Anabella – Rozdział XLIV (cz. 14)

– Tak – westchnął. – Zwykle nikomu się tym nie chwalę, bo nie ma czym… moja wina, moja nieuwaga. Tak czy inaczej to były ułamki sekundy. Pamiętam tylko taki krótki film, zbliżające się światła i cień tego tira w lusterku… dźwięk klaksonu, bo trąbił na mnie jak wariat… pisk hamulców, bo hamował, aż mu iskry poszły… i dzięki temu udało mi się uciec mu z trajektorii. A potem szum w uszach i szok, że dalej jadę i że nic się nie stało. Babcia mało mi nie umarła z przerażenia… I nic dziwnego, bo mogłem zabić nas oboje.

– Jak dobrze, że nic się nie stało! – wyszeptała Iza, ze ściśniętym sercem wyobrażając sobie tę sytuację. – Życie jest takie kruche… mój tata zginął w wypadku…

– Wiem, Izulka – pokiwał głową Majk. – I powiem ci, że to są naprawdę mikrosekundy. Od tamtej pory jeżdżę bardzo ostrożnie i ze stuprocentowym skupieniem, zwłaszcza na długich trasach. Ale tamto zdarzenie jeszcze teraz potrafi mi się przyśnić w nocy, słyszę to trąbienie i pisk hamulców… budzę się zlany potem… I to mi daje pole do przemyśleń.

– Nad sensem życia? – uśmiechnęła się smutno.

– Też – zgodził się oględnie. – Ale również nad tym, co by było, gdybym wtedy nie tyle zginął, co został ranny. Nawet lekko. W sensie… co stałoby się z moją firmą, z tymi ludźmi, którzy tu pracują? Jak poradziliby sobie beze mnie przez, powiedzmy, dwa albo trzy miesiące? Kto przejąłby ster i prawidłowo poprowadził łajbę, nie przez kilka dni, ale w trochę dłuższej perspektywie? Zrozumiałem, że potrzebuję zaufanego zastępcy. Takiego, który nie tylko odwali za mnie część zadań, ale który w razie czego będzie umiał podejmować odpowiedzialne decyzje i któremu będę mógł dać pełnomocnictwo do podpisywania papierów w moim imieniu. Czyli de facto do prowadzenia za mnie całej firmy.

Iza milczała, wpatrując się w swoją szklankę.

– Od tamtej pory nieraz o tym myślałem i to mi leżało kamieniem na sercu – mówił dalej Majk, nie spuszczając z niej oczu. – Mam w ekipie sporo fajnych ludzi i każdemu przyglądam się również od tej strony. Na początku miałem na oku jednego mocnego kandydata… ale zawiódł mnie i na jakieś dwa lata pomysł o powołaniu zastępcy wywietrzał mi z głowy. Potem jednak wrócił. Przez pewien czas myślałem o Antku, po cichu nawet szkoliłem go pod tym kątem… Ale on jednak nie ma zacięcia do wielu spraw. Owszem, świetnie zna się na elektronice i poradzi sobie z każdym zadaniem, które ktoś mu zleci, ale gdyby miał na własną rękę poprowadzić cały okręt, to niestety marnie by to wyglądało. No i Basia. Sprawdzała się znakomicie w roli przełożonej kelnerek… zresztą dałem jej tę funkcję właśnie po to, żeby przekonać się, jak będzie sobie radzić. Było w porządku, ale to też nie było do końca to, o co mi chodziło.

Upił kolejnego łyka wody, nadal przypatrując się siedzącej w milczeniu dziewczynie. Spuściła nieco głowę, przez co na twarz opadł jej długi kosmyk włosów, który odgarnęła na wpół bezwiednym gestem… Majk uśmiechnął się leciutko.

– Jak to się mówi? „Szukajcie, a znajdziecie” – podjął ciszej. – Więc szukałem… a właściwie nie tyle szukałem, co cierpliwie czekałem na odpowiednią osobę. I doczekałem się. Bo wreszcie przyszłaś ty.

Iza podniosła oczy i spojrzała na niego z niepokojem.

– Proszę, szefie – pokręciła głową. – Nie mów tak. Przeceniasz mnie… Ja przecież…

– Ciii, ani słowa, Izabello – przerwał jej łagodnie. – Jeszcze nie skończyłem. Mam stuprocentową pewność, że to ty jesteś osobą, której szukałem. Czasami mylę się co do ludzi, ale zdarza mi się to bardzo rzadko, a w twoim przypadku nie mam nawet cienia wątpliwości, że jest tak, jak mówię. Miałem dużo czasu, żeby to przemyśleć. Obserwowałem cię. Powierzałem ci coraz trudniejsze zadania, testowałem cię i hartowałem, zwalając na ciebie różnego rodzaju robotę. I dzisiaj mam pewność, że w razie czego mógłbym bezpiecznie zostawić tę budę pod twoimi rozkazami. Dlatego mianowałem cię dzisiaj oficjalnie na stanowisko, którego brakowało tu od lat. Chciałem, żeby ekipa jak najszybciej przyjęła cię w tej roli i przyzwyczaiła się do tego, że jesteś wice-szefową. I chcę, żebyś ty też się do tego przyzwyczaiła.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz