Anabella – Rozdział XLIV (cz. 6)

– Wejdź, Izunia – powiedziała energicznie Lodzia, otworzywszy przed Izą drzwi swojego mieszkania. – Edi właśnie zasnął, więc niech sobie śpi, a ja muszę z tobą natychmiast porozmawiać!

Iza weszła do przedpokoju i rozebrała się, zerkając na nią z niepokojem. W smsie, jaki wczorajszego wieczoru wysłała jej Lodzia, wyczuła mocne zdenerwowanie, które również dziś widoczne było w jej gestach i tembrze głosu. Lodzia zaprowadziła ją do salonu, gdzie na na stole stały przygotowane ciasteczka własnego wypieku i imbryk z herbatą z suszonych malin, której znajomy, aromatyczny zapach unosił się w całym pomieszczeniu.

– Dzisiaj chyba darujemy sobie francuski – zapowiedziała Lodzia, usadzając Izę przy stole i nalewając herbaty najpierw jej, a potem sobie. Iza zwróciła uwagę, że jej dłoń trzymająca imbryk drżała nieco. – Wybacz, ale nie mam do tego głowy. Muszę koniecznie z tobą pogadać, bo zaraz zwariuję!

– Ale co się stało, Lodziu? – zapytała jeszcze mocniej zaniepokojona Iza. – Widzę, że jesteś zdenerwowana… O czym chcesz rozmawiać?

– O Krawczyku – oznajmiła ponuro Lodzia, opadając na sąsiednie krzesło.

– O Krawczyku? – powtórzyła zdumiona Iza.

– Tak, właśnie o nim – potwierdziła poirytowanym tonem Lodzia. – Zaraz ci opowiem, co nawywijał, a ja, głupia, dopiero wczoraj to odkryłam! Ale najpierw przysięgnij mi, że nikomu nie piśniesz na ten temat ani słówka!

– Oczywiście, że nie – zapewniła ją Iza, patrząc na nią szeroko otwartymi oczami. – Obiecuję.

– Tylko z tobą mogę o tym rozmawiać, bo tylko ty znasz sprawę od początku – ciągnęła drżącym ze zdenerwowania głosem Lodzia. – Nawet Juli nie chcę o tym mówić, bo… bo musiałabym jej tłumaczyć wszystko po kolei, a to byłoby dla mnie zbyt… poniżające!

Umilkła na chwilę, łapiąc przyśpieszony z emocji oddech i na chwilę kryjąc twarz w dłoniach, by się uspokoić. Iza patrzyła na nią z narastającym zaintrygowaniem, ale i przestrachem. Krawczyk… No tak, przecież mogła się tego domyślić…

– Co on zrobił, Lodziu? – wyszeptała. – Widziałaś się z nim?

– Nie – pokręciła głową Lodzia, odejmując dłonie od twarzy i nabierając powietrza w płuca. – Uff, ale się zdenerwowałam… Wybacz, Iza. Nie, nie widziałam się z nim. I całe szczęście, bo nie wiem, co bym zrobiła! Bezczelny typ! No dobra, do rzeczy… Pamiętasz te jego zakichane czekoladki?

– Jasne, że pamiętam – Iza aż wzdrygnęła się na wspomnienie rozmowy z Krawczykiem w dniu rautu. – Jak miałabym nie pamiętać? Sama ci je przyniosłam.

– No właśnie – podjęła Lodzia. – Ja wtedy ich nie otworzyłam, wrzuciłam je do szafki w kuchni i leżały tam sobie nietknięte przez półtora miesiąca. Aż do wczoraj. Bo tak… Wczoraj Pablo przyszedł z pracy w bardzo złym humorze. Coś mu tam nie poszło, zawalił jakąś sprawę, nie dopilnował czegoś, czy tam pomylił się… w każdym razie teraz będzie musiał na głowie stawać, żeby to odkręcić, pisać apelację… no rozumiesz. Po prostu kłopoty w pracy, zdarza się.

– Rozumiem – pokiwała głową Iza. – Każdy to ma od czasu do czasu.

– No i przyszedł wczoraj taki biedny, taki załamany! – westchnęła Lodzia. – Tak mi go było szkoda! Już sama nie wiedziałam, co mam zrobić, żeby jakoś go pocieszyć. Upiekłam dla niego ciasteczka z morelami, te, co tutaj widzisz, kilka jeszcze zostało… Ale zanim się upiekły, powiedział mi, że zjadłby trochę czekolady. On zawsze tak ma, że jak go nerwy biorą, to je czekoladę – wyjaśniła. – A ja akurat nie miałam jej w domu, bo w tamten weekend wykorzystałam cały zapas na polewę do sernika i zapomniałam dokupić. No i domyślasz się, że z takich rzeczy zostały mi tylko te nieszczęsne czekoladki od Krawczyka.

– Domyśliłam się – przyznała Iza. – No i? Co z nimi było nie tak?

– Z nimi wszystko okej – odparła Lodzia, przygryzając wargi. – Gorzej z tym, co było do nich dołączone. Słuchaj… rozpakowałam je, żeby przełożyć na talerzyk, na całe szczęście Pablo gadał wtedy pół godziny przez telefon i nie widział tego. Otwieram to pudełko, a w środku… list.

– List? – zdumiała się Iza.

– Tak, list – Lodzia zacisnęła dłonie w pięści. – I to jaki! W ogóle nie wiem, jak ten facet to zrobił, że wsunął go w zapakowane pudełko, ale już mniejsza o to… Aż żałuję, że to przeczytałam, Iza! Do tej pory czuję się jak ochlapana błotem! Domyślasz się, prawda? To był list… miłosny.

Ostatnie słowo wycedziła z jawnym obrzydzeniem.

– Ach! – wyszeptała oszołomiona Iza.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz