Anabella – Rozdział XLI (cz. 5)

„Muszę pomóc Martusi” – myślała, metodycznie skupiając się na tym wątku. – „Ona lada moment dowie się o wszystkim i wtedy trzeba będzie uruchomić tryb terapii. To naprawdę pomaga! Tak… tylko czy ja sama nie potrzebuję pomocy?”

Westchnęła i przyśpieszyła kroku. Myśl o własnej potrzebie rozmowy w trybie terapii tłukła jej się teraz po głowie i coraz trudniej było jej ją odgonić. A mogła o tym rozmawiać tylko z jedną osobą na świecie.

„Jeśli będzie Majk, to chyba go o to poproszę” – pomyślała z wahaniem. – „Obiecałam, że powiem mu, kiedy będę tego potrzebować, a dziś… dziś chyba jest ten dzień. Może wystarczy wygadać się, wyrzucić to z siebie, jak wtedy, i od razu będzie mi lepiej? Oby tylko był w pracy, oby znowu nie poszedł w tango z jakąś Kinią, Monią czy Wercią… Dzisiaj jest potrzebny mnie! Tak, poproszę go o godzinkę rozmowy, niech mnie otrzeźwi, niech powie coś, czego będę się mogła trzymać przez kolejnych parę dni…”

Z tym postanowieniem w duszy zeszła do Anabelli, gdzie stoliki były już w dwóch trzecich zajęte i ciągle napływali nowi goście.

– Jak tam, wszystko w porządku? – zagadnęła przechodzącą z tacą Klaudię.

– Aha, galera płynie do przodu – uśmiechnęła się Klaudia. – Dobrze, że już jesteś, Iza, bo szef znowu pojechał na amory, a ktoś musi przejąć dowództwo na okręcie. Powiedział, żeby przekazać ci ster, jak przyjdziesz, bo jego już dzisiaj nie będzie.

– Okej – szepnęła Iza, starając się ukryć głębokie rozczarowanie, jakie sprawiła jej ta informacja.

– Karolina była, wiesz? – ciągnęła Klaudia, zniżając głos. – Szef gadał z nią chyba godzinę albo dłużej. Dzisiaj już poszła do domu, ale podobno jutro ma przyjść. Szef zostawił ci na biurku jakąś notkę na ten temat, masz uwzględnić to w grafiku.

– Jasne – skinęła głową Iza. – Czyli Karolcia jednak wraca do nas?

– Na to wygląda – przyznała wesoło Klaudia. – Ja też się cieszę. No, ale lecę, Iza, mam jakieś nowe tłumy na B dwa i cztery!

Iza z westchnieniem ruszyła w stronę zaplecza, witając się po drodze z Wiktorią i wychodzącą z kuchni Olą. Na biurku w gabinecie szefa, obok stosu faktur i rachunków, który od wczoraj jeszcze bardziej się powiększył, leżała złożona na pół kartka z odręcznym napisem Iza. Choć były to tylko trzy litery, łatwo było poznać pochyłe, niedbałe pismo Majka. Iza rozłożyła kartkę z wiadomością.

Iza, Karolina wraca do gry, będzie jutro od szesnastej, uwzględnij ją w grafiku na cały tydzień. Zostawiam faktury, jutro będzie facet od Krawczyka po zestawienie usług z rozliczeniem kasy za pierwszą połowę roku. Zacząłem je robić, ale dzisiaj już nie zdążę dokończyć, zrób to za mnie, ok? Plik jest w laptopie na pulpicie, papiery obok. Z góry dzięki. Majk.

Odłożyła kartkę na biurko i sięgnęła po laptopa, uznając, że rozliczenie dla Krawczyka było teraz rzeczą zdecydowanie najpilniejszą. Odnalazłszy na pulpicie wspomniany plik, w którym rozliczenie było wykonane mniej więcej do połowy, uporządkowała przygotowane przez szefa papiery, odszukała w nich przerwany wątek zestawienia i zabrała się do pracy. Jednak uczucie rozczarowania związane z nieobecnością Majka, z którym akurat dziś tak bardzo potrzebowała porozmawiać, nie chciało ustąpić i leżało jej na sercu dodatkowym ciężarem.

Od chrzcin Edzia prawie nie widziała się z szefem, choć dziś był już piątek. Kilka razy minęła się z nim tylko w przelocie, gdyż w ostatnich dniach działał w firmie od otwarcia do późnego popołudnia, załatwiając wszystko, co było do załatwienia, natomiast wieczorem wychodził w towarzystwie jednej ze swoich dziewczyn od „niezobowiązujących czułości” i znikał do końca dnia. Choć ten styl działania był u niego standardem i praktykował go regularnie, chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by spotykał się z tymi dziewczynami codziennie i to za każdym razem z inną. Iza miała niejasne wrażenie, że to nie było do końca normalne, jednak nie wnikała w to, uznając, że to przecież nie jej sprawa. Dziś jednak nieobecność Majka sprawiła jej osobistą przykrość.

Dzwonek telefonu, który wzięła ze sobą i położyła na biurku, przerwał jej pracę. Zerknęła na wyświetlacz i serce mocniej jej zabiło. Dzwoniła Marta. Ponieważ rozstały się po zajęciach zaledwie kilka godzin wcześniej, mogło chodzić tylko o jedno… Iza pokiwała smętnie głową, sięgnęła po aparat i odebrała połączenie.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XLI (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz