Anabella – Rozdział XLVII (cz. 10)

Po kolejnych kilkunastu minutach, kiedy pan Stanisław pomógł jej zdjąć z nieprzytomnego chłopaka brudne i zachlapane krwią spodnie, tak, że został w samych bokserkach i świeżo nałożonych skarpetach, Iza miała już pewność co do wyniku swojej analizy. Kacper był przemarznięty i poobijany, ale nie był ranny, to zaś mogło oznaczać tylko jedno – krew, w której był umazany, nie była jego krwią.

– Panie Stasiu, chodźmy, trzeba porządnie umyć ręce – zarządziła Iza, wynosząc z pokoju miednicę z mocno zabarwioną na brunatno wodą. – Nie wiadomo, czyja to krew… I zaraz weźmiemy jeszcze ze dwa dodatkowe koce, trzeba będzie mocniej go okryć. Mam nadzieję, że jest tylko pijany, wyziębiony i trochę obity… i że rano obudzi się przytomny. Ale coś czuję, że bez wizyty lekarskiej i tak się nie obędzie.

– Muszę posprzątać jeszcze te jego rzygowiny – westchnął pan Stanisław, wchodząc za nią do łazienki. – Cały przedpokój ohaftował.

– Pan zostawi, ja to zrobię – zapewniła go Iza. – A pan umyje ręce i zaniesie mu te koce, dobrze? Nam jest gorąco od tego biegania i stresu, ja to aż się spociłam… ale jego trzeba naprawdę dobrze okryć, inaczej się nie rozgrzeje.

Wylała wodę z miednicy, umyła ją i zdezynfekowała, a następnie posprzątała w przedpokoju i wyszorowawszy dokładnie ręce, zajrzała do pokoju Kacpra, gdzie nad śpiącym teraz głęboko bratankiem, okrytym całą górą koców i pledów, pochylał się pan Stanisław. Podeszła do niego na palcach.

– Śpi? – szepnęła, przyglądając się twarzy Kacpra, który oddychał teraz równo i spokojnie.

– Śpi jak zabity – odszepnął pan Stanisław. – Chyba lepiej mu się zrobiło po tym rzyganiu, ale nadal jedzie od niego wódą, aż mdli… Co też on nawyprawiał, pani Izo? – pokręcił głową strapiony. – Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby wrócił w takim stanie… a najbardziej martwi mnie ta krew. Tego to jeszcze nie było! Boję się, że jakich kłopotów sobie narobi.

– Chodźmy stąd, panie Stasiu – powiedziała cicho Iza. – Niech śpi sobie spokojnie. Porozmawiamy w kuchni.

Wyszli cicho z pokoju Kacpra i zamknęli za sobą drzwi. Iza zerknęła na zegarek i widząc, że jest już prawie piąta nad ranem, uznała, że nie ma sensu wracać do łóżka (zwłaszcza że przy akcji z Kacprem tak bardzo wzrósł jej poziom adrenaliny, że i tak by nie zasnęła), a raczej trzeba napić się kawy i przygotować do wyjścia na uczelnię.

– I widzi pani? – westchnął pan Stanisław, kiedy usiedli w kuchni nad kubkami z aromatycznie pachnącą kawą. – Jednak nic z niego nie będzie. Ja przez cały czas po cichu miałem nadzieję, że to się spełni… ale jednak nie.

– Że co się spełni, panie Stasiu? – nie zrozumiała Iza, która właśnie zastanawiała się, jak w takim stanie niewyspania wytrzyma dziś na zajęciach, a wieczorem pójdzie do pracy.

– No tamto – odparł ciszej, jakby zawstydzony. – To, co ona mówiła…

– Ach! – Iza spojrzała niego czujnie. – Pani Ziuta?

– No tak – pokiwał głową pan Stanisław, w zamyśleniu obracając w dłoniach swój kubek z kawą. – Dla mnie to jest bardzo ważne, mówiłem to już pani… Bo ona powiedziała, że Kacper jeszcze w tym roku się opamięta, a tu już grudzień i sama pani widzi… jest coraz gorzej. Wtedy, w lecie, co tak chodził z nami do kościoła i te pieniądze dał dla Ziutki, to ja już miałem wielką nadzieję, że coś z niego będzie… I nawet jego ojcu, a mojemu bratu mówiłem przez telefon, że Kacper rośnie na dobrego człowieka… Tak się rodzice ucieszyli, tak mi dziękowali! A tu co? Znowu to samo… A najgorsze jest to, że Ziutka się pomyliła. Albo to był po prostu tylko sen…

Iza milczała, przyglądając mu się ze współczuciem.

– Co ja mogę na to odpowiedzieć, panie Stasiu? – westchnęła. – Nie wiem, jak pana pocieszyć… Ja też miałam nadzieję, że on się ogarnie, już nawet dobrze się zaczęło, ale teraz oboje widzimy, co znowu wyprawia. Najgorsze jest to, że on jest nie do poskromienia, niby rozumie, co się do niego mówi, ale i tak robi swoje. Żeby zmienić myślenie, to musiałby chyba dostać jakąś maczugą po głowie…

Przerwało jej głośne, stanowcze pukanie do drzwi wejściowych, na które oboje z gospodarzem poderwali się na równe nogi. Przeczuwając, że nie jest to raczej żaden posłaniec z dobrymi wieściami, wymienili zaniepokojone spojrzenia i zgodnie udali się do przedpokoju, gdzie po raz drugi rozległo się owo energiczne pukanie. Pan Stanisław drżącymi rękami odblokował i otworzył drzwi. W progu stał wysoki mężczyzna w towarzystwie trzech innych, którzy trzymali się nieco z tyłu. Serce Izy zabiło gwałtownie, bowiem owo poranne najście kilku mężczyzn oraz ich poważne miny nie wróżyły niczego dobrego. Wysoki mężczyzna wysunął do przodu rękę z jakimś przedmiotem, który podstawił przed oczy pana Stanisława.

– Policja – rzucił krótko.

– Ach! – szepnęła wystraszona Iza, cofając się o krok.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XLVII (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz