Anabella – Rozdział XLVIII (cz. 5)

Wspomnienie Kacpra i problemów, które dręczyły ją od rana, sprawiło, że jej twarz znów posmutniała, a pierś podniosła się mimowolnym westchnieniem. Piękna Ania z niezadowoleniem przyglądała się, jak Majk wyciąga dłoń i ostrożnie odgarnia z twarzy kelnerki kosmyk włosów, a jego poważna, zaniepokojona twarz rozświetla się delikatnym blaskiem… Po chwili jednak cofnął rękę.

– Iza – pokręcił głową z wyrzutem. – Mów natychmiast, co się stało. Przecież widzę, że jesteś jak przepuszczona przez magiel… Jaki koszmarny dzień? No już, gadaj, co się dzieje? Znowu ten twój Misiek coś odwalił? – dodał w napięciu, zniżając głos do szeptu.

Iza pokręciła głową przecząco.

– Dokończ swoją rozmowę, Majk – odparła cichutko. – Ta pani na ciebie czeka. A potem, jeśli będziesz chciał, to wszystko ci powiem. Ale to potem… albo jutro… jak będzie jakaś wolna chwila. Teraz muszę pomóc dziewczynom na sali.

Majk przyglądał jej się przez chwilę, a jego zaniepokojona twarz przybrała zdecydowany i stanowczy wyraz.

– Dobra – skinął głową, kładąc jej na chwilę dłoń na ramieniu. – Leć na salę, ja załatwię swoją sprawę i potem pogadamy. Okej?

– Okej – szepnęła Iza, którą teraz znów ogarnęła nieprzyjemna fala słabości i zaczęło jej szumieć w uszach.

„Żeby tylko nie zemdleć” – pomyślała z niepokojem. – „Ale byłby wstyd, jakbym tu fiknęła… nie, lepiej nawet o tym nie myśleć, bo jeszcze wykraczę!”

Siłą woli skupiła wszystkie zmysły, wzięła do ręki tacę i raz jeszcze uśmiechnąwszy się do Majka, który nadal przyglądał jej się podejrzliwie, niezbyt pewnym krokiem ruszyła na salę. Za plecami usłyszała cierpki, niesilący się zupełnie na dyskrecję głos pięknej Ani.

– To szefowa twojej knajpy, kotku? Ale rozumiem, że tylko formalna, co? Bo chyba nie kręcą cię takie miernoty…

Izie na tyle było już wszystko jedno, że puściła te słowa mimo ucha, zupełnie nie zajmując sobie nimi uwagi. Jedyne, o czym myślała, to opanować zbliżające się omdlenie, które tego wieczoru groziło jej już po raz drugi i którego za wszelką cenę musiała uniknąć. Tymczasem z głośników gruchnęła muzyka – rozpoczynała się dyskoteka. Na ten sygnał większość gości zerwała się od stolików i rzuciła się w stronę parkietu.

„Nie, jednak nie dam rady” – pomyślała Iza, czując, że coraz mocniej kręci jej się w głowie. – „Pójdę do łazienki… tam jest chłodniej…”

Odłożywszy tacę na jeden z niezajętych stolików blisko wejścia, wyszła na korytarz i udała się do damskiej łazienki. Było tam kilka osób, te jednak, słysząc głośną muzykę, śpieszyły już na salę i po kolei opuszczały pomieszczenie. Stanąwszy przed lustrem, Iza przeraziła się własnym odbiciem. Wyglądała bardzo źle. Blada, ziemista twarz, podkrążone oczy z fioletowawymi obwódkami, a do tego usta bez kropli krwi, zlewające się z niemal całkowicie z resztą twarzy…

„Co mi jest?” – zastanowiła się, odkręcając zimną wodę i z ulgą mocząc w niej dłonie. – „Jeszcze chyba nigdy nie czułam się tak słabo. Nerwy, niewyspanie? Zaraz… przecież ja dzisiaj jeszcze nic nie zjadłam! No tak, to pewnie przez to…”

Dopiero teraz uświadomiła sobie, że od wczoraj nie miała w ustach nic poza poranną kawą wypitą w kuchni z panem Stanisławem i odrobiną wody, którą popijała na wpół bezwiednie, chodząc po swoim pokoju. Ani ona, ani gospodarz nie byli głodni, więc nie zjedli obiadu, nawet o tym nie pomyśleli… a teraz deficyt energii dawał o sobie znać. Iza nabrała w obie dłonie lodowatej wody i zanurzyła w niej twarz, co wywołało u niej taki szok termiczny, że musiała gwałtownie złapać oddech. Na szczęście efekt był korzystny, bowiem zimna woda natychmiast ją otrzeźwiła, w magiczny sposób przywracając jej ostrość zmysłów.

Po kolejnych kilku minutach moczenia dłoni i twarzy w lodowatej wodzie wróciła do względnie normalnego samopoczucia, ryzyko omdlenia minęło, ucierpiał na tym jedynie jej wygląd, bowiem jej bledziutka cera nabrała teraz jeszcze bardziej sinego odcienia, a oczy wyglądały tak, jakby od wielu godzin płakała lub miała potężnego kaca po całonocnym nadużywaniu alkoholu.

„Wyglądam jak jakaś ćpunka albo menelka” – pomyślała z rezygnacją. – „Ale co tam, najważniejsze, że już mi nie szumi w głowie…”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XLVIII (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz