Anabella – Rozdział XLV (cz. 6)

– Macie tu herbatę, dziewczynki – powiedziała pani Kmiecikowa, wnosząc do pokoju Agnieszki tacę z herbatą. – Żadnych ciasteczek do tego nie mamy, wybacz, Izunia… jeśli dalej mogę tak na ciebie mówić – zreflektowała się, zerkając z niepokojem na eleganckie ubranie gościa. – Taka dama się z ciebie zrobiła, że ja już teraz sama nie wiem, czy nie powinnam mówić na pani

– No gdzież! – roześmiała się Iza. – Co też pani opowiada! Przecież ja się wcale nie zmieniłam, ubranie nic nie znaczy!

– Piękna z ciebie dziewczyna wyrosła – stwierdziła z podziwem matka Agnieszki, przysiadłszy na brzegu tapczanu. – I taka dobra… i ty, i twoja siostra… obie takie dobre dziewczyny jesteście! Takie sprytne i zaradne, z głową do interesu… I nic się nie wywyższacie, nie chodzicie z nosem do góry, tylko jeszcze człowiekowi w nieszczęściu pomożecie… Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, to jest święta prawda. Ech! – westchnęła, spoglądając z zafrasowaniem na siedzącą cicho ze spuszczoną głową córkę. – Bo i kto by pomyślał, że na nas takie nieszczęście spadnie…

– Ależ co pani mówi – pokręciła głową Iza, przysiadając się bliżej do Agnieszki i obejmując ją ramieniem w ochronnym geście. – Jakie znowu nieszczęście? Że wnuka albo wnuczkę pani będzie miała, to nieszczęście?

– A co, może mam mówić, że to szczęście? – westchnęła pani Kmiecikowa. – Że mi jedyna córka z nie wiadomo czyim brzuchem do domu wróciła, studiów nie skończyła, życie zmarnowała… to ja mam się z tego cieszyć? No pomyśl, Iza… ty dobra dziewczyna jesteś, Agusi pomagasz, to przy tobie mogę mówić szczerze. Jak tu się cieszyć z takich rzeczy? Ja to ja… ale mój Andrzej to się tak załamał, że doktor leki musiał mu przepisać. Na serce i na głowę, że to niby depresja. Mój Boże… na co to nam przyszło na stare lata…

– Niech pani tak nie mówi – przerwała jej surowo Iza, czując, że Agnieszka cała drży i z trudem tłumi płacz. – Tak nie wolno. Zdarzyło się to, co się zdarzyło, mogło być lepiej, ale żeby zaraz robić z tego nieszczęście? I jakie to nieszczęście? Nieszczęście to przeżyła moja mama, jak tata zginął w wypadku. To był dopiero powód do rozpaczy! A że wnuk się państwu urodzi, nawet i nieślubny, to tylko trzeba się cieszyć, a nie wpadać w depresję, bo to przecież nowe życie i nowa nadzieja. Jeszcze pani zobaczy, jak wam wszystkim na starość pomoże. Po co pani tak Agę nastawia? Tak nie wolno mówić do kobiety w ciąży. Nie wolno!

– No tak… no tak… – wyszeptała zawstydzona pani Kmiecikowa, mnąc w palcach fałdę swojej spódnicy. – Ale żeby jeszcze ludzie tak nie gadali…

– I co z tego, że gadają? – wzruszyła ramionami Iza. – Niech sobie gadają, jak nic innego nie mają do roboty. Gadanie ludzkie zawsze było i będzie, nie trzeba się tym przejmować. To dzieciątko niczemu nie zawiniło i trzeba je przyjąć na świecie z miłością, a nie jak intruza – dodała, mocniej przytulając do siebie Agnieszkę i kładąc jej ostrożnie dłoń na brzuchu. – A studia Aga jeszcze skończy, spokojnie… Ja też na dwa lata musiałam zostać w domu, bo tak się ułożyło życie. I co z tego? Nic straconego. Byle było zdrowie, trochę grosza i spokój w domu. Zawsze jakoś będzie, dobrzy ludzie pomogą… Co się państwo jakimś głupim gadaniem przejmują?

– Oj, Izunia, gdybyś ty wiedziała! – pokręciła głową matka Agnieszki. – Jak raz do nas po mszy podeszły te dwie żmije… i jak zapytały się mnie, kto to córce bękarta zrobił i czy przypadkiem nie ktoś z Korytkowa, bo już zakłady chodzą po wsi na ten temat… to mój mąż tak się zdenerwował, że aż mu oddech zatkało! A ja to się tylko popłakałam…

– Głupi ludzie! – oburzyła się Iza. – Głupi i bez serca! Zakłady! Kto tak pani powiedział?

– A ta jędza Maliniakowa i ta druga… Krzemińska – odparła z westchnieniem pani Kmiecikowa. – Ta to jeszcze mi przygadywała, jak to córki nie umiałam wychować, a jej syn to taki wspaniały… i że jak to dobrze, że ją kiedyś rzucił, bo dopiero teraz widać, co jest warta.

Iza zbladła. Agnieszka podniosła głowę i spojrzała stanowczo na matkę.

– O tym nie mów, mamo – powiedziała drżącym głosem. – Na mnie możesz gadać, co chcesz, zasłużyłam sobie. Ale nie mieszaj w to Krzemińskich.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XLV (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz