Anabella – Rozdział XLIV (cz. 1)

Słabe październikowe słońce oświetlało dziedziniec uczelni, na który Iza z Martą wyszły właśnie w drodze do domu. Marta miała szarą, bladą jak widmo twarz, a jej podkrążone i zaczerwienione oczy wskazywały na nieprzespane noce spędzone na płaczu. Nie skarżyła się jednak, a wręcz przez cały dzień zapewniała Izę, że stara się stosować do jej rad i nie tonąć w rozpaczy, lecz walczyć o przynajmniej względne trzymanie się na powierzchni.

– Ja już nawet nie mam siły płakać, Iza – powiedziała złamanym, ale opanowanym głosem, kiedy obie powoli zmierzały w stronę prowadzącego na ulicę przejścia między budynkami. – Co wieczór mam wrażenie, że łzy już mi się skończyły, a potem budzę się i znowu ryczę jak głupia. Ale rano zawsze jest trochę lepiej… więc może i masz rację, że powoli to opanuję i że to tylko kwestia czasu. Bo nawet tak na zdrowy rozum, gdybym miała w ten sposób żyć przez ileś tam tygodni czy miesięcy, to prędzej czy później bym się wykończyła.

– Dokładnie tak – przyznała Iza. – Nie możesz do tego dopuścić, Martusiu. Nie ukrywam, że to będzie jeszcze długo bolało… raz słabiej, raz mocniej… ale od samego początku musisz walczyć z tym, żeby nie wpaść w czarną dziurę. Z tego potem jest tak trudno wyjść… i takie złe myśli człowieka nachodzą… – westchnęła. – Ja wiem, że łatwo jest mówić, bo…

– Iza! – znajomy głos za ich plecami przerwał jej wypowiedź.

– Lodzia! – zdumiała się na widok dziarsko podbiegającej do niej, szeroko uśmiechniętej dziewczyny. – Ty tutaj?!

– Jak widzisz! – zaśmiała się Lodzia, ściskając ją serdecznie. – Moja kochana, już tak dawno cię nie widziałam! Całe trzy tygodnie! Cześć – pozdrowiła skinięciem głowy Martę, która odpowiedziała jej bladym uśmiechem. – Jestem na uczelni, ale tylko wyjątkowo – wyjaśniła Izie. – Właściwie już mnie nie ma! Musiałam wpaść na moment pozałatwiać papiery, Edi został na dwie godzinki u mojej mamy i właśnie do niego wracam.

Jej twarz promieniała radością i szczęściem, a sylwetka znów była idealnie szczupła, może nawet nieco bardziej niż przed ciążą. Ubrana w jasne dżinsy i krótką kurtkę wyglądała tak młodziutko i zwiewnie, że nie znając jej, trudno byłoby uwierzyć, że kilka tygodni wcześniej urodziła dziecko.

– Jak rośnie Edzio? – zagadnęła Iza. – Słyszałam od Majka, że straszny z niego łobuziak!

– O tak! – przyznała Lodzia, odrzucając na plecy swój imponująco długi blond warkocz, a jej piękne modre oczy napełniły się blaskiem czułości. – Ma to po tatusiu! W piątek skończy już dwa miesiące, więc jest coraz bardziej rezolutny, coraz dłużej czuwa… a do tego parę dni temu zaczął się uśmiechać!

– Ojej! – szepnęła zachwycona Iza. – Jak ja bym chciała to zobaczyć!

– No właśnie, Iza! – podchwyciła żywo Lodzia, chwytając ją za rękę. – Musisz do mnie wpaść, i to jak najszybciej! Zobaczysz Edika, a ja bardzo bym chciała wrócić wreszcie do naszych lekcji francuskiego. Mam już zgodę dziekana na indywidualną organizację studiów w tym semestrze, więc przez cały czas będę w domu. Wiem, że ty pracujesz teraz u Majka na pełny etat, a do tego masz zajęcia na uczelni, ale gdybyś znalazła dla mnie chociaż godzinkę raz na dwa tygodnie…

– Oczywiście, Lodziu – zapewniła ją szybko Iza. – Mogłabym na przykład w piątki rano, akurat w ten dzień mam zajęcia dopiero od jedenastej. Pasowałoby ci?

– Perfekcyjnie – zapewniła ją Lodzia. – Zapraszam cię do mnie na dziewiątą albo nawet wcześniej. W ten piątek to może już nie, ale zaczęłybyśmy od przyszłego. Co ty na to?

– Bardzo proszę – uśmiechnęła się Iza.

– Super! Ależ się cieszę! Słuchaj, zdzwonimy się jeszcze, dobrze? Ja teraz muszę… o, cześć, Daniel! – dodała na widok zmierzającego w ich kierunku studenta, który dostrzegłszy Izę, natychmiast zwolnił kroku, jakby zaskoczony. – Jak miło cię widzieć! No i zobaczcie, ja to mam dzisiaj szczęście! Wpadłam tu tylko na chwilkę i bez uprzedzenia, a już spotkałam pięć czy sześć znajomych osób!

Postąpiła kilka kroków w stronę kolegi i uściskała go serdecznie. Iza zerknęła spod oka na chłopaka, który przez wakacje z twarzy zbytnio się nie zmienił, lecz jego sylwetka nabrała nieco innych proporcji, jakby wyszczuplał, a jednocześnie zmężniał, co uwidaczniało się szczególnie w linii jego ramion i bardziej sprężystym chodzie. Serce ścisnął jej żal na myśl o tym, że musiała zerwać z nim kontakt i nie mogą już zostać przyjaciółmi, nadal bowiem żywiła względem niego szczerą sympatię.

„Gdybym mogła mieć z nim taką relację jak z Majkiem!” – pomyślała smutno. – „Taką w stu procentach przyjacielską, bez podtekstów, bez aluzji, bez tych obaw, że go skrzywdzę… To jest przecież taki fajny chłopak! Ech… szkoda.”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz