Anabella – Rozdział XLV (cz. 4)

W ciągu kilku minut udało im się zebrać leżące na płycie liście, które Majk wyniósł na śmietnik wskazany mu przez pana Szczepana. Iza natomiast zajęła się układaniem kwiatów i ustawianiem lampek, których wybrała aż osiem, w różnych rozmiarach lecz w tym samym białym, opalizującym kolorze. Kiedy zapalili je kupioną przez Majka zapalarką do zniczy i poustawiali wśród pokrywających całą płytę nagrobną kwiatów, efekt był nieporównywalny do tego, co zastali wcześniej.

– Jak ci się podoba, Szczepciu? – zapytała wesoło Iza, schylając się do wzruszonego staruszka i poprawiając mu przekrzywiony szalik. – Hania ma dzisiaj wystrój jak królowa!

– Jak królowa – przyznał pan Szczepan, kiwając głową, zapatrzony w tabliczkę z nazwiskiem Hani. – Moja Hanusia…

– Powinniśmy umieścić tutaj jej zdjęcie – stwierdziła Iza, przyglądając się krytycznym wzrokiem skromnemu krzyżowi. – Najlepiej to, które masz w ramce przy łóżku, to, na którym Hania jest w koku i w białej bluzeczce. Trzeba by zamówić kopię w porcelanie i zamiast tej tabliczki zrobić taką porządną, z kamienia. Krzyż wystarczy tylko odmalować, ale ta tabliczka jest koszmarna… No, ale okej, to są drobiazgi. A teraz cicho, skupienie! – zarządziła, wyprostowując się i stając za wózkiem pana Szczepana. – Modlimy się za Hanię.

Uroczysta modlitwa za zmarłych była zawsze momentem koronującym jej pobyt na grobie rodziców, dlatego odmawiała ją na sam koniec, po uprzątnięciu grobu i ozdobieniu go kwiatami. Teraz również, zgodnie z tą procedurą, przeżegnała się i wpatrując się w skupieniu w napis na tabliczce, odmówiła modlitwę, gorąco polecając Bogu duszę Hani.

„I jeszcze proszę, żeby Szczepcio miał spokój w sercu” – modliła się w myślach, kładąc dłoń w brązowej skórzanej rękawiczce na oparciu jego wózka. – „Żeby pobył tu z nami jak najdłużej i był na tyle szczęśliwy, na ile można w jego sytuacji…”

Pan Szczepan również milczał, zapatrzony w ten sam punkt co ona. Skupioną i poważną minę miał także Majk, jednak on najszybciej oderwał wzrok od grobu Hani i dyskretnie przeniósł go na rozświetloną blaskiem zniczy twarz Izy.

„A potem niech ją spotka w niebie, taką samą, jaka była, kiedy ją stracił” – myślała dalej Iza, uśmiechając się łagodnie do tej wizji. – „I swojego synka, którego nigdy nie było mu dane zobaczyć… On tam przecież jest ze swoją mamą, oboje na niego czekają…”

Drgnęła lekko, poczuwszy dotyk Majka, który przysunął się do niej, przystanął obok nad głową siedzącego w wózku staruszka i ostrożnie objął ją ramieniem. Zerknęła na niego z uśmiechem i pozwoliła mu na ten gest, również obejmując go jedną ręką w pasie i opierając lekko głowę o jego ramię. Zapanowało milczenie przerywane tylko odległymi nawoływaniami ludzi krzątających się wśród innych grobów. Było już ciemno, temperatura coraz bardziej spadała wraz z pogłębianiem się zmroku. Znicze płonęły jasnym światłem… z ust leciała para… grób Hani tonął w białych kwiatach i zielonych świerkowych gałązkach…

Przez głowę Izy przebiegła ulotna myśl, że dziś są tu we trójkę nie tylko jako przyjaciele, ale niemalże jak rodzina… rodzina zgromadzona na cmentarzu, by w milczeniu uczcić pamięć drogiej zmarłej. A potem druga, jeszcze bardziej krucha i nieśmiała myśl, że właśnie tak jest dobrze… i że dziś, w ten zimny jesienny wieczór, na cmentarzu, nad grobem kobiety, której nigdy nie widziała i która odeszła z tego świata kilkadziesiąt lat przed jej narodzinami, czuła się spokojna jak rzadko kiedy… i taka dziwnie szczęśliwa…

Oboje z Majkiem stali nieruchomo za plecami pana Szczepana, wpatrzeni z poważnymi minami w miejsce wiecznego spoczynku Hani. Trzeba było już powoli kończyć tę wizytę… odwieźć staruszka do domu, podać mu leki, a potem biec do pracy, za godzinę Iza miała zacząć swoją zmianę… Majk powinien tam być jeszcze wcześniej, odprowadzić vana, który w każdej chwili mógł się przydać w firmie… Tak, trzeba było już się zbierać. Jednak żadne z nich nie poruszało się. Mijały kolejne minuty, a oni dalej stali jak zaczarowani, objęci, nieczuli na mróz, który coraz bardziej szczypał ich w policzki, z oczami pełnymi blasku padającego od płonących zniczy. Czas był nieważny, zresztą… jakby się zatrzymał. A może w ogóle nie było czasu? Czym bowiem były te wszystkie goniące ich obowiązki i ten pęd codzienności wobec monumentalnej ciszy nad grobem młodej kobiety, w którym zamknęło się tyle niespełnionych planów i nadziei? Czym było to wszystko wobec owego cichego, nie wiadomo skąd płynącego szczęścia, które grzało piersi niczym blask płonącego ogniska w mroźny zimowy wieczór? Tak… jeszcze tylko kilka chwil… Jak pięknie płoną te znicze…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XLV (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz