Anabella – Rozdział XLV (cz. 7)

– A dlaczego? – zdziwiła się pani Kmiecikowa. – To już nie wolno człowiekowi powiedzieć, co mu na sercu leży? Prawda, Izunia? – zwróciła się do milczącej ze ściśniętym sercem Izy. – Sama powiedz, jak można tak sąsiadowi o jego dziecku przygadywać? A tej Krzemińskiej to już w ogóle od pieniędzy w głowie się poprzewracało! Chodzi tylko i rozpowiada, jakie to królewskie zaręczyny urządzają w Sylwestra młokosowi… Szampan będzie prosto z Francji, kawior, dziczyzna, goście z połowy kraju… Bo jej przyszła synowa to córka jakiegoś polityka. No wiadomo, wyższa sfera i duże pieniądze…

– Mamo! – upomniała ją Agnieszka, zerkając z niepokojem na pobladłą, milczącą Izę.

– No co? – obruszyła się kobieta. – Przecież nie mówię nic na ciebie. O Krzemińskich tylko opowiadam, jacy to z nich, tfu!… wielcy państwo się zrobili. A w butach dalej słoma! Teraz jak postawili ten hotel, to już tak im woda sodowa do głowy uderzyła, że rzadko kogo zauważają na ulicy. Sama wiesz, Agusia, że ostatnio ten ich młody nawet nam się nie ukłonił. Taki królewicz! Tyle lat razem do szkoły chodziliście, ja na wywiadówkach z jego matką co raz to się widziałam… a teraz już nie znają nas, bo nie ten świat!

– Mamo, proszę… – jęknęła Agnieszka. – Nie mówmy już o nich!

– Tej Krzemińskiej tak się we łbie przewróciło, że jeszcze mnie poucza! – rozgorączkowała się jej matka. – Że to niby córki nie umiałam wychować! Co poradzę, że tak wyszło… no co? Nic! A ona to niech się jeszcze tak nie przechwala, bo ten jej synalek wcale nie lepszy! Może i bogatą żonę będzie miał, ale to jeszcze nic nie znaczy…

– Mamo…

– A wy tam, Izunia, uważajcie na nich z siostrą i szwagrem – ciągnęła z zaciętą miną Kmiecikowa. – Bo ja słyszałam, że kupiliście tę łąkę od Andrzejczakowej, a Krzemińscy właśnie tam mają plan pobudować dom dla syna! Naprzeciwko hotelu, żeby miał blisko, bo to on tam ma zarządzać i prowadzić biznes. Krzemińska już po cichu mówi, że Staweccy nie chcą im tej działki sprzedać, ale oni na głowie staną, żeby ich stamtąd wykurzyć!

Iza poderwała się z miejsca blada jak prześcieradło.

– Co takiego? – wyszeptała.

– Mamo, prosiłam! – zawołała żarliwie Agnieszka, również podrywając się na równe nogi. – Widzisz, co narobiłaś! Po co o tym opowiadasz?

– No… a co? – zmieszała się pani Kmiecikowa, przenosząc zdziwiony wzrok z córki na Izę i z powrotem. – Przecież to żadna tajemnica, wszyscy o tym gadają…

– No tak – westchnęła Iza i zrezygnowana opadła z powrotem na swoje miejsce na tapczanie Agnieszki. – Przepraszam. Nie wiedziałam, co gadają, jestem w Korytkowie dopiero od paru godzin i nie zdążyłam jeszcze porozmawiać o tym z siostrą… A sama przed chwilą mówiłam pani, że gadaniem nie ma się co przejmować – uśmiechnęła się blado, sięgając po swój kubek z herbatą i upijając niewielkiego łyka. – Siadaj, Aga, napij się herbaty, bo wystygnie.

Pani Kmiecikowa pokręciła z zafrasowaniem głową, po czym podniosła się i wycofała w stronę drzwi.

– To ja już idę, dziewczynki – oznajmiła zachowawczo. – Co ja tam będę wam gadać, pewnie chcecie sobie same posiedzieć, tak dawno Iza u nas nie była…

Po wyjściu matki Agnieszka przysiadła się bliżej do Izy, załamując ręce.

– Tak cię przepraszam, Izunia! – powiedziała gorączkowo. – Nie wiem, co mamę napadło, żeby o tym wszystkim gadać, ona kompletnie nie ma wyczucia…

– Nic nie szkodzi, Aga – odparła łagodnie Iza, starając się opanować burzę z piorunami, która szalała w jej duszy na myśl o domu Michała i Sylwii wybudowanym na łące Andrzejczakowej przyległej do jej rodzinnej posiadłości. – Mela i tak wszystko by mi opowiedziała, więc to nie robi mi wielkiej różnicy. Wszystkiego bym się dowiedziała prędzej czy później… Powiedz mi lepiej coś o maluszku – dodała łagodniej, znów kładąc dłoń na jej brzuchu. – To już szósty miesiąc, prawda? Dobrze liczę?

– Aha, szósty – mruknęła niechętnie Agnieszka.

– I co, wszystko w porządku? – zagadnęła ciepło Iza, udając, że nie zwróciła uwagi na ten nieprzyjazny ton. – Robiłaś badania?

– Robiłam – odparła pochmurno. – Wszystko jest okej, dziecko zdrowe, nawet płeć lekarz chciał mi podać, bo podobno już widać na USG. Ale nie chciałam.

– Wolisz mieć niespodziankę? – uśmiechnęła się Iza.

– Nie – zaprzeczyła twardo Agnieszka. – Po prostu nie obchodzi mnie to. Będzie, co będzie, wszystko mi jedno.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XLV (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz