Anabella – Rozdział XLVIII (cz. 4)

– Może wyciszył telefon? – odpowiedziała grzecznie dziewczynie, która z nutą politowania przyglądała się jej blado-szarej twarzy i podkrążonym, zaczerwienionym z niewyspania oczom. – Tak już kiedyś było, że wyciszył, a potem zapomniał włączyć dźwięk…

– Nie, to nie to – pokręciła głową dziewczyna. – Próbuję dodzwonić się do niego już nie wiem który raz i za każdym zrywa połączenie po jednym sygnale. Może to z moim telefonem coś jest nie tak? Ale Majk nie zmieniał numeru? – upewniła się.

– Nic mi o tym nie wiadomo – rozłożyła ręce Iza. – Na pewno sam to wyjaśni, niedługo powinien być – zapewniła ją, zerkając na wiszący nad barem zegar, który wskazywał godzinę dziewiętnastą pięćdziesiąt. – Miał być na dwudziestą, za dziesięć minut zaczynamy dyskotekę… Wprawdzie nie wiedziałam, że jest umówiony z panią, ale skoro tak, to chyba najlepiej będzie, jak pani tu na niego poczeka.

Dziewczyna zmieszała się lekko.

– No… właśnie o to chodzi, że nie jesteśmy umówieni – powiedziała ciszej. – Ale muszę go zobaczyć i porozmawiać z nim. A pani to… kto? – dodała podejrzliwie, taksując całą sylwetkę Izy uważnym i nieco pogardliwym wzrokiem. – Bo pani koleżanka nazywa panią szefową, a z tego, co wiem, to Majk chyba… no, chodzi mi o to, że u niego chyba nic się nie zmieniło w kwestiach osobistych?

– Nie – uśmiechnęła się leciutko Iza, rozbawiona tym absurdalnym podejrzeniem. – Koleżanka niepotrzebnie używa tego słowa, ono wszystkich wprowadza w błąd. Pełnię tylko funkcję zastępczyni szefa pod jego nieobecność w lokalu.

– Aha – skinęła głową dziewczyna, a jej twarz oblókł wyraz zadowolenia. – No to dobrze.

Łaskawy i jednocześnie lekceważący ton jej głosu nieco dotknął Izę, jednak nie miała siły ani ochoty na to reagować. Zresztą… była przecież w pracy, a dziewczyna była jej potencjalną klientką, wobec której należało zachować bezwzględną grzeczność.

– Czy w czymś jeszcze mogę pani pomóc? – zapytała uprzejmie.

– Nie, dziękuję – machnęła ręką dziewczyna, chowając telefon do torebki. – Posiedzę tu i poczekam na Majka. Jeśli to potrwa dłużej, to może zamówię coś przy barze.

Iza skinęła głową i właśnie zamierzała sięgnąć po jedną z tac leżących na bocznym blacie baru, by udać się na salę, kiedy przed nimi, jak spod ziemi, zmaterializował się Majk we własnej osobie. Żadna z nich nie zwróciła uwagi, kiedy przeszedł przez salę, po drodze ściągając z głowy czapkę, spod której wysypała się jego niesforna czupryna, żadna nie widziała też wyrazu jego twarzy, która, u wejścia wesoła i uśmiechnięta, spoważniała i oblekła się chmurą natychmiast, kiedy dostrzegł Izę rozmawiającą z piękną brunetką.

– O, Majk! – zawołała zaskoczona dziewczyna. – Już jesteś!

Podeszła do niego i wspięła się na palce, by na powitanie podać mu usta, on jednak nie tylko nie zareagował na ten gest, ale nawet lekko się cofnął.

– Czym mogę ci służyć, Aniu? – zapytał skrajnie uprzejmym tonem, który jego pracownicy znali jako niewróżący niczego dobrego.

– Muszę z tobą pogadać, koteczku – odparła słodko dziewczyna. – Nie dzwoniłeś, nie dzwoniłeś, a teraz co? Nawet nie odbierasz telefonów?

– Nie obiecywałem, że zadzwonię – odparł spokojnie.

„Ania?” – pomyślała Iza, wycofując się dyskretnie z zamiarem pozostawienia ich samych i udania się wreszcie z tacą na salę. – „Znaczące imię… Może to tamta, która wtedy do niego dzwoniła? Ta, o której mówił, że ma ciało jak marzenie? Jak by na to nie spojrzeć, stuprocentowa prawda… dawno nie widziałam aż tak pięknej kobiety.”

– Iza, poczekaj – zatrzymał ją Majk, z zaniepokojeniem przyglądając się jej bledziutkiej, wyczerpanej twarzy, która przy jaśniejącym urodą obliczu Ani wyglądała jak wątła trawka przy rozbujałym, szlachetnym kwiecie róży. – Co się dzieje?

Ignorując swoją piękną rozmówczynię, postąpił krok w stronę Izy i zajrzał jej w oczy, dziś niezdrowo podkrążone i jakby przygaszone, po czym wykonał gest, jakby z trudem powstrzymał się od ogarnięcia jej ramionami. Iza uśmiechnęła się blado i pokręciła głową.

– Nic, szefie – odparła, starając się, by jej głos zabrzmiał beztrosko. – W firmie wszystko w porządku, to tylko ja jestem trochę niewyspana, miałam koszmarny dzień…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XLVIII (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz