Anabella – Rozdział XLIII (cz. 9)

– Bogu dzięki, że wtedy nie będę musiała tam być – ciągnęła Iza, zagryzając wargi. – Nie zostanę na Sylwestra w Korytkowie. Nigdy, za nic w świecie! Albo wrócę do Lublina, albo… pojadę do Bressoux – dodała szeptem.

– Słyszałem o tym zaproszeniu – przyznał ostrożnie Majk. – Cóż… zrobisz tak, jak będziesz chciała. Ja zresztą, jeśli mogę ci cokolwiek doradzić, też byłbym za tym, żebyś nie musiała na to patrzeć. To i tak wystarczająco będzie cię bolało samo w sobie.

– Tak, wiem – odparła ze smutnym uśmiechem. – Już teraz boli, chociaż staram się z tym walczyć. Ale co zrobić? To musiało się w końcu stać, a ja przecież nie mogę zapominać, że dla niego jestem nikim takim – podkreśliła znacząco to sformułowanie. – Nikim takim… I głupi paradoks polega na tym, że dla kogoś innego mogłabym być wszystkim… gdybym tylko umiała… Ech! – prychnęła drwiąco i znów machnęła ręką. – Nie ma sensu o tym gadać. Żałosne i tyle.

Zamilkli oboje. Iza znów podniosła dłoń i wsunęła ją we włosy Majka, przesiewając je powolutku przez palce. Choć z uniesioną ciągle ręką było jej dość niewygodnie, gest ten sprawiał jej przyjemność, po pierwsze ze względu na miękką fakturę jego włosów, która od początku przyciągała ją i fascynowała, a po drugie ze względu na to, że wiedziała, jak bardzo on sam lubił tę pieszczotę.

Siedzieli na kanapie przytuleni, zamyśleni, lecz całkowicie spokojni. Iza sama się temu dziwiła, ale taka była prawda. W ciągu kilku minut smutek opuścił ją niepostrzeżenie, a jej duszę znów ogarnął spokój, który pozwolił jej odzyskać dobry humor. Wizja zbliżających się zaręczyn Michała i Sylwii była, owszem, nadal bolesna, ale w tym momencie ten ból był jakiś taki… odległy. Jakby jej nie dotyczył, jakby patrzyła na to wszystko przez grubą, matową szybę.

– Niewygodnie ci tak, Izulka – zauważył Majk, kiedy po raz kolejny poprawiła sobie ułożenie ręki. – A mnie jest tak dobrze, kiedy głaskasz mnie po włosach, że mógłbym siedzieć tu z tobą godzinami.

Iza uśmiechnęła się, cofnęła rękę i wyprostowała się tak, że musiał podnieść głowę.

– Połóż się tutaj – nakazała mu, wskazując na swoje kolana.

– Jak to? – spojrzał na nią zdziwiony. – Przecież na twoich kolanach nie wolno. Pamiętam… rezerwacja sentymentalna dla Miśka.

– Dzisiaj zrobię wyjątek – odparła spokojnie. – Potraktujemy to jako element terapii.

– Okej – zgodził się natychmiast. – Skoro tak, to co innego.

Położył głowę na jej kolanach, układając się na wznak i wyciągając nogi na kanapie tak, że cały znalazł się w pozycji leżącej. Iza z uśmiechem odgarnęła mu włosy z czoła, znów gładząc je i przesiewając przez palce.

– Tak dobrze, szefie? – zagadnęła wesołym półgłosem.

– Cudownie – szepnął, przymykając oczy, a jego twarz rzeczywiście oblekła się wyrazem błogości. – Jak ja cię za to lubię, elfiku… Już nieraz mówiłem ci, że jesteś jedyną osobą na świecie, z którą mogę sobie pozwolić na takie rzeczy. Mówiłaś o czułości… no wiesz, z tymi dziewczynami, które od czasu do czasu obracam dla rozrywki… akurat jedna właśnie zadzwoniła i nie dokończyłem tematu. Dokończę teraz… Widzisz, Iza, ta czułość z nimi jest bardzo powierzchowna, one są takie gruboskórne i zmanierowane… Raz byłem w makabrycznym dołku i zwierzyłem się takiej jednej… popłakałem się jak szczeniak, opowiedziałem jej trochę mojej historii, poprosiłem, żeby mnie poprzytulała… To w pierwszej chwili przyniosło mi trochę ulgi, nie powiem. Ale już na drugi dzień gorzko tego pożałowałem.

– Dlaczego? – wyszeptała ze ściśniętym sercem Iza.

– Dlatego, że to ją za bardzo rozochociło – uśmiechnął się smutno, nie otwierając oczu. – Uznała, że ma mnie w garści, bo zwierzyłem jej się z takich intymnych rzeczy, przytulałem się do niej, prosiłem o czułości… Po tygodniu już prawie się do mnie wprowadzała! – prychnął kpiąco. – Ale nie ma takiej opcji. W tym domu nie będzie kobiety, dawno to sobie przysiągłem. Jedna noc, proszę bardzo, ale żadnych walizek, szczoteczek do zębów i ciuchów w szafie… nigdy.

Zamilkł na kilkanaście sekund, przechylając głowę na jej kolanach tak, że częściowo zatopił twarz w falbankach jej seledynowej babcinej koszuli.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XLIII (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz