Anabella – Rozdział XLIII (cz. 4)

Podsunęła pusty talerz, na który Majk nałożył jej resztę jajecznicy z patelni.

– Proszę! – powiedział wesoło. – Jedz, elfiku. Bardzo mnie to cieszy, taki wilczy apetyt to oznaka wracającego zdrówka.

– Już jestem w pełnej formie – zapewniła go Iza, zabierając się za dokładkę. – A ta jajecznica jest tak pyszna, że nie mogę się oprzeć… Ale czekaj… co ty gadasz o jakimś zostawianiu mnie samej? – przypomniała sobie. – Ja nigdzie nie zostaję! Będziesz jechał na trzynastą do Rogalskiego, to zabiorę się z tobą.

– Myślałem, że pomieszkasz jeszcze chwilę u mnie – odparł Majk z nutą rozczarowania w głosie. – Powinnaś dojść do siebie na sto procent, przecież po takim…

– Już doszłam – przerwała mu stanowczo Iza. – Dziękuję ci za gościnność, Majk, ale muszę wracać do domu. Chłopaki będą niepocieszeni, jak drugi dzień zostaną bez porządnego obiadu, wczoraj była niedziela, nasz najbardziej uroczysty obiad w tygodniu, a musieli radzić sobie sami. Poza tym nie byłam na zajęciach, muszę skontaktować się z koleżanką i dowiedzieć się, czy było coś ważnego…

– Kontaktować się możesz i stąd – zauważył spokojnie Majk, popijając herbatę. – A Kacper przez dwa dni bez ciebie nie zginie, nie przesadzaj. Poza tym dopiero co wyjąłem z pralki twoje ciuchy… o co zakład, że nie wyschną do trzynastej?

– Cholera – mruknęła zgaszona tą informacją Iza. – Niepotrzebnie mi je prałeś, mogłam jechać w brudnych.

– I tak miałem w planach poranne pranie, więc dorzuciłem twoje do całego wsadu – wyjaśnił jej beztrosko Majk, którego twarz rozpromieniła się znowu jak słońce. – Powiesiłem je w łazience i poschną do nocy, a do wieczora minimum. Chyba że chcesz wybrać się na miasto w tej szałowej kreacji – wskazał na jej strój i oboje jak na komendę wybuchli śmiechem.

– No nie, to jeszcze gorzej! – przyznała Iza. – Spaliłabym się ze wstydu!

Pochyliła się nad talerzem, by dokończyć dokładkę, dopiła herbatę i znów popatrzyła z zastanowieniem na przyglądającego jej się z uśmiechem Majka.

– Ale, Majk – spoważniała. – Ja naprawdę nie mogę zostać u ciebie tak długo. Jestem już całkowicie zdrowa, nic mnie nie boli, a po tym super śniadanku czuję taką moc, że mogłabym góry przenosić. I muszę zajrzeć do domu… muszę. Poza tym wieczorem mam zmianę w firmie, już jedną przecież zawaliłam, a tyle jest spraw do ogarnięcia…

– Spokojnie, ogarniam wszystko za ciebie – zapewnił ją Majk. – Grafik kelnerek jest ustawiony do środy, a zaległe faktury opracowałem wczoraj sam. Dzisiaj nie masz przewidzianej zmiany, ustawiłem ci robotę dopiero na jutro wieczór.

Przysiadł się bliżej, pociągnął ją ku sobie, by usiadła głębiej na kanapie obok niego, po czym objął ją ramieniem. Iza pokręciła głową.

– Tak nie może być – ciągnęła stanowczo. – Za dobrze się czuję, żeby pozwalać sobie na takie lenistwo. Skoro przerzuciłeś mi zmianę w firmie na inny termin i dziewczyny już się dostosowały, to okej, odrobię swoje godziny w końcu tygodnia. Ale do domu muszę pojechać… Muszę, Majk – dodała, podnosząc na niego proszące spojrzenie. – Proszę cię, pomóż mi w tym, zamiast mi zabraniać. Proszę.

Majk popatrzył we wzniesione ku niemu oczy i również spoważniał.

– No dobrze – skinął głową po chwili zastanowienia. – Wykombinujemy coś z tymi ciuchami, żebyś mogła wrócić do siebie na wieczór. Ale na pewno nie o trzynastej – zastrzegł. – Poczekasz na mnie, wrócę od Rogalskiego i zjemy razem obiad, a dopiero potem odwiozę cię do domu. Po osiemnastej, jak będę jechał na noc do firmy. Zgoda?

– Zgoda – uśmiechnęła się z satysfakcją. – Tak może być, szefie.

– No to umowa stoi – westchnął, jeszcze mocniej obejmując ją ramieniem. – A teraz chodź tu, mały elfie, i usiądź sobie wygodnie, bo musimy przeprowadzić poważną rozmowę.

– Poważną rozmowę?

– Właśnie tak – pokiwał głową. – Stary kretyn Majk musi porozmawiać ze swoim elfikiem i jeszcze raz oficjalnie przeprosić go za ten numer z brandy. To był szczytowy popis mojej głupoty i nieodpowiedzialności, nie wiem, czy kiedykolwiek zrobiłem coś głupszego i bardziej szkodliwego. Długo sobie tego nie wybaczę, Iza. Przepraszam cię.

Sięgnął po jej dłoń i podniósł ją do ust.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XLIII (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz