Anabella – Rozdział XLIV (cz. 7)

– Wybacz, że nie będę ci cytować, co on tam nawypisywał – ciągnęła z pasją Lodzia. – Przez gardło mi to nie przejdzie. W każdym razie było tam wyznanie uczuć… jego uczuć do mnie! Rozumiesz to?! Nie wierzyłam własnym oczom! Opis, jak to cierpi z mojego powodu już od pół roku i jakie poważne plany ma wobec mnie. Wszystko w obrzydliwie romantycznym tonie, a na koniec… numer telefonu z prośbą o „jednego maleńkiego smsa”!

– Ja cię sunę… – szepnęła Iza na wpół z niedowierzaniem, na wpół ze zgrozą.

– No, pomyśl tylko! Aż mi się w głowie zakręciło, jak to przeczytałam! – mówiła dalej Lodzia. – Dosłownie ciemno mi się zrobiło przed oczami!

– Wyobrażam sobie – wzdrygnęła się Iza.

Przypomniała sobie teraz wszystkie fakty, które zauważała od dawna, lecz które kładła na karb ekscentrycznego stylu bycia Krawczyka i jego domniemanego skrzywienia psychicznego. Dopiero teraz złożyły jej się one w jedną całość i wybrzmiały nagle w jej świadomości jak straszliwa, ohydna symfonia. Mina Krawczyka w dniu, kiedy pierwszy raz zobaczył Lodzię… tamten szalony ogień w jego oczach, który płonął w nich, kiedy ona była obok lub gdy tylko o niej mówił… jego absurdalne zachowanie na koktajlu… spotkanie na ulicy obok uczelni, spotkanie, którego przypadkowość była aż nieprawdopodobna… raut i jego nerwowy dyskurs, gdy przekazywał jej czekoladki dla Lodzi… Teraz było jasne, dlaczego tak się zachowywał! I wreszcie dzień chrzcin małego Edzia, kiedy siedział zaszyty w ciemnym kącie przy stoliku, skąd przez szparę w parawanach mógł obserwować właśnie ją… Lodzię! Więc to o nią od początku mu chodziło! To nie był jego zwykły sposób bycia, zachowywał się tak głupio tylko wtedy, gdy chodziło o nią!

Przed oczami Izy stanęła rozświetlona czułością twarz Pabla wpatrzonego w oczy swojej żony…. a potem postać Krawczyka pochylonego nad Lodzią odpoczywającą na krześle podczas koktajlu. Wzdrygnęła się po raz drugi. Przypomniała sobie dziwny ton Krawczyka, kiedy pod klauzulą tajemnicy indagował ją, czy zna Pabla… jego uprzejme, wręcz nadskakujące zachowanie względem niego. Tak, uprzejmość… lecz i fałsz! Wszystko brało się z tego, że Pablo był mężem Lodzi! Kiedy Krawczyk zapraszał go na koktajl, chodziło mu wyłącznie o to, żeby przyszedł z żoną. W pamięci Izy odżyła następnie scena z chrzcin Edzia, Pablo niosący w ramionach przez salę płaczące dziecko… i jego chmurny wzrok, którym śledził oddalającą się ku drzwiom sylwetkę Krawczyka… A zatem tak to wyglądało! W jakże niebezpieczną grę grał Krawczyk! I na jak wiele sobie pozwalał! Duszą Izy wstrząsnęło takie samo oburzenie i obrzydzenie, jakie od początku dzisiejszej rozmowy wyczuwała w każdym słowie, geście i tembrze głosu Lodzi.

– Od razu przypomniało mi się, jak on natarczywie dopytywał o te czekoladki, kiedy spotkałam go na chrzcinach Edika – podjęła zbulwersowanym tonem Lodzia. – Pytał, co o nich myślę i czy mi smakowały… Rozumiesz, Iza? Czy mi smakowały! To była taka aluzja! A ja wtedy kompletnie tego nie załapałam… no bo niby jak? I rozmawiałam z nim jak z człowiekiem! Wiesz, co on mógł sobie pomyśleć?! Że wtedy już czytałam tę jego szmatę i że nie potępiam tego, co w niej nawypisywał! A kiedy pytał mnie, czy czekoladki odpowiadały moim gustom… czytasz aluzję, nie?… to ja trochę się zmieszałam, bo głupio mi było kłamać, że jeszcze ich nie otworzyłam… i uśmiechałam się tylko do niego jak ostatnia idiotka! Widzisz teraz, jak to wyglądało w tym kontekście?! Boże!

Znów ukryła twarz w dłoniach, zdruzgotana narzucającą się post factum interpretacją tamtych wydarzeń. Iza patrzyła na nią bezradnie, sama również próbując ochłonąć z pierwszego szoku i poskładać myśli. Przypomniała sobie słowa Krawczyka z ich ostatniej rozmowy. Chciałem zyskać w pani sojuszniczkękażdy z nas ma w życiu jakieś plany… rzecz jest natury bardzo delikatnej, zatem nie mogę mówić wszystkiego wprost… Ach, więc o to mu chodziło! No jasne! Chciał zapłacić jej za pośrednictwo, za pomoc w kontakcie z Lodzią! Za pieniądze miała działać przeciwko Pablowi, pomóc Krawczykowi zniszczyć ich małżeństwo… Iza aż zachłysnęła się powietrzem na tę myśl.

„Nie, tego jej nie powiem!” – pomyślała stanowczo. – „Nie będę dokładać jej nerwów, zachowam to dla siebie. Ale, Boże… jakiż to jest podły gnojek!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz