Anabella – Rozdział XLI (cz. 3)

– Aha, no to tym lepiej – stwierdziła beztrosko Amelia. – Zresztą to na razie tylko taki plan. Póki co Robi radzi sobie sam i dopiero jak zabierzemy się za działkę od Andrzejczakowej, będzie musiał mieć kogoś do pomocy.

– I co z tą działką? – zapytała ze ściśniętym sercem Iza.

– Na razie nic, ostatnio nie mieliśmy czasu, żeby się tym zająć – wyjaśniła jej Amelia. – Ale myślimy o tym. Trzeba będzie zacząć od przekształcenia jej na budowlaną, a to jest kolejny stos dokumentów. Jak tylko ogarnę się ze sklepem, wezmę się za te urzędowe papierzyska, a potem pomyślimy o jakimś projekcie. Na ten moment nadal optujemy za restauracją – dodała znacząco. – Z taką myślą, że gdybyś po studiach chciała do nas wrócić…

– Proszę, Melciu… – przerwała jej szybko Iza. – Nie myślcie o tym w taki sposób. Teraz jest za wcześnie… i zresztą w ogóle niczego nie planujcie z myślą o mnie, bo ja nie mam pojęcia, co będę robić po studiach. Nie gniewaj się, ale nie wiem, czy chciałabym wrócić i na stałe zamieszkać w Korytkowie.

Jej serce znów ogarnął cichy smutek. Bo owszem, mogłaby w przyszłości zamieszkać w Korytkowie… ba, zamieszkałaby tam z radością i byłaby skrajnie szczęśliwa, gdyby… No właśnie. Gdyby.

– Przecież nie będziemy niczego ci narzucać, Izunia – zapewniła ją łagodnie Amelia. – Po prostu gdybyś zdecydowała się wrócić, to będziesz miała tu gotowe lądowisko. Tak tylko w teorii, bo jeśli nie będziesz chciała w to wejść, to wdrożymy się w ten projekt sami. To i tak długodystansowy plan na kilka lat, na razie nie mamy środków, żeby go zrealizować. Ale nie od razu Rzym zbudowano, powoli będziemy nad tym pracować. U nas zresztą wszystko się zmienia, ten nasz sklep po rozbudowie i hotel Krzemińskich… podobno od stycznia mają już go uruchomić, nie wiem, czy ci mówiłam?

– Nie – szepnęła Iza.

– Tak słyszałam od Dorotki. Więc ich hotel i nasz sklep to już jest takie małe centrum handlowo-hotelarskie. Oni pewnie w hotelu też zrobią restaurację, ale my myśleliśmy raczej o takiej knajpie jak ta, w której pracujesz w Lublinie. No wiesz, nocny klub, dyskoteka, a w dzień po prostu restauracja… Gdyby wokół powstało jeszcze kilka lokali usługowych… a słyszałam, że jakiś facet zaraz za hotelem Krzemińskich ma stawiać pawilony usługowe do wynajęcia… to za parę lat może tu wyrosnąć największe centrum handlowo-usługowe w całej okolicy. Przyćmilibyśmy nawet Małowolę. Rzecz jest rozwojowa i zobaczysz, że jeszcze się okaże, że ta działka od Andrzejczakowej to był złoty strzał.

– Na pewno – przyznała blado Iza. – W to nie wątpię, Melu…

– A swoją drogą Dorotka mówiła mi, że Krzemińscy wszędzie węszą i kombinują, żeby się dowiedzieć, kto kupił od Andrzejczakowej tę ziemię! – zaśmiała się Amelia. – I nikt nie może im pomóc, bo oprócz nas, Andrzejczakowej i jej zaufanego notariusza wiesz o tym tylko ty… no i Dorotka. Nikomu innemu nic nie mówiliśmy, a wy nie wygadacie, więc na razie tajemnica pozostanie tajemnicą. Rozśmieszyło mnie to trochę, szczerze mówiąc, Dorotka też ma ubaw, bo hipotezy są różne, ale akurat mnie i Robcia nikt o taką inwestycję nie podejrzewa! Zdziwią się w swoim czasie.

– O tak… i to bardzo – westchnęła smutno Iza.

– A jeszcze a propos Krzemińskich – ciągnęła żywo Amelia – Dorotka opowiedziała mi nowe plotki o młodym, bo obok ciąży Agnieszki to jest teraz drugi topowy temat na plotkarskim rynku w Korytkowie. Pamiętasz, jak mówiłam ci o tym biznesmenie z Grójca? Tym, co miał córkę, i ta córka…

– Pamiętam – przerwała jej cicho Iza.

– Dobra, okej. Więc Krzemińscy byli wściekli na młodego, że ta rzecz tak się głupio zakończyła, no bo wiadomo… mieli przez to sporo strat i nieprzyjemności. Ale potem, jak stary Krzemiński dostał tego wylewu i młody musiał pomagać mu w firmie, to powoli się ze sobą pogodzili. No a teraz to już w ogóle idylla w rodzinie, zwłaszcza odkąd synalek znalazł sobie jeszcze lepszą partię niż ta panna z Grójca. Tym razem to jest córka samorządowca z Lublina, jakiegoś dosyć znanego lokalnego polityka, który jednocześnie jest deweloperem. Ja tam o nim nie słyszałam, ale podobno spora szycha, pieniędzy mają w bród, a córeczka super ładna, świetnie wykształcona i z perspektywami. W ogóle same plusy, tak twierdzi Krzemińska… bo wiesz, ona już ją uważa prawie za synową.

Serce Izy biło bolesnym, ale równym rytmem. Starała się oddychać spokojnie. Aby jak najszybciej opanować drżenie mięśni, zagryzła z całej siły zęby, a dłonie ścisnęła w pięści tak mocno, że paznokcie wbijały jej się w ciało. Nie czuła jednak bólu, skupiona na tym, by zachować choć pozorny spokój.

– A ten Michał podobno pierwszy raz jest tak naprawdę zakochany – kontynuowała beztrosko Amelia. – Jego matka mówi, że do tej pory to były tylko jakieś nieznaczące przygody, chłopak musiał się wyszaleć, pofruwać sobie… zresztą sama wiesz najlepiej, jaki on jest… a raczej jaki był, jeśli wierzyć tym plotkom! – doprecyzowała wesoło. – Bo teraz to już ponoć zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni, młody wreszcie zakochał się na poważnie i chce się ustatkować. Krzemińska powiedziała Marczukom w tajemnicy, że jak dobrze pójdzie, to na Sylwestra wyprawią im w hotelu huczne zaręczyny. Może nawet połączą to z oficjalnym otwarciem lokalu? To by było nawet logiczne… Synal skończył już licencjat z zarządzania i zaczął magisterskie, w tym roku zaręczyny, zrobi sobie te studia i w następne wakacje byłby ślub. Nie w te, co będą teraz, tylko za dwa lata, jak już zrobi dyplom. I razem będą prowadzili ten hotel… No, ale to są oczywiście tylko plany starej Krzemińskiej! – zastrzegła ze śmiechem. – Ja tam nie uwierzę, dopóki tego nie zobaczę… Jesteś tam, Izunia?

– Jestem, Melciu, jestem – odparła szybko Iza. – Przepraszam, nie odzywam się…

– To nic, tak się tylko zastanawiałam, czy nam połączenia nie przerwało. W każdym razie sama widzisz, jak to się wszystko u nas zmienia. Jak w kalejdoskopie… No, ale nie będę ci już truć o Korytkowie, powiedz lepiej, co u ciebie? Jak zaczął się nowy rok? Musisz mi wszystko opowiadać na bieżąco, a ja będę powtarzać Robciowi, oboje jesteśmy tacy dumni z naszej dzielnej studentki!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XLI (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz