Anabella – Rozdział XLV (cz. 5)

Znicze płonęły równo, osłonięte od wiatru, który jak zawsze hulał po korytkowskim cmentarzu. Skończywszy modlitwę za zmarłych, Iza wpatrywała się jeszcze przez kilka chwil w słabo widoczne w mroku zdjęcia rodziców, po czym z westchnieniem schyliła się, by poprawić przekrzywiony wieniec z jodłowych gałęzi i chryzantem. Stojąca obok niej Agnieszka natychmiast rzuciła się do pomocy.

– No już, jest super – uśmiechnęła się Iza. – Dzięki, że pomogłaś mi przytaszczyć to wszystko, Aga. Nie jest ci zimno? – dodała z troską, zerkając na sfatygowaną i zbyt lekką, jej zdaniem, kurtkę Agnieszki, pod którą rysował się już dość wyraźnie zaokrąglony brzuch. – Żebyś się tylko nie przeziębiła…

– Nie, Izunia, jest super – odparła uspokajająco Agnieszka. – Mam pod spodem gruby sweter, mama mi pożyczyła. W moje własne ciuchy to już prawie się nie mieszczę.

Był czwartkowy wieczór przed dniem Wszystkich Świętych, Iza od wczesnego popołudnia była w Korytkowie. Zgodnie z ustaleniami, jakie już od kilku tygodni miały poczynione z Amelią, chciała osobiście zająć się przedświątecznym przygotowaniem grobu rodziców i w tym celu przyjechała najwcześniejszym pociągiem, jaki tylko ruszał tego dnia z Lublina w jej strony. Ponieważ w rozbudowanym sklepie Amelia i Robert mieli dział z towarami przemysłowymi i w tym okresie w ofercie posiadali również znicze oraz sztuczne ozdoby nagrobne, część planowanych przedmiotów Iza wzięła od nich, na sezonowym stoisku pod cmentarzem dokupując tylko żywe kwiaty.

Jednak objętość rzeczy do przeniesienia była tak duża, że dziewczyna szybko zorientowała się, iż będzie potrzebować pomocy. Zgłosiła się do niej gorliwie Agnieszka, która od miesiąca pracowała u Amelii jako sprzedawczyni na stanowisku przemysłowym i której wsparcie Iza przyjęła bez wahania. Ponieważ dział przemysłowy kończył pracę o osiemnastej, zjadła z rodziną obiad i dopiero po tej godzinie, już po zapadnięciu zmroku, w towarzystwie Agnieszki ruszyła na cmentarz, gdzie we dwie szybko uporały się z uprzątnięciem i tak zawsze zadbanego grobu państwa Wodnickich oraz ozdobieniem go kwiatami, jodłowymi wieńcami i zniczami.

– Aga, bardzo dziękuję ci za pomoc – powiedziała Iza, kiedy wyszły z rozświetlonego milionem światełek cmentarza i ruszyły przez ciemne pola w stronę zabudowań Korytkowa. – Mam trochę wyrzuty sumienia, nie powinnam narażać cię na taki dodatkowy wysiłek…

– No co ty, Iza – pokręciła głową Agnieszka. – To dla mnie żaden problem, zawsze bardzo chętnie ci pomogę. A co do tego – niechętnym ruchem ręki wskazała na swój brzuch – to nie mam zamiaru się z tym cackać. Trzeba pracować, to trzeba i koniec.

Iza westchnęła, ze smutkiem zerkając na zaciętą minę, którą Agnieszka przybierała za każdym razem, gdy wspominała o noszonym pod sercem dziecku. Choć rozumiała ów żal względem mężczyzny, który ją skrzywdził, nie mogła pojąć jej nienawiści do niewinnego nienarodzonego stworzenia, którego była matką. Przez kilka minut szły pośpiesznym krokiem, w całkowitym milczeniu, osłaniając się przed wzmagającym się zimnym wiatrem.

– Będę już skręcać do siebie – powiedziała cicho Agnieszka, kiedy doszły do pierwszego skrzyżowania między zabudowaniami wioski. – Tędy mam najbliżej. To cóż… trzymaj się, Izunia. Pewnie już się nie zobaczymy, bo sklep otwieramy dopiero w poniedziałek, a ty już wtedy wrócisz do Lublina.

– Tak, jadę w niedzielę wieczorem – przyznała Iza.

– Mam nadzieję, że miło spędzisz czas z rodziną – ciągnęła Agnieszka, wyciągając ręce w wyświechtanych dzianinowych rękawiczkach, by ująć jej dłonie, które uścisnęła gorączkowo, jakby z obawą, że Iza je wycofa. – Tak bym chciała dłużej z tobą pobyć, porozmawiać… Ale nie będę już zajmować ci czasu.

– Poczekaj, Aga – zatrzymała ją Iza, którą w tym momencie uderzyła myśl, że może to byłaby dobra okazja, by porozmawiać z nią o dziecku i choć odrobinę popracować nad zmianą jej nastawienia. – Jeśli chcesz, możemy pogadać z godzinkę. Tylko musiałybyśmy pójść do domu, bo tu zimno jak diabli. Może pójdziemy do ciebie? Mamy stąd dwa razy bliżej niż do mnie.

– Poszłabyś do mnie, Iza? – szepnęła zaskoczona Agnieszka, a oczy rozbłysły jej taką radością, że Izie zrobiło się ciepło na sercu.

– Pewnie, że tak – zapewniła ją wesoło. – Mam cały wolny wieczór. Obiecałam Melci, że wrócę na kolację, ale dzisiaj mamy ją jeść późno. Oboje z Robertem pojechali do Małowoli, mają tam jakąś pilną rzecz do załatwienia i dopiero po dwudziestej pierwszej będą w domu. Więc jeśli zaprosisz mnie na herbatę…

– Jeśli cię zaproszę? – powtórzyła drżącym głosem Agnieszka. – Od ponad dwóch lat marzę o tym każdego dnia! Dziękuję ci, Iza. Jesteś taka kochana…

W spontanicznym geście ścisnęła znów jej dłonie i podniosła ręce, by ją objąć, jednak zatrzymała się, jakby onieśmielona eleganckim strojem Izy, który jaskrawo kontrastował z jej własnym, skromnym i podniszczonym ubraniem. Wyczuwszy tę intencję, Iza sama objęła ją i przytuliła, wyczuwając przy tym wyraźnie powiększony i twardy brzuch Agnieszki.

– No już! – powiedziała wesoło. – Lecimy do ciebie, poczęstujesz mnie herbatą, a ja odwdzięczę ci się innym razem. I pogadamy sobie z godzinkę, chciałabym zapytać cię o kilka rzeczy… Kurczę, ależ tutaj wieje! Biegniemy, Aga, nie chcę, żebyś zmarzła, coś mi się wydaje, że spadło już poniżej zera!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XLV (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz