– A co ty! – zaśmiała się Marta. – Ona odpoczywała tylko trzy tygodnie, przez resztę wakacji harowała jak zwykle! Iza to jest automat… cyborg normalnie!

Podeszła do Izy i po raz kolejny tego dnia przytuliła ją do siebie przyjacielskim gestem.

– Nie no, Kinia ma rację – przyznał Zbyszek, przyglądając się zdrowo i świeżo wyglądającej twarzy Izy. – Izka wygląda rewelacyjnie, zwłaszcza jak się ją porówna do tego, jaka wymęczona była w czerwcu, wtedy co uczyliśmy się gramery na moje zaliczenie… Serio, Iza, chyba nikt przez wakacje nie zmienił się na plus tak bardzo jak ty!

– Dziękuję wam – uśmiechnęła się zmieszana Iza.

Wczorajsze przygotowania do powrotu na uczelnię, w ramach których wybrała się na zakupy i odświeżyła kolejną partię swojej garderoby, przyniosły efekt, o którym nawet nie pomyślała, jako że zrobienie wrażenia na kolegach i koleżankach z roku nie było bynajmniej jej zamiarem. Nie mogła jednak nie przyznać sama przed sobą, że nowe ubrania, które kupowała stopniowo i które coraz bardziej zastępowały w jej szafie wysłużoną garderobę przywiezioną z Korytkowa, poprawiały jej samopoczucie i dodawały pewności siebie. Przyzwyczajona do skromnych warunków życia, zarządzała pieniędzmi w bardzo rozsądny sposób i nie szalała z zakupami, jednak nie zmieniało to faktu, że obecnie mogła sobie pozwolić na wiele, gdyż stan jej finansów w ciągu ostatniego roku poprawił się bardziej niż zauważalnie. W dodatku w dniu wczorajszym na jej konto wpłynęła wysoka premia, jaką Majk po raz kolejny uhonorował jej ofiarną pracę w Anabelli, dlatego zakupy, na które wybrała się z myślą o nowym roku akademickim, poskutkowały tym, że zestaw ubrań, jakie posiadała w szafie, był nie tylko odnowiony, ale też bardziej przemyślany pod względem fasonu i kolorystyki.

– Ale ty, Marta, też wyglądasz jak stokrotka na wiosnę! – zauważyła wesoło Weronika. – Nie, Zbysiu? Przyznaj, że jej też wakacje posłużyły!

– Przyznaję – zgodził się Zbyszek, zerkając z uśmiechem na Martę. – Takie już są te kobiety! Modliszki… Wysysają soki z facetów i dzięki temu same kwitną! – zaśmiał się. – To co, zerwaliście już z Radkiem? Szybko… Ale co tam, nowa perspektywa to zawsze coś fajnego!

Marta spojrzała na niego zaskoczona i aż zaniemówiła. Iza popukała się wymownie palcem w czoło.

– Zbysiu, dobrze się czujesz? – zapytała z przekąsem. – Nie za dużo słońca na głowę?

– Dlaczego? – zdziwił się Zbyszek. – Przecież dopiero co widziałem Radka na mieście z jakąś nową blondyną… wyglądało to namiętnie, nie powiem! Czekaj, kiedy to było? Jakieś dwa dni temu… Znaczy, że co? – zreflektował się nagle, widząc blednącą w ułamku sekundy twarz Marty. – Chcesz powiedzieć, że nie zerwałaś z nim? Nie no, sorry, Marta – zmieszał się na widok rosnącego strachu w jej oczach. – Nic przecież nie mówię, może się pomyliłem… kurde, nie patrz tak na mnie…

Rzeczywiście, Marta patrzyła na niego wzrokiem, który przerażał, a jej obleczona widmową bladością twarz mogła budzić obawę, że za chwilę zemdleje. Iza odruchowo objęła ją ramieniem, milczała jednak, bowiem w słowach Zbyszka było coś, co ją uderzyło. Przecież to, co powiedział, było jakimś totalnym absurdem i musiało być najzwyklejszą pomyłką! Powinna natychmiast nakrzyczeć na niego, znowu popukać się po głowie… A jednak mały chochlik z dna jej duszy szeptał jej, że w tym coś jest. Coś… tylko co?

– Zbyszek, ty się trochę zastanawiaj, zanim coś powiesz – poradziła koledze Kinga, wyręczając w tym Izę. – I najlepiej sprawdzaj wcześniej te swoje rewelacje, co?

– Marta, wszystko okej? – zapytała zaniepokojona Weronika, zerkając w głąb korytarza, skąd nadchodziła ich wykładowczyni. – Zbieraj się jakoś, bo Koza już idzie!

– I po co ja się w ogóle odzywam na takie tematy? – westchnął retorycznie Zbyszek, sięgając na parapet po swój plecak. – A mamusia tyle razy powtarzała, Zbyniu, trzymaj buzię na kłódkę… ech!

Iza, która nadal obejmowała ramieniem zszokowaną Martę, poprowadziła ją pod drzwi sali. Wciąż milczała, usiłując wygrzebać z dna podświadomości coś, co uparcie podpowiadało jej, że słowa Zbyszka miały sens… I dopiero kiedy usiedli w ławkach i rozpoczęły się zajęcia, w jej pamięci błysnęła scena, o którą jej chodziło. To był ów wieczór z początku września, kiedy szła do pracy i zadzwonił Victor… znajoma sylwetka w głębi ulicy, sylwetka odwróconego plecami do niej chłopaka idącego za rękę z nieznajomą dziewczyną… Tą dziewczyną nie była Marta. Ale tamtym chłopakiem był Radek! Tak, to jego sylwetkę widziała tego dnia! Teraz już nie miała żadnych wątpliwości…

Z ciężkim sercem zerknęła na siedzącą obok niej Martę. Jej twarz była teraz kamienna, dziwnie spokojna, nie wyrażała żadnych emocji. Jednak Iza doskonale wiedziała, co czuje, znała stan jej ducha jak własny, wszak tyle razy przeżywała to samo… Na razie szok i niedowierzanie. Potem będzie bunt i pragnienie potwierdzenia za wszelką cenę, czy to, co powiedział Zbyszek, jest prawdą. Tak… Marta będzie łudzić się, że to pomyłka, ale Iza już wiedziała, że niestety nie… A kiedy wszystko wyjdzie na jaw, nastąpi faza rozpaczy, która będzie najcięższa do zniesienia i prawdopodobnie będzie trwała długo… tym dłużej, im bardziej Marta zostanie z tym sama.

„Nie mogę jej tak zostawić” – pomyślała stanowczo. – „Kiedy dowie się, że to prawda… a lepiej niech sama dowie się o tym od Radka, chyba że on jej nałga, wtedy dopiero powiem jej wprost, co wtedy widziałam… Kiedy się o tym dowie, ktoś powinien przy niej być. I to będę ja! Sama w lipcu skorzystałam ze wsparcia szefa… Majka… i wiem, jak dużo to daje. A dla Martusi to będzie pierwsze takie przeżycie, ogromny szok i ból. Muszę przy niej być! Ech… Radzio! Od początku czułam, że on taki jest! Podejrzewałam, że to się tak skończy! Przecież on jest taki sam jak… Misio…”

Bolesne szarpnięcie w sercu na chwilę aż odebrało jej oddech. Do końca zajęć obie z Martą siedziały w milczeniu, niewiele rozumiejąc z tego, co tłumaczyła wykładowczyni, a ich z wierzchu spokojne twarze osnuwał ponury cień.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział XL (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz