Anabella – Rozdział XLIII (cz. 10)

– Co ja się namęczyłem, żeby to odkręcić! – podjął z westchnieniem. – Ile to mi nerwów zżarło… Od tamtej pory już nie robię takich głupot, trzymam przy nich gębę na kłódkę i skupiam się na… zabawie – skrzywił się lekko. – Tylko tobie mogę zwierzyć się bez obaw, porozmawiać jak z człowiekiem, przytulić się… Tylko ty dajesz mi taki komfort i spokój, Izulka. I powiem ci jeszcze coś. Szkoda mi cię cholernie z tym twoim Miśkiem. Wiem, co czujesz, wiem, jak to przeżywasz, widziałem wtedy aż za dobrze… nie życzyłbym takich uczuć najgorszemu wrogowi. A z drugiej strony, skoro tak już musiało być, to przynajmniej taki z tego plus, że na siebie wpadliśmy. Bo ta nasza terapia, z której na początku tak się nabijałem, to jest najlepsze, co mogło mi się przytrafić. I tobie chyba też… prawda, elfiku?

– O tak – pokiwała skwapliwie głową Iza, nie przestając gładzić go po włosach. – Dzięki temu dzisiaj jestem w zupełnie innym miejscu, niż byłam w lipcu. Gdyby nie nasza terapia, to nie wiem, jak bym przeżyła tę obecną rewelację o zaręczynach. A tak… jakoś daję radę. Nie mogę powiedzieć, że pogodziłam się z tym, bo nigdy się nie pogodzę, i pewnie jeszcze niejeden kryzys przede mną, ale dzięki temu, co mi wtedy powiedziałeś, mogę z tym względnie normalnie żyć. A wiesz, co dzisiaj sobie pomyślałam? – dodała weselszym tonem.

– Mmm? – mruknął Majk.

– Że jesteś dla mnie jak brat… jak starszy brat.

Natychmiast otworzył oczy, a twarz ścięła mu się i spoważniała.

– No co? – zdziwiła się Iza. – Naprawdę tak pomyślałam… Czemu masz taką minę?

– Czemu? – uśmiechnął się drwiąco. – Bo już kiedyś słyszałem ten tekst… o bracie.

– Ups – szepnęła zmieszana, domyślając się natychmiast, o co mu chodziło. – Wybacz. Nie pomyślałam o tym… Ona tak na ciebie mówiła?

– Aha – westchnął, znów przymykając oczy. – Często mówiła, że ma dwóch starszych braci. Pabla i mnie. Czekałem na dzień, kiedy zmieni mi ten status… i nie doczekałem się.

– Przepraszam, Majk.

– Nic nie szkodzi – uśmiechnął się lekko. – Rozgrzeszam cię, elfiku. A za pokutę będziesz mnie tak głaskać po włosach jeszcze przez najbliższe pół godziny!

Iza roześmiała się.

– Nie ma sprawy! – zgodziła się wesoło. – To żadna pokuta, masz takie fajne włosy… Mogę głaskać cię dzisiaj, ile tylko chcesz, za taką super jajecznicę jestem twoją dłużniczką!

– Gdybyś została u mnie do jutra, rano zrobiłbym ci drugą taką samą – zapewnił ją, otwierając jedno oko i zerkając nim na nią znacząco.

– Nie kuś! – zaśmiała się. – Nie ma mowy, nie tym razem, Majk. Muszę wracać dzisiaj.

– Okej – westchnął, zamykając z powrotem oko i poprawiając sobie głowę na jej kolanach. – W takim razie muszę korzystać teraz, póki tu jesteś. Gdyby nie ten bałwan Rogalski, miałbym jeszcze więcej czasu. Tak mi dobrze, elfiku… – dodał ciszej. – Godzinami mógłbym tak leżeć na twoich kolanach z gębą w falbankach babci… I spać mi się chce. Od tygodnia nie mogłem nadrobić snu, budziłem się co chwila, serce mi waliło… a teraz tak mi fajnie, że odjechałbym w krainę snów jak mały Edi…

Serce Izy zalała fala współczucia na myśl o tym, co przeżywał przez miniony tydzień. Tak dobrze znała każdy niuans tych potwornych, nieprzespanych nocy!

– No to śpij – odparła, sięgając na stojący obok kanapy fotel i zwlekając z niego leżącą na wierzchu lekką kołdrę. – Przykryję cię i możesz trochę pospać. Obudzę cię o dwunastej, żebyś zdążył do Rogalskiego.

Okryła go kołdrą, którą sam z zadowoleniem ułożył na sobie, owijając się w nią jak w kokon i moszcząc się do snu na jej kolanach.

– To jest genialny pomysł, elfiku – szepnął z błogością. – Byle tobie nie było zimno i niewygodnie.

– Jest mi cieplutko i bardzo wygodnie – zapewniła go Iza. – A ty, biedaku, rzeczywiście powinieneś odrobinę kimnąć, cała dniówka przed tobą aż do trzeciej w nocy… Poczekaj, wyciszę jeszcze twój telefon – przypomniała sobie, sięgając po jego aparat leżący na rogu stołu. – Niech sobie dzwoni kto chce, ale na wyciszonym.

– Tylko nie kasuj mi twojego zdjęcia – zaniepokoił się Majk, otwierając oczy.

– Ciii, leż i śpij – uśmiechnęła się Iza, zamykając mu oczy delikatnym ruchem opuszków palców. – Śpij, Michasiu… Niczego ci nie wykasuję, no co ty? Nie mam zwyczaju grzebać komuś w telefonie. Wyciszę tylko dzwonek.

– Okej – szepnął, a jego twarz znów przybrała błogi wyraz.

Iza wyciszyła do zera dzwonek w telefonie i położyła go w zasięgu ręki, żeby mieć go pod kontrolą wzrokową, gdyby ktoś dzwonił, po czym poprawiła troskliwie kołdrę, otulając nią Majka aż pod brodę, i delikatnie odgarnęła mu włosy z czoła.

– Śpij, Michasiu – powtórzyła łagodnym szeptem, niczym matka usypiająca swoje małe dziecko. – Śpij i niczym się nie martw…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XLIII (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz