Anabella – Rozdział XLII (cz. 5)

– Ty też to czujesz, prawda? – uśmiechnął się półgębkiem wciąż zapatrzony w sufit Majk. – Pablo długo świrował, zanim go wzięło… razem prowadziliśmy podboje, sialiśmy spustoszenie w damskich szykach, bawiło nas to obu… Ale kiedy spotkał swoją gwiazdeczkę, to natychmiast szlus, mówię ci… dosłownie jak nożem uciął. Sam byłem w szoku, że tak go odkręciło o sto osiemdziesiąt stopni. A teraz to na serio nie wiem, czy znajdziesz w tym mieście wierniejszego faceta! – zaśmiał się. – Oszalał na punkcie tej małej i to już chyba nigdy go nie puści. On jest w gruncie rzeczy taki jak ja…

Spoważniał, westchnął i przymknął oczy.

– Taki sam frajer – kontynuował w zamyśleniu. – Tylko że on miał to szczęście, że dostał jej wzajemność. I to jaką! Wiesz? Tak sobie czasami patrzę na nią… i w każdym geście, w każdym spojrzeniu widzę, jak cholernie go kocha. Poprosił ją o dzieciaka, to urodziła mu go od razu… dwudziestolatka na pierwszym roku studiów! Szacun. Wielki szacun za sam fakt, że to wykonała, ale też za to, że zrobiła to dla niego. Za każdym razem, kiedy z nim gadam, powtarza mi, jaki jest szczęśliwy…

Iza mechanicznie łyknęła kolejną porcję brandy, tym razem prawie nie czując jej smaku. Miała wrażenie, że mocny płyn sparaliżował jej kubki smakowe, zresztą wargi też były coraz mniej czułe, więc łatwiej było poradzić sobie z odpychająco obrzydliwym smakiem i lekko spirytusowym zapachem, którego nie znosiła od zawsze, odkąd tylko mogła sięgnąć pamięcią. Jednak efekt jej działania był coraz bardziej zadowalający. Jeśli wypije jeszcze jedną porcję, w butelce zostanie już tylko jedna trzecia zawartości… A gdyby jeszcze dwie szklaneczki…

– Najśmieszniejsze jest to, że on myśli, że i mnie to kiedyś czeka – prychnął smutno Majk. – Frajer nie ma pojęcia, co gada. Kiedyś nie czepiał się, bo obaj działaliśmy tak samo i przynajmniej miałem w nim sojusznika. A teraz przeszedł na stronę tych wszystkich heter, które od lat próbują mnie wyswatać, zastawiają na mnie jakieś żałosne pułapki matrymonialne… I sam już zaczyna śpiewać tak jak one… podpytywać, sugerować… ech!

Chyba ściszył głos, bo jego słowa dobiegały teraz do jej uszu jak przez ścianę. Ale uwaga, skupienie! Trzeba nalać jeszcze jedną porcję, może uda się ją wypić i w ten sposób opróżnić butelkę do poziomu jednej czwartej. Jedna czwarta to już niewiele jak na Majka, wielkiej krzywdy mu nie zrobi… Trzeba nalać… tylko ta ręka taka dziwnie ciężka… opuszki palców drętwieją, podobnie jak wargi… A do tego jakoś ciemniej się zrobiło w gabinecie. Dziwne, lampka przecież się pali… pali się i zaczyna się poruszać… zsuwa się z biurka? Nie… nadal tam stoi. To całe biurko rusza się jakoś dziwnie, a wraz z nim krzesło, drzwi i regał z klaserami…

– Ale czy można mu się dziwić? – przytłumiony, coraz bardziej odległy głos Majka huczał jej w uszach i odbijał się w jej głowie jak od ścian pustym, dręczącym echem. – Chce dla mnie dobrze, życzy mi takiego szczęścia, jakie sam przeżywa. Dobry z niego chłopak, dobry kumpel. Gadaliśmy nawet o sprawach łóżkowych… ech! – jego cichy śmiech prześwidrował mózg Izy niczym seria ostrych igieł. – Tłumaczył mi, jaka jest różnica, kiedy do fizycznego pociągu dochodzi głębsze uczucie… że to nie ma porównania, jak niebo a ziemia… A ja, taki stary koń, mogę tylko wierzyć mu na słowo, bo sam nigdy tego nie przeżyłem. Ty jesteś o krok przede mną, bo przynajmniej raz przespałaś się z tym twoim Miśkiem – w jego odległym głosie zabrzmiała żartobliwa nutka. – No, opowiedz mi o tym trochę, elfiku… fajnie było?

Jego słowa przygłuszył narastający jej w uszach szum. Poruszające się meble przyśpieszyły nagle tempa jak na rozpędzającej się karuzeli i teraz już cały gabinet wirował coraz szybciej i szybciej… światło coraz bardziej gasło…

– Iza? – w głosie Majka zadźwięczała nuta niepokoju.

Powinna mu odpowiedzieć… Tak… gdyby tylko mogła…

– Chryste Panie, Iza!!!

W jego głosie zabrzmiała teraz zgroza, a za nią przerażenie. Iza jak przez mgłę zarejestrowała zarys jego postaci zrywającej się z fotela wśród tańczących mebli. Przytłumiony huk spadającego i rozbijającego się na podłodze szkła poddał jej niemrawą myśl, że chyba właśnie stłukła się szklanka, a butelka z resztką brandy potoczyła się pod biurko. Zachwiała się na krześle, powieki zaciążyły jej jak ołów i zamknęły się same, bez jej woli… Opadła w tył, ostatkiem świadomości wnioskując, że za chwilę uderzy głową o podłogę, lecz nie miała już siły ani możliwości, by zatrzymać ten ruch.

Ku swemu zdziwieniu nie uderzyła jednak w nic, w ostatniej chwili podtrzymana silnymi ramionami, w które wpadła bezwładnie niczym w miękką pościel. Tak… spać… tak bardzo chciało jej się spać…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XLII (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz