Anabella – Rozdział XLI (cz. 7)

Marta czekała już na nią pod Bramą Krakowską – Iza z daleka dostrzegła jej skuloną sylwetkę, w której nawet z dużej odległości można było odczytać głębokie cierpienie. Instynktownie przyspieszyła kroku, a doszedłszy do niej, bez słowa ogarnęła ją ramionami i przytuliła. Blada jak widmo twarz dziewczyny była cała mokra od łez.

Iza powoli, w milczeniu obejmując ją ramieniem, poprowadziła ją do pubu, w którym kilka miesięcy wcześniej sama przeżyła szczęśliwe chwile. Dziś obie z Martą cierpiały, ona jednak miała już w tym wieloletnie doświadczenie i wypracowane strategie radzenia sobie z bólem, tym bardziej, że był to dokładnie ten sam rodzaj bólu, jaki od wczoraj, a nawet od wtorku stał się udziałem Marty. Ból rozdartego serca i zawiedzionych nadziei… Dlatego to ona, Iza, powinna dziś mieć więcej siły i być wsparciem dla załamanej, pogrążonej w otchłani najczarniejszej rozpaczy koleżanki. Sama znała wszak każdy niuans tej rozpaczy, każdą jej nutę i każdy ton…

– Nawet nie chodzi o to, że ze mną zerwał – mówiła smutno Marta pół godziny później, kiedy wyrzuciła już z siebie lawinę słów i nieco się uspokoiła. – To bardzo bolało, ale najgorsze jest to, że tak strasznie mnie okłamał… tak oszukał…

Jej głos załamał się na nowo, a po policzkach popłynęła jeszcze jedna łza, która wyglądała jak ostatnia kropla deszczu z odchodzącej chmury. Niebo jednak wcale się nie przejaśniało, a Iza wiedziała, że w sercu Marty słońce zniknęło na długo i przez kolejne tygodnie nie było szans na jego powrót. Lecz przecież i bez słońca da się jakoś żyć, byleby odzyskać choć namiastkę spokoju… Ostrożnie, z najwyższą starannością dobierając słowa, opowiedziała Marcie to, co na początku września widziała na ulicy, a co powiązała z Radkiem dopiero po słowach Zbyszka.

– Wybacz mi, że nie powiedziałam ci tego od razu – dodała łagodnie, gładząc Martę po drżących dłoniach, które, przechyliwszy się przez stolik, od samego początku rozmowy trzymała w swoich dłoniach. – Wiedziałam, że to był on, i wszystko mi się zgadzało, ale jednak nie miałam stuprocentowych dowodów, więc gdybym jakimś cudem się pomyliła, mogłabym wam obojgu zrobić krzywdę. Wolałam, żebyście załatwili to między sobą… tak zawsze jest lepiej, Martusiu.

– Tak, wiem – westchnęła Marta. – Czyli to trwało jeszcze dłużej, niż myślałam… Wykorzystywał to, że o niczym nie wiedziałam, udawał, że wszystko jest, jak było, a w tym czasie robił takie rzeczy za moimi plecami! Ale powiedz mi, Iza, jakim człowiekiem trzeba być, żeby zrobić komuś coś takiego? – dodała w nowym przypływie rozpaczy. – Jak można tak kłamać i do tego stopnia nie liczyć się z uczuciami drugiej osoby?

– Niestety można – zapewniła ją smutno Iza. – I nie wiem, z czego to wynika, Martusiu, ale chyba z charakteru… z jakiegoś wrodzonego braku empatii… Nie umiem inaczej tego wyjaśnić. W każdym razie to, że ty czy ja nie umiałybyśmy tak oszukiwać, to wcale nie znaczy, że inni tak nie robią i że nie zrobią tego z nami.

– Nie sądziłam, że on taki jest – pokręciła głową Marta. – Nie mogę w to uwierzyć! Byłam z kimś pół roku… i to tak bardzo blisko… a tu nagle okazuje się, że tak naprawdę wcale go nie znałam!

– A czy to by coś zmieniło, gdybyś go znała? – zapytała z melancholią Iza. – Nawet gdybyś wiedziała, że jesteś jedną z wielu, kolejną… że jest duże ryzyko, że będą następne… zrezygnowałabyś z tego, co z nim przeżyłaś? Wycofałabyś się, żeby nie dać się zranić? Czy wybrałabyś jednak te pół roku szczęścia?

Marta podniosła głowę i patrzyła na nią szeroko otwartymi oczami.

– Dziwne pytania zadajesz, Iza – odparła powoli, jakby zastanawiała się nad odpowiedzią, jednak po chwili jej twarz przybrała stanowczy wyraz. – Przecież to chyba oczywiste, że gdybym wiedziała, że on zrobi mi coś takiego, to nigdy bym w to nie weszła. Nie dałabym się oszukać na własne życzenie!

– Czyli zrezygnowałabyś z bycia z nim chociaż przez tych kilka tygodni? – zapytała znów cichym, łagodnym głosem Iza. – Odtrąciłabyś go z góry, gdybyś tylko miała podejrzenie, że w przyszłości może cię oszukać? I w imię tego zrezygnowałabyś z jego bliskości, z okazji do przytulania się do niego, z jego pocałunków?

Zdumienie w oczach Marty jeszcze bardziej wzrosło.

– O co ty mnie pytasz, Iza? – pokręciła głową, wpatrując się w nią w osłupieniu. – Oczywiście, że bym zrezygnowała! Gdybym podejrzewała, że on może taki być, a jednak dałabym mu się omotać, to… chyba bym upadła na głowę! Byłabym chorą wariatką! Co by mi było po jego czułościach i pocałunkach, gdybym wiedziała, że to się zaraz skończy? O nie, wtedy nie pozwoliłabym mu się nawet palcem dotknąć!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XLI (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz