Anabella – Rozdział XLIX (cz. 7)

– Nie mogę, Iza – pokręciła głową Karolina. – Ani dnia dłużej… Niech szef poleci mi po wypłacie, nawet niech mi w ogóle nie płaci za ten miesiąc, przyjmę to jako karę umowną. Ale nie mogę zostać. Powiedz to szefowi, przeproś go ode mnie… proszę.

– To nawet nie porozmawiasz z nim sama? – zapytała cicho Iza. – Nie powiesz mu, że odchodzisz i nie pożegnasz się z nim?

– Nie – szepnęła Karolina. – Ani z nim, ani z nikim innym. Ty im to powiedz, dobrze? Mówię to tylko tobie i chcę stąd wyjść. I już więcej nie wrócę.

Po jej drżącym lecz stanowczym głosie Iza wyczuła, że naleganie nie ma sensu. Nadal w milczeniu obejmowała Karolinę, czując, jak jej serce zalewa szczery żal, bowiem przez kilka miesięcy jej pracy mocno przywiązała się do tej dziewczyny, może zbyt wrażliwej i emocjonalnej, ale sympatycznej, a w dodatku będącej pierwszą osobą, którą zatrudniła w firmie osobiście.

– No dobrze – westchnęła w końcu, puszczając ją i cofając się o krok. – Powiem szefowi o twojej decyzji i będzie musiał ją przyjąć, nikt z nas nie może przecież zmusić cię do pozostania w pracy. Szkoda, Karolciu… tylko tyle powiem. Szkoda. W każdym razie życzę ci wszystkiego dobrego i niech ci się wiedzie jak najlepiej.

– Tobie też, Iza – szepnęła Karolina, a po jej policzku spłynęła kolejna łza. – Dziękuję ci, że nie dopytujesz mnie o nic… i że nie każesz mi tego wyjaśniać… Wiedziałam, że zawsze najlepiej jest porozmawiać z tobą. Ja też życzę ci wszystkiego najlepszego… Teraz, kiedy odchodzę z pracy, mogę ci powiedzieć bez ogródek, że jesteś wspaniałą osobą… naprawdę wspaniałą.

– Dziękuję ci, Karolciu – odparła smutno Iza.

– Wszyscy tak uważają, cały zespół – zapewniła ją Karolina nieco pewniejszym i mniej drżącym głosem. – Mówią, że w traktowaniu człowieka jesteś tak samo super jak Basia, a w organizacji i dbaniu o dobro firmy o wiele lepsza od niej. Szef wiedział, co robi, że wybrał na to stanowisko właśnie ciebie. Kiedy jest jakiś problem, to dziewczyny zawsze wolą gadać z tobą niż nim, bo jego jednak trochę się boją… ja też… a ciebie nie. A poza tym jesteś jak stworzona do tego miejsca, bo… nie gniewaj się, Iza… ale ty i szef naprawdę idealnie do siebie pasujecie.

Iza uśmiechnęła się leciutko.

– Rzeczywiście, dobrze się dogadujemy – przyznała. – I działamy zgodnie na rzecz firmy. Bardzo mi miło usłyszeć, że to jest doceniane.

– Przecież wiesz, że nie o to chodzi – pokręciła głową Karolina. – Pasujecie do siebie w takim sensie bardziej… osobistym. Powiem to, Iza, chociaż może nie powinnam… wszyscy w ekipie obserwują ciebie i szefa już od dawna. I niektórzy obstawiają nawet, że masz z nim ukryty romans.

Tu zerknęła na nią badawczo. Iza uśmiechnęła się pobłażliwie.

– Wiem o tym – odparła spokojnie. – Oboje wiemy, że tak myślicie, i ja, i szef. To jest oczywiście jedna wielka bzdura, ale cóż… nic nie poradzimy na to, że pozory czasem mylą. To i tak nie ma żadnego znaczenia. Jeszcze raz dziękuję ci za miłe słowo, Karolciu – dodała z powagą. – Mam nadzieję, że będzie ci się dobrze wiodło, a gdybyś kiedyś zmieniła zdanie i chciała wrócić, pamiętaj, że drzwi Anabelli są dla ciebie zawsze otwarte. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie, bo oczywiście zawsze o wszystkim ostatecznie decyduje szef.

– Oczywiście – wyszeptała Karolina. – Dziękuję ci, Iza.

Po wyjściu dziewczyny Iza usiadła przy biurku i raz jeszcze z żalem odczytała odręcznie napisane wypowiedzenie Karoliny.

„Antoś zawalił sprawę” – pomyślała smutno. – „Ale co poradzić… takie jest życie. Lepiej, że ona odchodzi, niż gdyby to on miał odwalić taki numer. Majk chyba by się załamał, tak bardzo go lubi… Biedny szef… Będę musiała zepsuć mu humor i powiedzieć, że Karolina się zwolniła. A do świąt trzeba będzie znaleźć kogoś, kto by ją zastąpił. Nawet jakiejś nowicjuszki. Może z tych dorywczych któraś by się zgodziła? Jutro muszę podzwonić, popytać…”

– Iza? – do gabinetu zajrzała Klaudia. – O, dobrze, że jesteś, bo szef zagadał się ze swoimi gośćmi przy stoliku i nie chcę zawracać mu głowy. Bo wiesz… – spojrzała na nią znacząco. – Krawczyk przyszedł.

Iza drgnęła, czując nieprzyjemne ukłucie w sercu na dźwięk nazwiska, o którym na ostatnie kilkanaście minut udało jej się skutecznie zapomnieć.

– Okej – mruknęła, podnosząc się od biurka i sięgając po odłożone na bok rozliczenie dla Krawczyka. – Wiem, o co chodzi. Dzięki, Klaudziu, już do niego idę.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XLIX (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz