Anabella – Rozdział XLVII (cz. 11)

Nie było wątpliwości, o co mogło chodzić. Gospodarz skinął głową na znak, że przyjął do wiadomości, z kim ma do czynienia, na co wysoki policjant spokojnie schował swoją legitymację do kieszeni.

– Pan Kacper Woźniak – powiedział powoli, patrząc prosto w oczy skamieniałego z wrażenia pana Stanisława. – Mieszka tutaj, prawda?

– Tak – szepnął gospodarz. – To mój bratanek.

– Gdzie jest teraz? – zapytał policjant.

Pan Stanisław zawahał się, jednak uznawszy, że ukrywanie Kacpra i tak nic nie da, a tylko pogłębi jego problemy, odwrócił się i wskazał wzrokiem w głąb mieszkania.

– W domu – odparł z rezygnacją. – Śpi w swoim pokoju.

Policjant pokiwał głową z satysfakcją, zerknął z uwagą na milczącą, bladą jak ściana Izę, po czym odwrócił głowę i wymienił porozumiewawcze spojrzenia z kolegami.

– Pozwoli pan, że wejdziemy – zwrócił się do pana Stanisława, który cofnął się posłusznie, umożliwiając im wejście.

Czterej policjanci stłoczyli się w niewielkim przedpokoju i zamknęli za sobą drzwi. Wysoki dowódca akcji popatrzył znowu na Izę stojącą skromnie przy wejściu do swojego pokoju.

– A pani? – zapytał uprzejmie. – Żona?

– Nie – Iza pokręciła głową przecząco, a widząc, że policjant nadal patrzy na nią pytająco, dodała ciszej:  – Kacper to mój… przyjaciel.

– Aha – uśmiechnął się lekko policjant. – Rozumiem. Dobrze, jeśli nie żona, to w takim razie będziemy rozmawiać z panem – zwrócił się znów do pana Stanisława. – Jako z osobą spokrewnioną. Proszę mi powiedzieć, kiedy pan Kacper wrócił do domu?

– Niedawno – westchnął gospodarz. – Jakieś półtorej godziny temu.

Policjanci znów wymienili spojrzenia i wszyscy naraz pokiwali głowami.

– Mamy nakaz zatrzymania – oznajmił spokojnie dowódca.

Iza i pan Stanisław aż podskoczyli, patrząc po sobie ze zgrozą.

– O Boże! – szepnęła zdruzgotana Iza.

– Zatrzymania? – powtórzył niedowierzająco gospodarz. – Ale za co, panie władzo… za co?

– Zarzuty wstępne przedstawimy bezpośrednio zatrzymanemu – odparł uprzejmie policjant. – Natomiast pana… i panią – tu spojrzał na Izę – poproszę od razu o jakiś dokument potwierdzający tożsamość. Będą państwo świadkami w sprawie.

Zszokowana Iza skinęła głową i weszła do swojego pokoju, gdzie drżącymi dłońmi wyjęła z plecaka etui na dokumenty, a z niego kartę dowodu osobistego.

„No to teraz wszyscy mamy przez niego kłopoty” – pomyślała ze zgrozą. – „I co on narobił tym razem, że aż policja go zwija?… Teraz to już nie są żarty! Boże…”

Kiedy wróciła do przedpokoju, trzej policjanci wchodzili właśnie do pokoju Kacpra, a jeden notował na szafce dane pana Stanisława, spisując je z podanego mu dowodu osobistego. Iza podała mu również swój dowód, po raz kolejny wymieniając z gospodarzem pełne zgrozy spojrzenia.

– Wodnicka – mruknął policjant, notując jej nazwisko na jakimś opieczętowanym druku. – Izabella… Pani pracuje, studiuje?

– I to, i to – odparła Iza. – Podać panu dane na ten temat?

– Na razie nie trzeba – pokręcił głową, oddając jej dokument. – I tak będzie pani wezwana na przesłuchanie w charakterze świadka, wtedy wszystko sobie uzupełnimy. Dziękuję.

Po czym on również udał się do pokoju Kacpra, zaś Iza i pan Stanisław ostrożnie wsunęli się tam za nim. Wysoki policjant pochylał się właśnie nad łóżkiem, usiłując obudzić śpiącego chłopaka, ten jednak zamamrotał coś tylko i odwrócił się do ściany, nakrywając sobie głowę kocem.

– Pan Kacper Woźniak – powiedział stanowczym tonem policjant, zrywając z niego koc. – Proszę się obudzić.

– Wal się, fieju – mruknął Kacper, na oślep sięgając ręką po swój koc.

– Pan Kacper Woźniak – powtórzył spokojnie mężczyzna. – Policja.

– Ta, policja – burknął lekceważąco Kacper, po czym nagle jego ręka szukająca koca znieruchomiała, a on sam poderwał się jak oparzony i usiadł na łóżku, mrugając zaspanymi oczami, z których jedno było tak podbite, że prawie nie było go widać. – Co? Policja? – wybełkotał, marszcząc czoło, jakby pomimo trwającego wciąż stanu upojenia alkoholowego usiłował zebrać resztki myśli. – Ale jak to… policja? Czego chcecie?

– Pójdzie pan z nami – odparł policjant. – Mamy nakaz zatrzymania pana pod zarzutem udziału w bójce i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a być może nawet usiłowania zabójstwa. O szczegółach zostanie pan poinformowany w trakcie przesłuchania w obecności prokuratora. A teraz proszę wstać i ubrać się.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XLVII (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz