Anabella – Rozdział XLIV (cz. 2)

Daniel uściskał Lodzię, z żywym zainteresowaniem dopytując o dziecko.

– Musicie po prostu wpaść do nas całą brygadą i go zobaczyć! – zaśmiała się Lodzia. – O Edim nie da się tylko opowiadać, trzeba go ujrzeć na własne oczy! Zapraszam was, kiedy tylko chcecie, umówcie się z Ninką i przyjdźcie, będę zachwycona! No, ale teraz wybaczcie – dodała, cofając się o krok. – Muszę biec do mojego skarbu, jeszcze nigdy nie zostawiałam go z babcią na tak długo… Izunia, zadzwonię na dniach i umówimy się, okej? No dzięki… To trzymajcie się!

Jeszcze raz z uroczym uśmiechem skinęła wszystkim ręką i leciutkim krokiem pofrunęła w głąb ulicy, w stronę parkingów, gdzie zapewne zostawiła samochód.

– Cześć, dziewczyny – zagadnął neutralnym tonem Daniel, podchodząc do Izy i Marty i patrząc z uśmiechem za Lodzią. – Super jest ta nasza młoda mama, nie? Wygląda rewelacyjnie.

– Cześć – uśmiechnęła się Iza, również śledząc wzrokiem oddalającą się szybko zwiewną sylwetkę dziewczyny. – Wygląda prześlicznie i jest wspaniałą mamą. A poczekaj, aż zobaczysz małego Edzia! Ja widziałam go tydzień po narodzinach i tak mnie rozczulił, że prawie się popłakałam!

– Wierzę – odwzajemnił jej uśmiech Daniel. – Powiem wam, że pusto bez Lodzi na zajęciach, wszyscy już przyzwyczailiśmy się do tego jej długiego warkocza w pierwszej ławce… Dobrze, że w drugim semestrze już wróci. Bartek też wyjechał – westchnął. – Jakoś dziwnie zaczyna się ten rok. A co u was? – zagadnął, zerkając na Martę, która stała smutna ze wzrokiem wbitym w chodnik. – Też jakoś smętnie, jak widzę?

– Zawsze może być gorzej – odparła dyplomatycznie Marta, starając się naszkicować na twarzy blady uśmiech. – A ty jak? Pewnie całe wakacje przejeździłeś na motocyklu?

– Prawie zgadłaś – przyznał Daniel, starannie omijając wzrokiem Izę, która również nie patrzyła na niego. – Pracowałem jako dostawca pizzy i obsługiwałem zlecenia spoza miasta. Zdarzało się, że musiałem dojechać w jakąś dziurę dziesięć czy nawet piętnaście kilometrów od Lublina. Pusto, dobra droga, no to nieraz trochę sobie przygazowałem… w sumie momentami czułem się jak na prawdziwych wakacjach, bo jak masz trochę słońca, zieleni i fajną drogę przed sobą, to czego więcej chcieć?

– Tylko trochę wiatru we włosach – uśmiechnęła się Marta, tym razem o wiele pogodniej. – A jak nie ma wiatru, to trzeba nabrać prędkości i efekt jest ten sam.

– O tak! – zaśmiał się Daniel. – Jeździłem sporo po takich pustych drogach, wiatru tam nie brakowało, mogę cię zapewnić. I to nie tylko we włosach, bo chwilami mało nie zwiewało mnie z siodełka! W sumie nawet bardzo niedaleko od miasta są takie drogi, można bezpiecznie rozpędzić się do stu dwudziestu… a jakby dobrze szarpnąć, to i do stu pięćdziesięciu. Prujesz przez pola, widzisz wszystko aż po horyzont, tylko ty i przestrzeń…

– Właśnie! – szepnęła zachwycona Marta, a jej przygaszone, zaczerwienione oczy nagle rozbłysły jak gwiazdy. – Tego nie da się porównać z niczym innym! Właśnie ta przestrzeń… i ta prędkość! Ten wiatr… Ech… jak ja ci zazdroszczę! – westchnęła, znów smutniejąc i wbijając wzrok w chodnik. – Muszę w końcu pomyśleć o tym prawku i o własnym motocyklu.

Iza, której uwadze nie umknął ów chwilowy przebłysk światła na jej twarzy, pomyślała natychmiast, że pasja motocyklowa rzeczywiście mogłaby pomóc Marcie w jej obecnym stanie psychicznym.

– Martusiu, to jest znakomity pomysł – podchwyciła skwapliwie. – Tak kochasz te motocykle, że powinnaś zacząć robić coś konkretniej w tym kierunku. Daniel mógłby nawet trochę ci doradzić, podpowiedzieć, od czego zacząć – dodała, spoglądając prosząco-nakazującym wzrokiem na chłopaka. – To by ci bardzo poprawiło humor.

– Ja właśnie widzę, że z Martą coś jest nie tak – zauważył ostrożnie Daniel, przyglądając się zgaszonej znowu twarzy dziewczyny. – Hej, Marta, co jest? Taka byłaś wesoła przed wakacjami… Jak chcesz, to możemy pogadać o tych motocyklach, tak jak mówi Iza. Mam w domu pełno czasopism motoryzacyjnych, mógłbym kiedyś przynieść, nawet jutro. A może chciałabyś się ze mną przejechać tak jak wtedy? – dodał niepewnie. – W sumie to nie problem…

– Serio? – Marta natychmiast podniosła głowę, a oczy jej rozbłysły.

Iza aż wstrzymała oddech, nakazując Danielowi wzrokiem, żeby kontynuował i kuł żelazo, póki gorące. Skinął lekko głową na znak, że rozumie aluzję.

– No tak – odparł swobodniejszym i bardziej zdecydowanym tonem. – Jak chcesz, to nawet teraz możemy się przejechać, mam yamahę tutaj za rogiem.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz