Anabella – Rozdział XLI (cz. 10)

– Dziękuję ci, Izka – powiedziała wciąż blada jak płótno, ale już dużo spokojniejsza Marta, obejmując ją i przytulając się do niej na pożegnanie. – Jesteś kochana. Już mi trochę lepiej. Nadal boli, wiadomo, ale dzisiaj może przynajmniej zasnę i jakoś pośpię parę godzin. Wybacz, że tak długo cię przetrzymałam, już po dwudziestej trzeciej…

– Dla mnie to nie problem – zapewniła ją z uśmiechem Iza. – O tej porze zwykle jestem dopiero w dwóch trzecich mojej zmiany w pracy, tylko dzisiaj wyjątkowo odrobiłam te godziny wcześniej. W każdym razie posłuchaj, Martusiu. Gdybyś jutro czuła się źle i chciała ze mną pogadać, to nie krępuj się, tylko od razu dzwoń, okej? Postaram się odebrać telefon w każdej sytuacji.

– Nie, Iza – pokręciła głową Marta. – Nie będę zawracać ci głowy, tyle czasu już mi dzisiaj poświęciłaś… Powiem ci tylko tyle, że po tym wszystkim, co powiedziałaś mi o sobie, to ja naprawdę cię podziwiam. Tyle przeszłaś i tyle wytrzymałaś… Aż nie chce się wierzyć, że nie zwariowałaś przy tym albo nie skoczyłaś z jakiegoś mostu. Jesteś bardzo silną kobietą… chciałabym taka być.

Iza pokręciła smutno głową, wspominając wydarzenie z najczarniejszej przeszłości, o którym nie opowiedziała Marcie, a o którym wiedzieli tylko lekarz z radzyńskiego szpitala i Majk. Wydarzenie, które wcale nie świadczyło o jej sile lecz które, wręcz przeciwnie, było aktem tchórzostwa.

– O, zobacz, jedzie mój autobus! – ożywiła się Marta na widok wyjeżdżającego zza rogu ulicy nocnego autobusu. – Dziesięć minut opóźnienia, już myślałam, że w ogóle nie przyjedzie… Będę lecieć. Trzymaj się, Iza, i jeszcze raz bardzo ci dziękuję! Prześpię się z tym i w poniedziałek pogadamy. Co ja bym bez ciebie zrobiła…

Kiedy autobus Marty odjechał, Iza z westchnieniem skierowała się w stronę swojej stancji, dokąd z tego miejsca miała prawie pół kilometra drogi. Ponieważ od rana była na nogach, czuła się już dzisiaj wykończona, zresztą nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Sześciogodzinna zmiana w Anabelli, wcześniej gotowanie obiadu dla Kacpra i pana Stanisława, telefon od Victora, a na koniec długa i pełna emocji rozmowa z Martą wymęczyły ją na tyle, że obecnie jej jedynym marzeniem było wykąpać się i położyć do łóżka.

„Będę dzisiaj spała jak zabita” – myślała, idąc szybko chodnikiem i starając się nie myśleć o bólu nóg, który nasilał się teraz niemal z każdym krokiem. – „Czuję się, jakbym ręcznie przewaliła tonę węgla… ale to dobrze! To bardzo dobrze, nie będę musiała myśleć…”

Po dotarciu do domu, gdzie gospodarz już spał, a Kacpra jeszcze nie było (jak wywnioskowała z braku jego butów i kurtki w przedpokoju), Iza cichutko wykąpała się i z rozkoszą przebrała w pachnącą świeżym praniem piżamę. Była już prawie północ. Wsunąwszy się pod kołdrę, sięgnęła jeszcze ręką po swój odłożony na krzesło plecak, by wyjąć z niego telefon i nastawić sobie budzik na jakąś rozsądną, niezbyt wczesną, ale i niezbyt późną godzinę.

„Najlepiej na ósmą” – pomyślała, ziewając. – „Zdążę na spokojnie zrobić śniadanie, a potem skoczę na godzinkę do Szczepcia. Zaniosę mu tę zupę…”

Urwała myśl, gdyż po aktywowaniu wyświetlacza na pulpicie dostrzegła informację o trzech nieodebranych smsach. Nie zdziwiło jej, że nie usłyszała, kiedy przychodziły, bowiem przez cały wieczór rozmawiały z Martą w pubie, gdzie panował spory harmider, ewentualnie wiadomości mogły też nadejść w czasie, kiedy była w kąpieli. Pierwszą myślą, jaka przeszła jej przez głowę, było to, że smsy są od Victora, który dzwonił do niej dziś przed południem, a który często po zakończeniu rozmowy dopowiadał jeszcze w ten sposób jakieś szczegóły. Westchnęła i dla świętego spokoju otworzyła skrzynkę. Wszystkie trzy smsy były wysłane z numeru, z którym nigdy jeszcze nie korespondowała, a który w jej książce kontaktów widniał pod nazwą Szef 2, tak bowiem zapisała sobie kiedyś prywatny numer Majka.

Serce Izy natychmiast zabiło mocniej, poderwała się z pozycji leżącej i usiadła na łóżku. Z niepokojem otworzyła pierwszą wiadomość.

Hej, Iza, tu Majk. Chciałem z Tobą porozmawiać, ale nie ma Cię.

Zerknęła na godzinę wysłania smsa. Był napisany przed dwudziestą pierwszą.

„A niech to szlag!” – pomyślała, gorączkowo otwierając drugą wiadomość, tym razem z godziny z dwudziestej pierwszej dwadzieścia pięć.

Dlaczego akurat dzisiaj musiałaś zamienić się na zmiany z Kamą?

„Wybacz, ale ty też przez cały tydzień włóczyłeś się z Kinią, Monią, Becią, Wercią i diabli wiedzą z kim jeszcze!” – odpowiedziała mu w myślach z wyrzutem, czując jednak, że jej serce ogarnia przenikliwy żal na myśl o straconej okazji do rozmowy. – „Ja też na ciebie czekałam, i to przez kilka dni, a ciebie nie było i nie było!”

Z narastającym w duszy smutkiem otworzyła ostatniego smsa, wysłanego kilka minut po dwudziestej drugiej.

Ratuj mnie, elfiku, tak cholernie mi źle…

Iza jak oparzona poderwała się na równe nogi i wyskoczyła z łóżka, aż kołdra zsunęła się i opadła na podłogę. Odłożyła telefon na biurko i bez wahania rzuciła się w stronę szafy. W kilkadziesiąt sekund zrzuciła z siebie piżamę, naciągnęła bieliznę, czarne dżinsy, biały t-shirt i kremowy sweter, czyli to, co jako pierwsze wpadło jej pod rękę. Następnie, zebrawszy z biurka telefon, wyszła z nim cicho do przedpokoju, włożyła go razem z kluczami od mieszkania do kieszeni naprędce narzuconej na ramiona kurtki, wsunęła na nogi półbuty bez obcasów i wypadła na klatkę schodową, bezszelestnie zamykając za sobą drzwi.

Cichym, kocim krokiem, który wyćwiczyła w trakcie ostatnich miesięcy, by podczas nocnych powrotów do domu nie budzić śpiących sąsiadów, sfrunęła po schodach i opuściła kamienicę. Znalazłszy się na pustej ulicy oświetlonej światłem sodowych latarni, bez chwili zastanowienia biegiem ruszyła w stronę Anabelli.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz