Anabella – Rozdział XLIII (cz. 7)

– To jest twój sposób na terapię, prawda? – zapytała cicho Iza.

– Tak – westchnął. – Jest… a właściwie był. Bo tym razem to mi nie pomogło, a nawet było jeszcze gorzej. Nie mam pojęcia dlaczego.

– Może dlatego, że ta nowa dziewczyna ma na imię Ania? – podsunęła mu ostrożnie Iza. – To może działać na ciebie nawet podświadomie i…

– Nie, Iza, to nie to – przerwał jej stanowczo. – To nie była pierwsza Ania, którą w życiu… zaliczyłem – zawahał się lekko przy ostatnim słowie. – Ależ to ohydnie brzmi… wstyd mi rozmawiać z tobą w taki sposób. Ale kto mnie zrozumie jak nie ty?

– Mów tak, jak myślisz – odparła szybko Iza. – Nie zakładaj przy mnie masek, to nie ma sensu. Ja przecież cię nie potępiam, rozumiem mechanizm, rozumiem twoje pobudki i w ogóle… Co innego, gdybyś kogoś tym krzywdził, uwodził i porzucał ze złamanym sercem. Ale jeśli to jest, jak kiedyś mówiłeś, czysty układ i wymiana czułości, której każdy przecież potrzebuje…

– E tam, czułości! – machnął lekceważąco ręką. – Serio tak to nazwałem? Może i tak… Ale to jest tak naprawdę…

Przerwał mu dzwonek telefonu, który miał w kieszeni spodni. Wyjął go i zerknął na wyświetlacz, na który odruchowo spojrzała również Iza. Była na nim wyświetlona nazwa kontaktu – Ania 3. Trójka przy imieniu, które Majk tak bardzo przecież kochał, zasmuciła Izę głębiej niż to, co przed chwilą jej powiedział.

– O wilku mowa – mruknął pod nosem, odbierając połączenie. – Cześć, Aniu. Co cię do mnie sprowadza?

Cześć, misiaczku! – ucieszył się przytłumiony damski głos w telefonie. – No jak to co? Miałam nadzieję, że się odezwiesz, czekałam cały weekend, a tu nic… Jestem zawiedziona!

– Wybacz, kotku – odparł poważnym tonem. – Miałem urwanie głowy w firmie. I wcale nie mówiłem, że zadzwonię w ten weekend. A nawet nie obiecywałem na sto procent, że w ogóle zadzwonię.

No jak to? – zaśmiała się kobieta. – Chcesz mi powiedzieć, że nie będzie powtóreczki? Żebyś ty wiedział, jak mi się spodobało! Werka miała rację, jesteś genialny!

Iza, która siedziała zbyt blisko, by nie słyszeć każdego słowa, poczuła nagły dyskomfort bycia świadkiem takiej rozmowy. Uznawszy, że zręczniej będzie nie słuchać tego, a raczej skorzystać z okazji i pozbierać naczynia ze stołu, ostrożnie spięła mięśnie i oparła się ręką o oparcie kanapy, by, nie przeszkadzając w rozmowie, odsunąć się i podnieść. Majk jednak nie pozwolił jej na to, siłą przytrzymując ją ramieniem i wzrokiem nakazując jej, by została.

– Posłuchaj, kotku – rzucił do telefonu. – Miło mi i czuję się doceniony, ale teraz nie za bardzo mogę gadać, jestem zajęty. Odezwę się może w przyszłym tygodniu… albo za dwa. Okej? Nic nie obiecuję, bo nie wiem, jak będę stał z czasem, w każdym razie w tym tygodniu na pewno odpada. Umówmy się, że sam zadzwonię, zgoda?

No dobrze – odparła kobieta z wyraźnym rozczarowaniem w głosie. – Tylko pamiętaj! Jak będziesz miał ochotę na małe co nieco, to nie dzwoń do Wery, tylko najpierw do mnie. Jak dla ciebie, to jestem pod tym numerem o każdej porze dnia i nocy. No… do następnego, sierściuchu! – zmysłowy głos w telefonie urwał się na ostatniej sylabie, gdyż Majk w tym momencie zakończył połączenie.

– Wybacz, elfiku – powiedział cicho, niedbałym gestem odkładając telefon na róg stołu i przesuwając dłonią po czole. – Sama widzisz, jak to wygląda… dno i dwa metry mułu. Ale co ja poradzę na to, że muszę żyć w takim bagnie?

– Nie musiałbyś – zauważyła smutno Iza, która aż wzdrygnęła się na myśl o tym, że można w ten sposób rozmawiać z mężczyzną. – Ale… no rozumiem. Faceci pewnie inaczej to odbierają. To, że ja bym tak nie mogła, to jeszcze nic nie znaczy.

– Bóg mi świadkiem, że wcale nie jest mi z tym dobrze – pokręcił głową. – A przed tobą to już w ogóle wstyd mi jak cholera. Chętnie bym z tym skończył, Iza, przysięgam ci, że gdybym miał motywację do przerwania tego, już dawno bym to zrobił. Ale co mi wtedy zostanie z tego nędznego życia? No co, powiedz mi? Nie nadaję się na mnicha i ascetę, i tak bym upadł prędzej czy później… To dla mnie jedyna przyjemność, wprawdzie relatywna, bo chociaż nadrabiam miną, to po każdej akcji czuję się parszywie… Ale jakbym i tego się pozbawił, to już chyba nic by ze mnie nie zostało.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XLIII (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz