Anabella – Rozdział XLVII (cz. 12)

Kacper nadal mrugał oczami, jakby nie rozumiejąc, co się do niego mówi. Popatrzył na policjanta, potem na słuchających go z przerażeniem stryja i Izę, znów na policjanta, po czym z jękiem chwycił się za głowę i bezsilnie opadł na poduszkę. Policjant spojrzał na Izę.

– Pani pomoże mu się ubrać – polecił jej. – Trzeba mu dać jakieś ubrania. Gdzie są te, w których wrócił do domu?

– W łazience – odparła rzeczowo Iza, posłusznie podchodząc do szafy w rogu pokoju, by poszukać świeżych ubrań dla Kacpra.

– Jacek, idź, zabezpiecz to – dowódca zwrócił się do jednego z kolegów, który skinął głową i wyszedł z pokoju. – Pana kurtka wraz z dokumentami jest u nas – dodał, znów spoglądając na Kacpra leżącego na poduszce jak trup. – Proszę wstać i ubrać się.

– On pił alkohol – odezwał się nieśmiało pan Stanisław. – Źle się czuje, wymiotował…

– Na posterunku obejrzy go lekarz – zapewnił go spokojnie policjant. – Mamy nakaz przewieźć go tam niezwłocznie. Proszę wstawać, panie Kacprze – dodał stanowczo. – Jedziemy na komendę. Ma pan prawo do opieki medycznej, powiadomienia rodziny i ewentualnie własnego adwokata, ale bez względu na stan pana zdrowia nie możemy odstąpić od zatrzymania pana i doprowadzenia na miejsce przesłuchania. Musimy wykonywać rozkazy przełożonych. Słyszy pan? Wstajemy.

Iza, która spośród skłębionych w szafie ubrań Kacpra szybko wygrzebała czyste dżinsy i koszulę z długim rękawem, podeszła z nimi do łóżka, pochyliła się nad chłopakiem i ostrożnie pogładziła go dłonią po policzku.

– Kacperku – powiedziała łagodnie. – Musisz wstać i iść z panami… Rób, co ci każą, bo jeszcze dołożysz sobie kłopotów. No już, wstań. Proszę cię. Musisz się ubrać.

Dźwięk jej głosu wywołał pożądany skutek, bowiem Kacper uchylił powiekę niepodbitego oka i z trudem podniósł się na łokciu. Choć nadal bił od niego silny, nieprzyjemny zapach alkoholu, powaga na obliczach Izy i stryja oraz obecność czterech obcych mężczyzn w jego pokoju sprawiły, że znaczenie słów policjanta powoli zaczęło przenikać do jego otępiałego mózgu… Wraz z powracającą świadomością na jego twarzy coraz wyraźniej rysowało się przerażenie.

– Ale jak to? – wydukał, siadając na łóżku i posłusznie naciągając podane mu przez Izę spodnie. – Ja nic nie zrobiłem, Iza… Ten bydlak zaczepiał Anetkę… czy tam Anitkę… no to trochę zarobił po ryju, bo ja… człowiek honoru jestem…

Jego głos był jednak urywany i niepewny. Ubrał się, postękując i od czasu do czasu łapiąc się za głowę, jednak widać było, że z każdą minutą coraz bardziej odzyskuje przytomność umysłu i zaczyna zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Iza, która podała mu ubrania i pomogła zapiąć guziki koszuli, mimochodem doceniła powściągliwe i spokojne zachowanie policjantów, którzy nie stosowali wobec Kacpra żadnej przemocy i cierpliwie czekali, aż sam się pozbiera.

Kiedy chłopak ubrał się i chwiejąc się na nogach, podniósł się z łóżka, wysoki policjant skinął z satysfakcją głową i spojrzał na swoich kolegów.

– W porządku – powiedział. – Pomóżcie mu, chłopaki, będziecie go ubezpieczać, żeby nie spadł ze schodów. A pani da mu jeszcze jakąś kurtkę i czapkę – zwrócił się do Izy, która znów posłusznie zanurkowała w zabałaganionej szafie Kacpra, by wyszukać w niej zapasowe okrycie wierzchnie. – I jedziemy, nie ma czasu.

Kacper bez protestu założył podany mu przez Izę gruby sweter i jesienną kurtkę, jedyną, jaką znalazła w jego szafie. Dwaj postawni policjanci ujęli go pod ramiona, gdyż nadal chwiał się na nogach, i wyprowadzili go do przedpokoju. Iza i pan Stanisław asystowali im w milczeniu.

– Ja nie chciałem zrobić nic złego – zapewnił ich Kacper, przenosząc wystraszony wzrok z jednego na drugie. – Nie chciałem, stryju… słowo honoru. A ja człowiek honoru jestem i…

– Idziemy – przerwał mu wysoki policjant. – Zeznania złoży pan na komendzie.

Kiedy za Kacprem i policjantami zamknęły się drzwi, Iza i pan Stanisław długo patrzyli na siebie w milczeniu, zanim którekolwiek zdołało wyksztusić z siebie choć jedno słowo.

– Przepraszam, pani Izo – szepnął w końcu gospodarz, wycofując się w stronę swojego pokoju. – Muszę natychmiast zadzwonić… powiadomić brata i bratową… Boże kochany, i co ten gówniarz sobie narobił! – pokręcił głową zdruzgotany. – Co on sobie narobił…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz