Anabella – Rozdział XLII (cz. 3)

Iza w milczeniu, zasmucona do granic lecz nade wszystko przepełniona gorącym współczuciem, nadal gładziła go po włosach, pozwalając mu przytulać się, ile tylko chciał. Nogi bolały ją potwornie, ze zmęczenia przed oczami wirowały jej cienie, ale była gotowa być przy nim tak długo, jak długo będzie tego potrzebował. Cieszyło ją, że dzięki temu zdawał się przynajmniej zapomnieć o brandy, zarówno o butelce, którą wciąż trzymał między udami, jak i o napełnionej szklance stojącej na biurku.

– Dopadło cię jednak – stwierdziła smutno, odgarniając mu z czoła włosy, które za chwilę i tak opadły w to samo miejsce. – To jakiś przeklęty tydzień. Mnie też dopadło, chociaż staram się z tym walczyć i na razie nie jest źle. A ty sam widzisz… w niedzielę mówiłeś, że jesteś spokojny, że jest dobrze, że dasz radę… i co? To wcale nie jest takie proste. Takie spotkania jednak rozdrapują ranę, rozbudzają myśli o tym, co by mogło być…

– Tak – przyznał, kiwając głową. – Myślałem, że już jestem na to odporny, ale jednak nie… Zwaliło mnie z nóg jak zawsze. Chociaż nie… trochę inaczej… Iza, ja po prostu nie wiem, jak mam dalej żyć, żeby to miało sens! – wybuchnął nagle, odrywając od niej głowę, zluźniając uścisk i cofając ramiona. – Firma, ludzie, świat… dobra, tu wszystko gra, idziemy do przodu. Tylko po co? Dla kogo? Dla mnie samego? I tak zawsze wrócę do pustego domu… Choćby nie wiem, ile ich się przewinęło przez ten dom, i tak będzie pusty, bo ja na stałe nie chcę tam widzieć nikogo! Nikogo innego…

Iza, uwolniona już z jego uścisku, przysunęła sobie krzesło, by dać ulgę zmęczonym nogom, i usiadła obok jego fotela.

– Wiem… wiem, Majk – wyszeptała smutno, przyglądając mu się ze współczuciem, lecz nie śmiejąc już go dotykać. – Wiem…

– Już wiele razy miałem myśl, że pójdę w coś va banque – ciągnął ponuro, ku niezadowoleniu Izy znów sięgając po swoją szklankę z brandy. – Znalazłaby się taka, której wystarczyłaby zewnętrzna otoczka, dobre warunki życiowe, trochę kasy i tak dalej… taka, która nie żądałaby ode mnie serca i wiedziałaby z góry, że tego nie mogę jej dać. Moglibyśmy razem stworzyć coś fajnego. Rodzinę, dla której mógłbym żyć i pracować… Rozumiesz mnie? Dom by się zaludnił, zakręciłaby się karuzela… Ale jednak nie, nie umiem! – westchnął, podnosząc brandy do ust. – Za cholerę nie potrafię! Nie dałbym rady. Zrobiłbym jej tylko krzywdę, a sam czułbym się jak ostatni śmieć, o wiele gorzej niż teraz. Wiem to na pewno…

– Nie pij – szepnęła Iza, wyciągając rękę i zatrzymując szklankę, zanim zdążył dotknąć jej ustami. – Proszę, nie pij tego… Michasiu…

Uśmiechnął się na zdrobnienie, jakim zawsze zwracał się do niego pan Szczepan, po czym łagodnie odsunął jej dłoń, upił niewielkiego łyka alkoholu i pokręcił głową.

– Spokojnie, przecież dopiero zaczynam – odparł beztroskim tonem, odstawiając na biurko butelkę, którą trzymał między nogami. – Zobacz, dopiero jedna trzecia poszła. Noc jest długa…

– Proszę cię – szeptała błagalnie Iza. – Nie chcę, żebyś to pił. Możemy gadać w trybie terapii do samego rana, będę tu przy tobie, ale zostaw to świństwo. Pół roku nie dotykałeś…

Korzystając z tego, że na chwilę zawiesił uwagę, ostrożnie wyjęła szklankę z jego rąk. Majk natychmiast ocknął się i podniósł na nią wzrok.

– Oddaj mi to, Iza – zażądał spokojnie. – Oddaj, bo jak nie, to pójdę do Wiki po drugą i wypiję dwie. Przysięgam ci, że jeśli mi to zabierzesz albo wylejesz, to idę po następną i będę chlał do nieprzytomności. Przysięgam ci to – podkreślił stanowczo.

Iza zawahała się ze szklanką w dłoni. Groźba brzmiała poważnie, nie miała wątpliwości, że Majk wykona to, co mówi, należał wszak do ludzi, którzy potrafią postawić na swoim. Zdenerwuje się i będzie jeszcze gorzej… Czy zatem mniejszym złem będzie oddać mu tę brandy? Przyzwolić na to, żeby wypił ją do końca? Znów patrzeć bezsilnie, jak spija się na jej oczach?

„Nie!” – pomyślała w nagłym odruchu determinacji. – „Nie pozwolę na to! To moja wina, że pijesz, otworzyłeś tę butelkę tylko dlatego, że spóźniłam się na terapię! Gdybym przyszła kwadrans wcześniej… Ale więcej już i tak nie wypijesz! Nie, nie ma mowy!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XLII (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz