Anabella – Rozdział XLIX (cz. 1)

– Prześliczni są – oceniła Justyna, żona Wojtka, przekazując siedzącej obok Dominice dwa telefony, gdzie na ekranie każdego z nich wyświetlone było zdjęcie niemowlęcia. – Popatrz, Dominisiu, to jest Zosieńka… a to Edzio. Urocze słodziaki, nie?

– Ojej, ależ genialne maluchy! – zachwyciła się Dominika, przejmując z jej rąk oba telefony i pokazując je swojemu mężowi, który również pochylił się z zaciekawieniem nad zdjęciami. – I jak urośli oboje! Na wiosnę, jak zrobi się cieplej, musimy ich poodwiedzać, co, Kajtuś? Muszę ich zobaczyć na żywo! A może w ogóle zrobimy jakiś wspólny spęd pod gołym niebem? Jakiegoś grilla by zorganizować albo co…

– Ja jestem za – podchwycił Wojtek, wysoki mężczyzna pod czterdziestkę, który, jak zapamiętała Iza, podobnie jak Kajtek był kolegą ze studiów Pabla. – Ostatnio coraz ciężej spotkać się u Majka w większym gronie, więc to byłaby jakaś okazja.

– Młoda miała rację, Edek ma oczy jak Pablo – przyznał Kajtek, przyglądając się dokładnie zdjęciu chłopca. – Ja cię kręcę… identyczne.

– A co gorsza, charakter też! – zaśmiała się Lodzia, zerkając wesoło na męża. – Taki sam łobuz, szachraj i oczajdusza!

Towarzystwo zgromadzone przy dwóch zsuniętych stolikach roześmiało się. Pablo, słysząc swoje imię, natychmiast przerwał toczoną przyciszonym głosem rozmowę z Izą, odwzajemnił żonie uśmiech i z dumą podniósł głowę.

– A jak! – zgodził się wesoło. – Moja krew! Facet musi mieć trochę kręgosłupa, nie? A jak do charakteru dojdzie jeszcze wychowanie, to zrobimy z niego twardziela nie do rozwalenia. Majk ma mi pomóc, w swoim czasie weźmie chrześniaka do knajpy na staż jako ochroniarza i przeszkoli go w prawdziwym życiu. To jest już ustalone od kołyski!

Zebrani znowu wybuchli śmiechem, dolewając sobie picia wśród szczęku szkła.

– To może i Zosię weźmie na kelnerkę? – dodała Dominika, spoglądając znacząco na Anitę, mamę drugiego z podziwianych niemowląt i koleżankę z kancelarii Pabla. – Majk mógłby etatowo zająć się szkoleniem młodego pokolenia, jemu też dobrze by to zrobiło. Nauczyłoby go odpowiedzialności!

– Dziękuję ci bardzo, Dominisiu – pokręciła sceptycznie głową Anita. – Oddać dziecko pod opiekę takiego wariata? Po nocach bym nie spała! Odpowiedzialności to niech on się lepiej uczy na kimś innym!

Paczka przyjaciół Majka i Pabla zebrała się dziś w Anabelli na ostatnie spotkanie przed Bożym Narodzeniem połączone ze spóźnionym świętowaniem imienin Lodzi, które przypadały na dziewiątego grudnia. Oprócz państwa Lewickich obecni byli również Wojtek i Kajtek czyli koledzy ze studiów prawniczych Pabla wraz z żonami Justyną i Dominiką, architekt Maciek, który, jak dopiero dzisiaj dowiedziała się Iza, chodził z Majkiem do liceum, jego żona Asia, a także Anita z kancelarii Pabla. Majk brał czynny udział w spotkaniu, mimo że jak zwykle tylko co jakiś czas dochodził do ich stolików z uwagi na swoje zaangażowanie w pracę firmy. Na życzenie Lodzi do stołu została zaproszona również Iza, jednak ponieważ ona także, podobnie jak Majk, była tego wieczoru w pracy, oboje ustalili, że będą dołączać do towarzystwa na zmianę, przekazując sobie wzajemnie nadzór sytuacji w lokalu. Impreza miała potrwać tylko dwie godziny ze względu na to, że Anita, mama dziewięciomiesięcznej Zosi, oraz Lodzia zostawiły swoje dzieci pod opieką rodziny i nie mogły poświęcić więcej czasu na spotkanie z przyjaciółmi.

Obecnie, po długiej sesji pracy z Klaudią, Lidią i Olą na sali, gdzie dziś było bardzo dużo osób, Majk zwolnił Izę z posterunku, by mogła porozmawiać z Pablem, który miał jej do przekazania ważne informacje na temat Kacpra.

– Załatwiamy tobie i jego stryjowi glejt na chociaż jedne odwiedziny przed świętami – powiedział, kiedy usiedli nieco na boku, by móc spokojnie skupić się na rozmowie. – Oficjalna decyzja ma być jutro lub pojutrze, ale już wiem, że będzie pozytywna. A to mu się bardzo przyda, bo chłopak jest teraz, delikatnie mówiąc, w nienajlepszym stanie psychicznym. Co zresztą jest normalne po prawie dwóch tygodniach spędzonych w areszcie… zwłaszcza że końca na razie nie widać. Nie dostaliśmy zgody na zwolnienie go na święta do domu, uda się tylko załatwić mu te odwiedziny. Dlatego pamiętajcie oboje, żeby podczas tej wizyty pod żadnym pozorem nie dołować go, a tylko podtrzymywać na duchu.

– Oczywiście – skinęła głową Iza. – Bardzo ci dziękuję, te odwiedziny to świetna wiadomość. Jutro z rana powiem to panu Stasiowi, ogromnie się ucieszy!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział XLIX (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz