Anabella – Rozdział XLIV (cz. 3)

Marta aż podskoczyła, a w jej gesty, ku radości Izy, wstąpiła nowa energia. W podnieceniu chwyciła Daniela za ramię.

– Naprawdę masz ją tutaj? – zapytała gorączkowo. – I możemy się kajtnąć? Tak jak wtedy, kółko po dzielnicy?

– Jasne! – zaśmiał się, rozbawiony jej entuzjazmem, który w ciągu kilkunastu sekund zdawał się przegonić bez śladu wszelkie jej smutki. – I to nie tylko po dzielnicy! Jeśli chcesz i jesteś porządnie ubrana, to możemy kajtnąć się nawet za miasto i popruć na maksa po tych drogach, o których ci mówiłem. To nie tak daleko, dziesięć kilometrów na południe i masz super dzicz, a ostatnio wylali tam nowy asfalt, więc jedzie się jak po stole!

Martę aż zatkało. Patrzyła na niego zachwycona, z roziskrzonymi oczami, które aż dziwnie wyglądały na tle jej bledziutkiej, wycieńczonej cierpieniem twarzy. Wizja przejażdżki motocyklowej zdawała się tchnąć w nią nowe życie… Iza wymieniła porozumiewawcze spojrzenia z Danielem, który znów dyskretnie dał jej znak, że rozumie, w czym rzecz, i że zajmie się tym.

– To jak, chcesz się przejechać? – zapytał wesoło.

– Pewnie, że tak! – zawołała Marta, ciągnąc go za ramię za róg budynku, w stronę parkingu dla rowerów, gdzie podobnie jak przed wakacjami rzeczywiście stała zaparkowana jego yamaha. – Nawet bym o tym nie pomyślała… Ależ się cieszę! Dziękuję ci! O, tutaj stoi! – pisnęła z radości na widok motocykla.

Puściwszy ramię chłopaka, podbiegła do niego rozentuzjazmowana jak dziecko na widok upragnionej zabawki.

– Dzięki, Daniel – zagadnęła szybko Iza, korzystając z tego, że Marta nie słyszy. – Jesteś wspaniały. Posłuchaj… Martusia ma teraz mega doła, niedawno zerwał z nią chłopak. Tylko cicho… Te motocykle to chyba jedyna rzecz, która może ją z tego wyciągnąć, tak chociaż na godzinkę czy dwie. Spróbowałbyś załatwić jej trochę frajdy? Będę ci za to naprawdę ogromnie wdzięczna. Każda minuta, kiedy może zapomnieć o… o tym wszystkim… to dla niej coś bardzo cennego.

– Jasne, nie ma sprawy – zapewnił ją Daniel. – Dla ciebie wszystko, Iza, zwłaszcza jeśli to faktycznie może jej pomóc. Współczuję jej stanu ducha, wiem przecież, jak to jest – dodał, zerkając na nią znacząco, na co natychmiast odwróciła oczy. – Spokojnie. Zabiorę ją zaraz na ekstra przejażdżkę i postaram się, żeby przynajmniej przez godzinę nie myślała o niczym innym niż o wietrze we włosach! – zaśmiał się lekko.

– Bardzo ci dziękuję – wyszeptała Iza.

– A posłuchaj, Iza… – podjął ostrożnie, zatrzymując się dwa metry od motocykla, wokół którego biegała rozpromieniona Marta. – Mógłbym potem do ciebie zadzwonić? Wieczorem, jak odwiozę Martę po wycieczce. Chciałbym z tobą porozmawiać.

– Okej – odparła z wahaniem i niepokojem Iza. – To coś ważnego?

– Dla mnie bardzo – odparł z powagą. – Ale nie martw się, nie będę stawiał cię w niezręcznej sytuacji. Obiecuję.

Serce Izy zalała przyjemna fala ulgi.

– No dobrze – pokiwała głową. – Zadzwoń… tylko najpóźniej o siedemnastej trzydzieści, bo od osiemnastej zaczynam zmianę w pracy, telefon zostawiam w szatni i nie będę go słyszeć.

– Tak jest – pokiwał głową, a jego twarz rozpromieniła się radością i satysfakcją. – Zadzwonię koło siedemnastej.

– To co, możemy już jechać? – zapytała ze zniecierpliwieniem Marta, podbiegając do nich i pociągając Daniela za rękę. – No chodź, Dan, odczep go wreszcie od tego pręta i siadamy, już nie mogę się doczekać!

Iza i Daniel roześmiali się, ubawieni jej zapałem. Choć Iza już dwukrotnie widziała ją w takim stanie, dziś, zważywszy na sytuację, w jakiej znajdowała się Marta, nie spodziewała się z jej strony aż tak entuzjastycznej reakcji.

„To u niej musi być prawdziwa pasja!” – pomyślała, obserwując, jak Daniel odpina motocykl od metalowego pręta i zasiada na siodełku, a Marta, radośnie podskakując, sadowi się za nim. – „Z yamahą przegrywa nawet Radek! I Bogu dzięki…”

Po chwili rozległ się warkot uruchomionego silnika i motocykl powoli wytoczył się na ulicę, zatrzymując się na czerwonym świetle. Marta, która siedziała z tyłu, obejmując Daniela wpół, skorzystała z tej krótkiej chwili postoju, by ściągnąć sobie z włosów gumkę i schować ją do kieszeni. Jej jasne, długie włosy opadły rozpuszczone i okryły jej plecy jak błyszczący płaszcz.

„Chce poczuć wiatr we włosach!” – zaśmiała się w duchu Iza. – „To dla niej najlepsze lekarstwo na złamane serce!”

Zapaliło się zielone światło. Motocykl z impetem ruszył z miejsca, omijając startujące nieco wolniej samochody, i po kilkunastu sekundach zniknął z oczu Izy. Rasowy dźwięk silnika powoli ucichł w oddali.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz