Anabella – Rozdział XLIV (cz. 10)

– Super, Victor, ale wiesz… muszę już kończyć – mówiła Iza, zbliżając się do bramy kamienicy przy Zamkowej sześć. – Dochodzę już do pracy. Pogadamy po Wszystkich Świętych, okej? Obiecałam Ani, że po rozmowie z siostrą odpowiem jej już definitywnie na temat Sylwestra.

– Ale jesteś na tak, prawda, Isabelle? – upewnił się Victor.

– Jestem na tak w osiemdziesięciu procentach – odparła zachowawczo. – Chyba już za bardzo nastawiłam się na tę podróż, żeby teraz zrezygnować, ale mimo wszystko muszę ustalić wszystko z siostrą. Do połowy listopada odpowiem wam na sto procent.

– Genialnie! – szepnął Victor. – No to cóż… nie przeszkadzam ci już dłużej. Do następnego Isabelle.

– Do następnego, Vic.

Iza rozłączyła się i schowała telefon. Wchodząc do bramy, minęła dwóch głośno rozmawiających mężczyzn, którzy zeszli właśnie ze schodów prowadzących na górę. Tuż za nimi zbiegła elegancka blondynka, której postać Iza rozpoznała w ułamku sekundy – była to Ewelina, asystentka Krawczyka. W ciągu ostatnich miesięcy Iza widywała ją już kilkakrotnie, jednak nigdy nie w Anabelli, a właśnie mijając ją w bramie lub na chodniku na Zamkowej. Zazwyczaj Ewelina nie widziała jej, teraz jednak obie znalazły się przez chwilę twarzą w twarz. Iza ukłoniła się grzecznie.

– Dzień dobry – odmruknęła niechętnie Ewelina, mijając ją pośpiesznym krokiem.

W całej jej postaci widać było podenerwowanie, wręcz wzburzenie. Iza zarejestrowała to mimochodem, jednak szybko zapomniała o tym przelotnym spotkaniu, bowiem, kiedy tylko weszła na salę Anabelli, zaczepił ją Tom stojący na swoim stanowisku przy drzwiach wejściowych.

– Iza, mogę zamienić z tobą słówko? – zapytał konspiracyjnie, odciągając ją na bok.

– Jasne, Tomciu, co tam? – zagadnęła wesoło. – Gdzie twoja Daria?

– Dzisiaj jej nie będzie – odparł dziwnie zmieszany ochroniarz. – No i właśnie trochę o nią chodzi… W sensie, że już dawno chciałem z tobą pogadać o… tak pomyślałem, że mogłabyś mi pomóc… bo wiesz… Tylko nie śmiej się ze mnie…

– Tomek, gadaj szybko, o co chodzi! – zaśmiała się Iza, klepiąc go wesoło po ramieniu. – No już, bo nie ma czasu! W czym mogę ci pomóc?

– Bo Daria chciałaby, żebym nauczył się tańczyć walca! – wypalił jak z karabinu Tom, oblewając się pąsowym rumieńcem wstydu aż po nasady swoich krótko ściętych, jasnych włosów.

Iza zaniemówiła, skupiając całą swą uwagę i siłę woli, żeby nie wybuchnąć gromkim śmiechem. Tom i walc! Ten mrukliwy, umięśniony olbrzym sunący lekkim krokiem wzdłuż parkietu… Nie, tego nie sposób było sobie wyobrazić! Stłumiła jednak śmiech, widząc jego zmieszanie, nie chciała bowiem sprawić mu przykrości.

– Ach, walca! – odparła, siląc się na neutralny ton. – Chciałbyś, żebym pokazała ci kroki?

– No – pokiwał głową Tom, a w jego głosie zabrzmiała wyczuwalna ulga. – Tylko że wiesz… chodzi mi o to, żeby to zrobić jakoś tak… żeby nikt… no wiesz.

– Żeby nikt nie widział? – uśmiechnęła się z rozbawieniem Iza.

– Właśnie! – odetchnął z jeszcze większą ulgą. – Bo rozumiesz… Daria chce, żebym poszedł z nią na jakiś tam kurs tańca. No to powiedziałem, że okej… ale że dopiero po świętach. Bo wiesz… chciałem mieć trochę czasu, żeby się… przełamać… przyzwyczaić… no nie wiem, jak to powiedzieć. Ale chodzi o to, że ja nie mogę tak od razu! No rozumiesz, Iza! Muszę powoli… a tam będzie duża grupa, będą się gapić… Na szczęście Daria zgodziła się, żebyśmy zaczęli dopiero po Nowym Roku. I do tego czasu chciałbym… no wiesz.

– No wiem! – zaśmiała się Iza. – Chcesz, żebym w tajemnicy przed Darią pokazała ci te kroki i poćwiczyła z tobą, żebyś nie skompromitował się przy niej na tym kursie, tak?

– Aha – pokiwał głową. – Właśnie tak.

– Tomciu, dla ciebie wszystko! – zapewniła go wesoło. – Nie ma sprawy. Musimy tylko ustalić, gdzie i kiedy możemy to zrobić. Może tutaj, w Anabelli?

– No, ale wiesz – zaniepokoił się Tom. – Chodzi o to, żeby nikt nie widział. Nikt – podkreślił znacząco. – Antek, Chudy i dziewczyny też.

– Aha, okej – uśmiechnęła się Iza. – To może będziemy zostawać co jakiś czas po zamknięciu? Poczekamy, aż wszyscy pójdą, puścimy sobie po cichu jakiegoś walca, parkiet mamy jak marzenie…

– Iza! – zawołał Antek, podbiegając do nich z głębi sali. – Dobrze, że jesteś! Szef kazał sprawdzić, czy już jesteś, czeka na ciebie!

– Jasne, okej! – poderwała się natychmiast Iza. – Lecę, Antoś!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz