Anabella – Rozdział XLIV (cz. 9)

– Gdyby znowu chciał przekazać ci coś dla mnie, to pod żadnym pozorem się nie zgadzaj! – zastrzegła Lodzia. – Możesz mu powiedzieć wprost, że ja sobie tego nie życzę.

– Oczywiście, Lodziu – skinęła głową Iza. – Możesz na mnie liczyć. Wtedy udało mu się wrobić mnie w pośredniczenie, bo sprytnie wykorzystał moją nieświadomość. Ale dość tego… Nie będę gołębiem pocztowym dostarczającym liściki miłosne od psycholi i degeneratów.

– Dziękuję ci – westchnęła Lodzia. – Ja i tak nie zaznam spokoju, dopóki to się jakoś nie rozmyje. Ale przynajmniej odrobinę mi lżej, jak wyrzuciłam z siebie to wszystko. Jesteś kochana, Iza… Mam nadzieję, że ten drań już teraz wyluzuje, daję mu na to ostatnią szansę. Bo jeśli nie, to powiem wszystko Pablowi i niech się dzieje, co chce… Nie chciałabym tylko, żeby to w jakikolwiek sposób zaszkodziło Majkowi. Nie wiesz, do kiedy on jest związany umową z Krawczykiem?

– Do stycznia – odpowiedziała rzeczowo Iza. – Umowa była podpisana na rok z perspektywą dalszej współpracy, ale wiem, że szef… Majk… waha się, czy to przedłużać. Mówił mi to dosłownie parę dni temu, jak wrócił wściekły z jakiegoś spotkania. Krawczyk siada mu na nerwy tak samo jak nam i mam wrażenie, że ten układ finansowy mu ciąży… w sensie, że wolałby świadczyć mu usługi doraźnie, bez umowy ciągłej. Wiadomo, że dla firmy to jest zawsze dobre, ale Majk sam powtarza, że pieniądze to nie wszystko.

– Bogu dzięki! – szepnęła Lodzia. – Czyli do końca roku mam czas, żeby pozbyć się tego problemu. Spróbuję na razie sama, a w ostateczności powiem o tym Pablowi. Będzie jazda, ale trudno… Cieszy mnie w każdym razie, że Majkowi aż tak bardzo nie zależy na tej współpracy. Dzięki, Izunia – dodała ciepło, ujmując dłoń Izy i ściskając ją serdecznie. – Ty zawsze potrafisz mnie pocieszyć i podnieść na duchu. Mówię ci, wczoraj to już przez moment myślałam, że zwariuję…

Urwała, gdyż z sypialni dobiegł przytłumiony płacz Edzia. Obie z Izą natychmiast zerwały się na równe nogi i popędziły do niego. Niemowlę leżało w łóżeczku przykryte kolorowym kocykiem, który właśnie zarzuciło sobie na głowę, płakało zatem i machało bezradnie rączkami i nóżkami, nie mogąc się uwolnić.

– A coś ty znowu nawyprawiał, mały łobuziaku? – zagadnęła wesołym tonem Lodzia, pochylając się nad dzieckiem i odwijając kocyk. – Bawimy się w chowanego?

Słysząc głos matki, chłopczyk natychmiast przestał płakać, a kiedy zdjęła mu kocyk z twarzy, odetchnął głęboko, popatrzył na nią swymi lśniącymi ciemnymi oczkami i nagle uśmiechnął się szeroko przez łzy.

– Jak ślicznie się uśmiecha! – szepnęła zachwycona Iza.

Chłopczyk czujnie przeniósł na nią wzrok i na jego buzi odbiło się zdziwienie.

– To ciocia Iza – powiedziała do niego z powagą Lodzia. – Nie pamiętasz jej za dobrze, ale nadrobimy to, bo teraz będzie u nas często bywać. No, Edi… przywitaj się! Daję ci słowo, że to jest bardzo fajna ciocia!

Edzio nadal patrzył w skupieniu na Izę, która z uśmiechem pochyliła się nad łóżeczkiem i podstawiła mu wskazujący palec, na co on natychmiast chwycił go w swą małą piąstkę i mocno ścisnął.

– Cześć, kochanie – powiedziała do niego przyjaznym półgłosem. – Pamiętasz, jak kiedyś trzymałeś mnie tak za palec? Teraz masz o wiele mocniejszy chwyt niż wtedy! Rośnie z ciebie silny facet, a do tego przystojniak, że hej! No, oddawaj mi palucha! – dodała żartobliwie, udając, że próbuje uwolnić palec. – Oddawaj, łobuzie, ale już!

Chłopiec, który patrzył na nią, nie puszczając palca, na jej ostatnie słowa otworzył buzię, zastygł na chwilę w bezruchu i niespodziewanie uśmiechnął się bezzębnymi usteczkami, aż zachłystując się powietrzem, jakby chciał się zaśmiać. Obdarzona tak uroczym uśmiechem Iza poczuła, że ze wzruszenia zaczynają ją szczypać oczy. Czyż mogło istnieć na świecie cokolwiek piękniejszego niż szczery uśmiech dziecka?

– Moje ty słoneczko – szepnęła z czułością zapatrzona w synka Lodzia. – Perełko kochana…

Edzio przeniósł spojrzenie na nią, potem znowu na Izę i po raz kolejny uśmiechnął się, kopiąc z radości nóżkami.

– Ależ on urósł, odkąd go widziałam! – zauważyła Iza. – Widać gołym okiem. I taki się zrobił rezolutny, ma minkę, jakby wszystko rozumiał!

– Przez cały czas do niego gadamy – uśmiechnęła się Lodzia. – A Pablo przynajmniej raz dziennie strzela mu ojcowską mówkę wychowawczą. Edi słucha go skupiony, jakby wszystko ogarniał… a potem i tak robi swoje! – zaśmiała się. – Ale prawda, że coraz więcej do niego dociera, sama przed chwilą widziałaś, jak wyczuł, że z nim żartujesz. On to uwielbia! Uśmiecha się natychmiast, a już parę razy, kiedy tata się z nim wygłupiał, zdarzyło się, że nawet zaśmiał się na głos!

– Jest rozbrajający – przyznała oczarowana Iza. – Rozkoszniak jeden… można by na niego patrzeć cały dzień!

Lecz chłopiec teraz przestał się uśmiechać i jeszcze intensywniej kopał nóżkami. Pokwękując z niezadowoleniem, puścił palec Izy i wyciągnął rączki do mamy. Lodzia schyliła się nad łóżeczkiem i wzięła go na ręce, na co jego mała buzia natychmiast na nowo rozpogodziła się i oblekła uśmiechem.

– No i widzisz, Izunia? – powiedziała Lodzia, tuląc do siebie dziecko. – Jak ja mam długo martwić się i stresować, kiedy mam w domu takie małe cudo? Dziękuję ci, że przyszłaś, jesteś taka kochana! Od razu mi lepiej, przynajmniej trochę się uspokoiłam… Tak, Edziulku, tak… idziemy już jeść… A jeśli ten świr znowu wyjedzie mi z czymkolwiek – dodała z mocą, zagryzając wargi – to ja z nim sama porozmawiam tak, że na wieki wieków zapomni o swoich propozycjach! Dzisiaj przez niego nawet lekcja nam przepadła… Chociaż czekaj, Iza! A może ja będę karmić Edzia, a ty pogadasz do mnie po francusku? Odzyskałybyśmy przynajmniej ten ostatni kwadrans…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XLIV (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz