Anabella – Rozdział XLVIII (cz. 8)

Z sennej mgły wynurzają się świetliste oczy Michała… Już tak dawno o nim nie myślała! Wypychała jego obraz ze sceny wyobraźni, nie dawała sobie zgody na to, by zagościł na dłużej w jej świadomości, metodycznie zamykała przed nim drzwi swego umysłu… Lecz teraz nie musi już się tego bać, teraz już wszystko jest dobrze. Piękna ciemnowłosa Sylwia w kremowej sukience to było tylko złudzenie… a jeśli nawet nie złudzenie, to nic nieznacząca przeszłość. Tak samo nieistotna jak wszystkie inne dziewczyny, które kiedykolwiek przewinęły się przez jego ramiona. Teraz nie ma już Sylwii, została tam z tyłu, we mgle… A Michał idzie do niej… do Izy… Podchodzi do niej, wpatrując się w jej oczy wzrokiem, który mówi wszystko. Mówi jej, że to za nią tęsknił od zawsze, to na nią czekał przez tyle lat tak jak ona na niego… lecz że dopiero teraz to rozumie i teraz już nigdy jej nie opuści… Iza słyszy jego czuły szept. Jestem twój, cały twój, Izulka… Ach, jest taka szczęśliwa! Wreszcie w pełni szczęśliwa, po tylu latach cierpienia i niekończącej się nostalgii…

Michał wyciąga dłoń i gładzi ją po włosach, a potem po policzku, po którym ciekną jej łzy radości i szczęścia. Jego oczy płoną blaskiem, jakiego jeszcze nigdy u niego nie widziała… blaskiem czystej, głębokiej miłości, o której marzyła od tylu lat i którą sama obdarzyła go bezwarunkowo… Tak jej dobrze! Tak spokojnie… Wreszcie może oddychać pełną piersią i śmiać się beztrosko jak dziecko. Wreszcie może nacieszyć się jego bliskością, jego cudownym ciepłem i tym najdroższym na świecie zapachem, który zawsze tak słodko oszałamia jej zmysły… O tak… znów czuje ów jedyny na świecie zapach, którego nie da się z niczym pomylić… Jak on się nazywał? Miał przecież swoją nazwę… zaraz… ach, eau de Cologne!

Tak bardzo kocha dotyk jego dłoni… Czuje w nich ciepło bijącego dla niej serca, jego dusza przekazuje w nim wiadomość dla jej duszy. Zapisuje ją tajnym szyfrem w miękkim geście palców, które przesuwają się delikatnie po jej policzku… i w szepcie, który szemrze słodkim echem w jej uszach. Jestem twój, cały twój, Izulkacały twój… elfiku…

– Elfiku?

Szept Majka rozproszył powoli senną mgłę i przywrócił jej świadomość, uruchomił zmysły. Iza poruszyła się i ostrożnie uchyliła powieki, zdziwiona, że nie jest w domu, lecz leży na kozetce w gabinecie szefa Anabelli, który, pochylony nad nią, uśmiecha się lekko, gładząc ją po policzku.

– No, mała… obudź się powoli. Tylko spokojnie, nie zrywaj się.

Gabinet tonął w półmroku, oświetlało go jedynie przytłumione światło lampki, która zwykle znajdowała się na biurku, lecz teraz stała na podłodze za fotelem, gdzie Majk ustawił ją prawdopodobnie po to, by nie oślepiało jej zbyt mocne światło. Iza otworzyła szerzej oczy. W ułamku sekundy wróciła jej pamięć o tym, jak się tu znalazła. Miała zdrzemnąć się tylko godzinkę… a teraz był już czas, by wracać do pracy! Dziewczyny potrzebowały jej na sali, nie przyszła przecież do pracy po to, żeby spać!

– Nie zrywaj się, mówię ci – powtórzył dobitnie Majk. – Leż spokojnie.

Cofnął rękę, wyprostował się, by sięgnąć po krzesło, które przystawił sobie do kozetki na wysokości jej głowy, i usiadł na nim, przyglądając jej się z uśmiechem.

– No? Jak się spało, mały nocny elfie? – zagadnął wesoło.

– Super – odparła zaniepokojona Iza. – Odjechałam w krainę snów jak niemowlę… aż boję się, czy nie przesadziłam. Pewnie spałam ze dwie godziny?

Majk parsknął śmiechem, wyjął z kieszeni swój telefon i wymownym gestem pokazał jej godzinę wyświetloną na ekranie. Była trzecia dwanaście. Iza patrzyła na cyferki z mieszaniną przerażenia i niedowierzania.

– Niemożliwe – szepnęła wstrząśnięta.

– Możliwe, możliwe – zapewnił ją rozbawiony Majk, wygaszając wyświetlacz i chowając aparat do kieszeni. – Ekipa poszła do domu już godzinę temu, a ja na spokojnie ogarnąłem lokal po zamknięciu. Dziewczyny zgłosiły na przyszły tydzień jakieś zmiany w grafiku, zanotowałem to na kartce i zostawiłem ci na biurku, jutro sobie wprowadzisz. No, uśmiechnij się, elfiku… Ważne, że kimnęłaś sobie porządnie i odespałaś chociaż parę zaległych godzin.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XLVIII (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz