Anabella – Rozdział XLIII (cz. 8)

Jego głos zadrżał przy ostatnich słowach, na co Iza w odruchu współczucia podniosła rękę i pogładziwszy go po policzku, pociągnęła jego głowę ku sobie, by wsparł ją na jej ramieniu, jak kiedyś, w Anabelli.

– Rozumiem – szepnęła uspokajająco, gładząc go po włosach. – Rozumiem, Michasiu… Jesteś mężczyzną stworzonym do tego, żeby żyć z kobietą i założyć rodzinę, gołym okiem widać, że nadawałbyś się do tego idealnie. A los okrutnie cię tego pozbawił, bo dał ci takie samo głupie serce, jakie mam i ja. Wierne do absurdu.

– Tak – odszepnął. – Do absurdu i do wyrzygu.

– Dokładnie – uśmiechnęła się lekko. – Ja też to analizowałam, nawet niedawno, i doszłam do takiego samego wniosku jak ty. Takiego, że gdybym chciała założyć rodzinę, to nie byłoby z tym wielkiego problemu. Mogłabym całkiem szybko znaleźć sensownego faceta, który pokochałby mnie i byłby szczęśliwy, gdybym zdecydowała się z nim związać.

– Co do tego nie ma wątpliwości – przyznał Majk. – Nie wiem, jak tam na uczelni, ale przykładowo ten cały Victor smali do ciebie cholewki, aż dym idzie. To już wygląda na uzależnienie. Isabelle! – wydeklamował wzniośle z francuskim akcentem, podnosząc na chwilę głowę i przewracając komicznie oczami. – Ach, Isabelle! Wszyscy już nabijają się z niego po kątach… a ja, wiedząc, co masz w sercu, twierdzę, że to wcale nie jest śmieszne.

– Ani trochę – westchnęła Iza. – Ale ja z Victorem mam jasny układ. On wie, że niczego nie może się spodziewać z mojej strony, a ja nie chcę zrywać z nim kontaktu, bo lubię go i uwielbiam rozmawiać z nim po francusku. Ale nie o tym chciałam mówić, Majk…

– Wiem o czym – pokiwał głową, znów kładąc ją na jej ramieniu i z błogością przymykając oczy, kiedy na powrót wsunęła dłoń w jego włosy. – Przecież ja też cały czas mówię o tym samym. Victor czy nie Victor, mniejsza o to. Mogłabyś mieć co drugiego faceta… i mówię ci to jako reprezentatywny egzemplarz tego podłego podgatunku homo sapiens.

– Co drugiego to nie, nie przesadzaj – sprostowała z przekąsem Iza. – Może co dwudziestego albo nawet co trzydziestego, bo nie jestem zbyt ładna, ale nawet to wystarczyłoby, żeby…

– Nie jesteś zbyt ładna? – przerwał jej Majk, podnosząc gwałtownie głowę i wyprostowując się, by popatrzeć jej w oczy. – A co to znowu za fałszywa skromność? Ty nawet nie wiesz, jaką piękną kobietą jesteś, Iza! Nie rób takiej miny, ja wcale nie przesadzam. Nie masz o tym pojęcia, bo nie widzisz siebie z boku. Oglądałaś zdjęcia Hani, prawda?

– Oglądałam – skinęła głową. – Wiem, co chcesz powiedzieć. Ona z rysów nie była bardzo ładna, ale Szczepcio kochał jej duszę, bo miała coś takiego w oczach i w uśmiechu…

– Otóż to – podjął z zadowoleniem Majk. – I ty właśnie masz to samo. Taki wewnętrzny urok, kobiecość… czy ja wiem, jak to nazwać? Trochę tak, jakbyś była takim małym, lokalnym słoneczkiem, które świeci samo z siebie. Albo księżycem – dodał ciszej, a jego oczy rozbłysły na chwilę dziwnym światłem. – Księżycową rusałką, nocnym elfem… A do tego masz bajeczne oczy, ten frajer Kacper ma tu pełną rację, bo w takich oczach jak twoje można utonąć bez ratunku. Mówię ci to szczerze i po przyjacielsku, Iza. Jesteś cholernie atrakcyjną kobietą i nie dziwię się ani Victorowi, ani żadnemu innemu facetowi, który kiedykolwiek do ciebie uderzał albo będzie to robił w przyszłości.

– Ojej, dziękuję ci – wyszeptała zawstydzona Iza. – Chyba jeszcze nikt nigdy nie powiedział mi naraz tylu komplementów. Zwłaszcza że w twoich ustach one mają podwójną wartość, bo są bezinteresowne. Tylko co z tego, Majk? – westchnęła. – Właśnie do tego zmierzałam. Mogłabym związać się z kimś bez problemu… a jednak nie mogę. Tak samo jak ty. Obiektywnie to jest głupie i wygląda na bzdurne rozczulanie się nad sobą, więc nikt nas w tym względzie nie zrozumie. Dlatego ja też na zewnątrz staram się trzymać i pokazywać wszystkim uśmiechniętą facjatę, a w środku walczę tylko o spokój, tak jak mi poradziłeś. Chociaż nie zawsze to mi się udaje, bo kiedy ostatnio dowiedziałam się, że on i ta Sylwia… no, ale mniejsza o to – machnęła ręką. – I tak na jedno wychodzi.

– Co on i ta Sylwia? – podchwycił żywo Majk. – Chcesz powiedzieć, że tam się skroiło coś poważniejszego?

– Chyba tak – pokiwała smutno głową. – Jeśli plotki, które przekazała mi siostra, są prawdziwe, to w Sylwestra mają odbyć się ich zaręczyny. Takie huczne, z imprezą na pół wioski… w hotelu, który budują sto metrów od naszego domu.

– Kapuję – szepnął współczująco Majk, mocniej przytulając ją do siebie. – Mój ty biedny elfiku… to wszystko dopiero przed tobą…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XLIII (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz