Anabella – Rozdział XLV (cz. 1)

– Kacper, proszę cię, zajmij się sobą! – pokręciła głową Iza, schylając się, by założyć buty. – Dałbyś już spokój, naprawdę…

– No, ale przyznaj się w końcu, mała! – upierał się Kacper oparty ramieniem o futrynę drzwi swojego pokoju, skąd obserwował wybierającą się do wyjścia Izę. – Przecież nie masz się czego wstydzić, ja takie rzeczy całkowicie popieram. Chociaż nie powiem, że mu nie zazdroszczę – dodał, taksując roziskrzonym spojrzeniem jej zgrabną sylwetkę. – No, Iza… powiedz tylko jedno słowo. Tak czy nie?

– Okej! – roześmiała się Iza. – Tak, Kacperku, zgadłeś! Jadę na gorącą randkę z szefem. Co prawda będziemy mieć przyzwoitkę w postaci osiemdziesięciotrzyletniego dziadka, a randka będzie na cmentarzu, ale to są drobiazgi, na które nie warto zwracać uwagi, prawda? Liczy się cel, a on jest tylko jeden! Nauczyłam się tego od ciebie!

Siegnęła po swój nowy jesienno-zimowy płaszcz w kolorze ciepłego brązu i zarzuciła go sobie na ramiona, zerkając z satysfakcją w lustro. Przez dwa dni szukała po całym mieście takiego długiego brązowego płaszcza z wielbłądziej wełny, poświęcając na to cały swój wolny czas między zajęciami na uczelni a pracą, i znalazła go dopiero jednym z butików w galerii handlowej, gdy schodziła już nogi do bólu i właśnie miała zrezygnować. Wysiłek opłacił się, gdyż był to dokładnie taki płaszcz, o jaki jej chodziło.

W związku z temperaturą, która w ciągu zaledwie tygodnia mocno opadła, a od kilku dni nad ranem schodziła już regularnie poniżej zera, Iza uznała, że czas na nowe okrycie wierzchnie, gdyż jej poprzedni, liczący już sobie ładnych kilka lat płaszcz zimowy był mocno sfatygowany i nie prezentował się za dobrze. Tym bardziej, że środków finansowych miała aż nadto, a jej nowa funkcja w Anabelli zobowiązywała ją do bardziej reprezentacyjnego wyglądu… Na obchód po sklepach wybrała się z dokładną wizją tego, co chciała kupić, koncepcję tę miała bowiem zapisaną w głowie już od pół roku, a ściślej od kwietnia, kiedy to jechała z Majkiem do Pabla i Lodzi na spotkanie z Belgami. To on mówił wtedy o takim płaszczu dla niej, ciemnobrązowym, z ciepłej wielbłądziej wełny, i o brązowych kozakach do kompletu. Ciekawa była, czy myślał właśnie o takich, jakie wczoraj sobie kupiła.

Był przedostatni dzień października, Iza skończyła zajęcia wcześniej i miała wolne aż do poniedziałku czwartego listopada. Nazajutrz, kiedy na uczelni był rektorski dzień wolny przed świętem Wszystkich Świętych, miała zamiar porannym pociągiem wyruszyć do Korytkowa, by po południu zdążyć jeszcze na cmentarz z kwiatami na grób rodziców. Dziś jednak jechała z Majkiem i panem Szczepanem na inny cmentarz, w Lublinie, by odwiedzić grób Hani i zapalić jej na święta symboliczną lampkę pamięci. Wiedząc, że na cmentarzu może być bardzo zimno, założyła swój nowy płaszcz i buty, a także wygrzebaną z dna szafy pomarańczowo-rudą czapkę i szalik, które dostała w zeszłym roku na gwiazdkę od Amelii. Efekt, jaki ujrzała w lustrze, był znakomity. Ciepłe barwy ubrania nadawały jej nieco bladej cerze brzoskwiniowego poblasku, kolor nowego płaszcza podkreślał idealnie kolor jej oczu, a jego elegancki krój, zupełnie inny niż workowaty styl starego, eksponował piękne linie jej szczupłej sylwetki. Dziewczyna z zadowoleniem poprawiła sobie przed lustrem szalik i schowała do kieszeni nowe rękawiczki z cienkiej brązowej skóry.

– Na cmentarzu? – skrzywił się Kacper. – Zimno jak cholera…

– Rozgrzejemy się – mrugnęła do niego żartobliwie Iza. – Z gorącym partnerem nigdy jest zimno, przecież wiesz coś o tym, nie, Kacperku?

Kacper spojrzał na nią zdziwiony, a oczy mu rozbłysły.

– No, no, wyrabiasz się, mała! – cmoknął z uznaniem. – Takich tekstów to ja jeszcze u ciebie nie słyszałem! To dobrze wróży! A już się bałem, że nic z ciebie nie będzie…

Oderwał ramię od framugi drzwi, podszedł do niej i objął ją ramieniem.

– Ale weź mi powiedz, Iza, tak między nami… co on ma takiego, czego ja nie mam? – zagadnął ściszonym głosem, zaglądając jej w oczy. – Ja wiem, że na pewno jest dobry w te klocki, ale dałabyś też małą szansę konkurencji! Jakbym ci pokazał parę sztuczek, to w głowie by ci się zakręciło…

– Kacper, wyluzuj! – zaśmiała się Iza, uwalniając się z jego objęć i chwytając za torebkę. – No już, puszczaj, muszę iść, gorąco mi się robi!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Dalsze części:

Rozdział XLV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz