Anabella – Rozdział XLII (cz. 2)

– Majk, proszę, nie rób tego – załamała ręce Iza, przechylając się przez niego, by odebrać mu butelkę, którą trzymał z dala od niej na dystans wyciągniętego ramienia. – Proszę… To moja wina. Gdybym wcześniej znalazła twoje smsy, byłabym tu natychmiast! Biegłam do ciebie, że mało nóg nie połamałam… spóźniłam się tylko chwilę… Daj mi to, proszę! Słyszysz? Daj mi to. Nie pij już…

– Za późno – powtórzył stoicko, nie pozwalając odebrać sobie butelki.

– Proszę cię – wyszeptała z naciskiem, schylając się nad nim i patrząc mu błagalnie w oczy. – Proszę!

Nadal nie podnosząc się z fotela, Majk uśmiechnął się i wolnym ramieniem objął ją w talii, po czym podniósł głowę i popatrzył na nią do góry, opierając brodę na jej brzuchu, który znajdował się dokładnie na wysokości jego twarzy. Policzki miał nieogolone, twarz wymiętą i zmęczoną, lecz oczy lśniły mu wyzywającym, szelmowskim blaskiem.

– Moja odpowiedź brzmi nie – oznajmił jej spokojnie. – Butelka jest otwarta i muszę obalić ją do dna. Mówiłem ci już kiedyś, że jeśli nie chcesz, żebym pił brandy, musisz wypić ją za mnie. Ale ty nigdy nie chcesz mi pomóc, więc znowu muszę zrobić to sam. Powiedz, dlaczego dzisiaj mi uciekłaś, niedobry mały elfie?

– Musiałam wyjść wieczorem – wyjaśniła mu z żalem Iza. – Nie pomyślałam, że dzisiaj będziesz chciał rozmawiać w trybie terapii… Zresztą ja sama chciałam z tobą pogadać już od kilku dni i nigdy cię nie było, ciągle znikałeś z tymi dziewczynami…

Majk spoważniał na te słowa i smętnie pokiwał głową. Wciąż obejmując ją ramieniem w talii, oparł teraz policzek na jej brzuchu i zapatrzył się w stojącą na biurku, oświetloną światłem lampki szklankę z brandy.

– Tak – przyznał cicho. – Tak, Izulka… Szmaciłem się przez kilka dni. Myślałem, że to mi pomoże na ten głupi ból egzystencjalny… na to cholerne poczucie beznadziei…

Serce Izy ścisnęło się, zalała je fala współczucia. Odruchowo położyła dłoń na jego włosach i pogładziła je delikatnie.

– Jednak nie dałeś rady – szepnęła ze zrozumieniem.

– Nie dałem – odszepnął.

Ustawił sobie butelkę brandy między udami, by uwolnić dłoń, w której ją trzymał, po czym objął Izę również drugim ramieniem, wtulając twarz w jej sweter i przymykając oczy. Ostrożnym gestem położyła mu na głowie również drugą dłoń i teraz obiema gładziła go po włosach jak dziecko, które trzeba uspokoić z płaczu.

– Dlaczego nic nie powiedziałeś? – zapytała smutno. – Dlaczego nie napisałeś smsa?

– Napisałem.

– Ale dopiero dzisiaj – podkreśliła z wyrzutem. – A wcześniej? Czekałeś tyle dni…

– Myślałem, że poradzę sobie z tym sam – wyjaśnił, wciąż nie otwierając oczu. – To mi kiedyś czasami pomagało… Chciałem sprawdzić, jak to będzie, kiedy pójdę w większe tango. W tym tygodniu zaliczyłem ich pięć – dodał rzeczowo. – W tym jedną całkiem nową. Ładna jak cholera, ciało jak marzenie… ma na imię Ania.

Iza znieruchomiała z dłońmi zatopionymi w jego włosach. Nieprzyjemne ukłucie w sercu na chwilę sparaliżowało ją niczym grom z jasnego nieba.

– Tylko co z tego? – ciągnął smętnie Majk, przytulając mocniej policzek do jej brzucha, jakby chciał jej przypomnieć o przerwanym głaskaniu po włosach. – Nic mi to nie pomogło, czuję się jeszcze gorzej. Jak męska szmata, jak ostatnie ścierwo…

Iza znów zanurzyła palce w jego włosach i na wpół bezwiednie zaczęła przesiewać je przez palce. Głęboki smutek ogarnął ją aż po najdalsze zakamarki duszy.

„Ma na imię Ania” – powtórzyła w myślach jego słowa. – „Ech, ty mój biedaku…”

– Więc trudno, dzisiaj zeszmacę się do końca – podjął Majk, przechylając głowę pod dotykiem jej dłoni niczym łaszący się kot. – Wyżłopię do dna tę brandy i stoczę się pod stół… Chudy odwiezie mnie na chatę, jak zawsze… pomoże mi się wyrzygać… A jutro wieczorem stary frajer Majk znowu będzie gotowy do objęcia posterunku. I parszywe życie będzie się toczyć dalej… Jak to dobrze, że wróciłaś, Izula – dodał nagle innym, łagodniejszym tonem, mocniej obejmując jej talię ramionami. – Od razu jest inaczej. Dwie minuty przy tobie i już jest inaczej. Nawet jak nie lepiej, to inaczej. Moja terapeutko… mała sanitariuszko… dobra wróżko z krainy złamanych serc… mój elfiku kochany…

(c.d.n)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1)

Dalsze części:

Rozdział XLII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz