Anabella – Rozdział XLIX (cz. 3)

Tymczasem przy stolikach nadal toczyła się wesoła rozmowa, której głównym tematem stał się teraz szef Anabelli.

– Majk jest oporniejszy niż myślałam – podjęła z przekąsem Dominika. – Pamiętacie, jak obstawiałam, że w ciągu roku pójdzie w ślady Pabla? I niestety pomyliłam się, bo teraz już widzimy, że nic z tego, a co gorsza, nie zanosi się na żadną zmianę.

– Kwestia odpowiedniej osoby, Dominisiu – oceniła spokojnie Justyna, upijając łyk soku pomarańczowego ze swojej szklanki. – Nie trafił jeszcze na swoje przeznaczenie i dlatego dalej tak cwaniaczy. Ale cierpliwości, nie tacy mistrzowie padali na placu boju. Gwarantuję wam, że prędzej czy później doczekamy się naszej darmowej imprezy.

– Jakiej darmowej imprezy? – zaciekawił się natychmiast Wojtek.

– No co ty, Wojtuś? – zdziwiła się Asia. – Nie słyszałeś jeszcze o słynnym zakładzie Majka? Ach… faktycznie, wtedy ciebie i Pabla nie było, poszliście na stronę gadać z Piotrkiem. Majk założył się z nami… to znaczy ze mną, z Justysią, z Dominiką i z Anitką… że wytrwa w stanie kawalerskim do końca życia – wyjaśniła mu wesoło. – I obiecał, że jeśli kiedykolwiek złamie słowo, urządza w tej knajpie zbiorową imprezę i przez cały wieczór stawia nam wszystkim piwo, wino, wszelkie inne napitki, przekąski i co kto tylko chce.

– Odważnie! – prychnął Wojtek. – Ja bym na jego miejscu tak się nie deklarował, już widzieliśmy jednego cwaniaka w takiej akcji.

Wskazał wzrokiem na rozmawiającego z Izą Pabla, który, wyczuwając na sobie jego spojrzenie, podniósł głowę i popatrzył na niego pytająco.

– Spoko, stary, nic takiego – uśmiechnął się Wojtek. – Mówię tylko o nędznych szansach Majka na wygranie zakładu z kobietami i ku przestrodze stawiam ciebie jako przykład.

– Okej! – zaśmiał się Pablo, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z Lodzią. – Fakt, że mnie to kosztowało samochód… ale i tak kupiłbym go żonie, więc żadna strata. A o co założył się Majk? – dodał z zaciekawieniem.

– O dożywotnie solo – wyjaśnił mu sceptycznie Maciek. – Odradzałem mu to, ale wyśmiał nawet mnie, i to z taką pewnością siebie, że aż mu się dziwię.

Pablo spoważniał nieco na te słowa i znów spojrzał na Lodzię, która odruchowo zrobiła to samo. Iza zauważyła, że oboje wymienili dziwnie smutne spojrzenia.

„Oni wiedzą, w czym rzecz” – pomyślała, również ogarnięta nagłym smutkiem. – „Lodzia zresztą powiedziała ostatnio coś takiego… że jak patrzy na Majka, który nosi Edzia na rękach i przytula go jak własnego syna, to aż jej się serce kraje. Nie dokończyła myśli, ale ja przecież doskonale wiem, co chciała powiedzieć. I ona, i Pablo rozumieją, że to nie są z jego strony cyniczne wygłupy, ale głębszy problem. A reszta żartuje sobie z niego i nie ma pojęcia, że on i tak wygra ten zakład. Niestety…”

– My też mu się dziwimy – zapewniła Maćka Anita. – To są rzeczy, nad którymi nie ma się kontroli, dlatego obstawiamy, że tak czy inaczej przegra. To tylko kwestia czasu.

– No, ale czekajcie… a co będzie, jak wygra? – zapytał Wojtek. – Ustaliliście to? Bo zakład powinien być sprawiedliwy, ze zobowiązaniami po obydwu stronach.

– Właśnie – pokiwał głową Kajtek. – Fundamentalna zasada sprawiedliwości.

– No fakt… tutaj nie mamy za bardzo pomysłu – przyznała nieco zmieszana Justyna. – Majk też nam to wytknął. Bo skoro deklaracja brzmi „do końca życia”, to on to może wygrać dopiero po śmierci… a wtedy co mu po takiej wygranej?

Wojtek, Maciek i Kajtek spojrzeli po sobie i jak na komendę parsknęli śmiechem.

– Oj tam, Justysiu, coś się wymyśli! – machnęła ręką Dominika. – Nie musi przecież zakładać się o dożywocie. Możemy obniżyć mu poprzeczkę… na przykład do osiemdziesiątki!

– Ja bym proponował do sześćdziesiątki – ujął się za Majkiem Maciek. – To i tak bardzo duży bufor, jesteście na uprzywilejowanej pozycji.

– Ja bym się zgodziła i na pięćdziesiątkę! – zaśmiała się Justyna. – A mogę zaryzykować nawet czterdziestkę! Miałby na to sześć i pół roku, co o tym myślicie, dziewczyny? I tak przegra, to oczywiste, ale żeby nie było, że jesteśmy niesprawiedliwe!

– Ja jestem za – zgodziła się Asia. – Jeśli wytrzyma do czterdziestki, fundujemy mu jakiegoś fanta, może być w równowartości kosztów tej darmowej imprezy. Co wy na to? Tak będzie sprawiedliwie. W razie czego Majk przeliczy nam to po cenach bieżących, chociaż ja też obstawiam, że nie będzie takiej konieczności, bo rok, dwa… no, góra trzy… i przegra aż miło!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XLIX (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz