Anabella – Rozdział XV (cz. 2)

Smuga słonecznego światła padającego przez otwarte drzwi dużego pokoju pana Szczepana kładła się na podłodze przedpokoju, w którym Iza zostawiła swój płaszcz i buty.

– To ja, panie Szczepciu! – rzuciła wesoło od progu. – Znów nie zamknął pan sobie drzwi na noc… Jak pan się dzisiaj czuje?

– A, nie najgorzej, Haniu – uśmiechnął się pan Szczepan siedzący na swoim fotelu z nogami przykrytymi kocem, jak to ostatnio miewał w zwyczaju.

Na dosuniętym do fotela niewielkim stoliku, który zazwyczaj stał przy drzwiach i służył za blat pod jakieś stare książki, leżał plik fotografii ze znanym już Izie ślubnym portretem pana Szczepana i Hani na samym wierzchu. Od razu zwróciła też uwagę, że niezaścielone obecnie łóżko od czasu jej ostatniej wizyty zmieniło swoje miejsce i teraz stało bliżej drzwi, zaś w zwolnionym kącie stał nowy stolik ze sporych rozmiarów telewizorem, do którego pilot leżał przy staruszku obok zdjęć.

– Widzę, że jakaś rewolucja była tu u pana – zauważyła zdziwiona. – Przemeblowanie w pokoju, a do tego nowy telewizor. Przecież nie miał pan telewizora… Skąd to się tu wzięło?

– Michaś mi załatwił – wyjaśnił jej pan Szczepan, wyciągając do niej rękę, którą jak zawsze uścisnęła serdecznie na powitanie. – Wspomniałem mu raz, że nudzę się wieczorami i chętnie bym chociaż pooglądał jakieś wiadomości, co to się dzieje na świecie, a radio już mi się zacina i skrzypi, że nic nie słychać. A on nic na to nie powiedział, tylko na drugi dzień kurier przyniósł paczki. Był tu u mnie wczoraj… znaczy Michaś… ustawił mi wszystko, podpiął do prądu, pokazał, jak się włącza… Wczoraj nawet na wieczór sam sobie wiadomości puściłem – dodał, wskazując z dumą na leżącego przy nim pilota. – Kiedy to ja telewizję oglądałem… sam już nie pamiętam.

– Więc on… odwiedza tu pana od tamtego czasu? – zapytała jeszcze bardziej zdumiona Iza. – Nic mi o tym nie powiedział…

– A odwiedza, Hanusiu, pewnie, że odwiedza – pokiwał głową pan Szczepan. – Trzy razy u mnie był od tamtej pory i zawsze tak miło sobie porozmawiamy, jedzenia mi też różnego naprzynosił… Dobry z niego chłopak, chociaż strasznie zabiegany, chwili wytchnienia nie ma przez tę swoją pracę. Ale ja już tak za tobą tęskniłem… – dodał, znów wyciągając do niej rękę. – Tak czekałem, kiedy wrócisz…

Wzruszona tymi słowami Iza przyklękła przy jego fotelu i ujęła jego drżącą, pomarszczoną dłoń w obie swoje.

– Ja też, panie Szczepciu – zapewniła go z uśmiechem. – Ja też nie mogłam się doczekać, kiedy do pana zajrzę. I tak się cieszę, że on… Michaś… o panu nie zapomniał, kiedy byłam w Korytkowie. Dużo o panu myślałam, nawet ostatnio, jak jechałam z Robciem do Małowoli…

– Do Małowoli? – powtórzył czujnie pan Szczepan.

Podniosła na niego oczy.

– Tak, to taka trochę większa miejscowość niedaleko Korytkowa – wyjaśniła, widząc w jego oczach zdziwienie i jakby zastanowienie. – Cztery kilometry dalej. Robert tam mieszkał, zanim przeniósł się do nas. Nigdy panu tego nie mówiłam?

– Nie mówiłaś – pokręcił głową pan Szczepan. – Na pewno nie mówiłaś, zwróciłbym uwagę… Bo ja znam jedną Małowolę, chociaż nie wiem, czy to jest ta sama…

– Ta nasza jest na Podlasiu – sprecyzowała Iza, przyglądając mu się w napięciu. – Dwadzieścia parę kilometrów za Radzyniem Podlaskim…

– Tak, to chyba to – przyznał zaskoczony pan Szczepan. – Kuzyn Hani tam mieszkał. Nawet na jednym zdjęciu mam jego małego synka, czekaj… – sięgnął po swoje fotografie i przez chwilę przeglądał je w milczeniu, po czym drżącą dłonią wybrał jedną z nich. – Widzisz? To ten – pokazał jej zdjęcie uśmiechniętej Hani z kilkuletnim, umorusanym chłopcem na kolanach. – Tu ma tylko trzy latka i nie mam z nim innych zdjęć, bo odkąd Hania odeszła, już nigdy tam nie zaglądałem. Człowiek latami od ludzi stronił jak jakieś chore zwierzę – westchnął. – Ale ten mały pewnie jeszcze tam sobie żyje, w tej twojej Małowoli. Dzisiaj to już ma ponad pięćdziesiąt lat i za nic bym go nie poznał. Już nie pamiętam nawet, jak miał na imię, a przecież wtedy wiedziałem…

Iza patrzyła na niego oszołomiona.

– Ależ pan mi zagwozdkę zrobił, panie Szczepciu – pokręciła głową. – Teraz będę się bez przerwy zastanawiać, czy go znam, bo Korytkowo to przecież mała miejscowość i wszystkich sąsiadów jakoś tam się kojarzy, a w Małowoli też znam mnóstwo ludzi… Naprawdę nie przypomni pan sobie, jak on się nazywał?

– Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek to wiedziałem – zastanowił się staruszek. – O nazwisko chyba nigdy nie pytałem, byliśmy tam u nich w odwiedzinach z Hanią dwa… no, może trzy razy. I tylko to jedno jej zdjęcie mi z tego zostało, z tym małym na kolanach… Pamiętam tamten dzień, dzieciak strasznie ją polubił i ciągle pchał się jej na ręce, chciał, żeby się z nim bawiła – uśmiechnął się czule do swoich wspomnień. – Tak wspaniale się nim zajmowała, tak sobie razem piosenki nucili… mój Boże…

Jego głos załamał się nagle, a z oczu jedna po drugiej, wypłynęło kilka łez, które pociekły mu szybko po policzkach. Iza poderwała się i sięgnęła na półkę po chusteczki higieniczne, po czym pochyliła się nad staruszkiem, ocierając mu troskliwie twarz.

– Już dobrze, panie Szczepciu, już wszystko dobrze – powiedziała uspokajająco. – Tak to jest z tymi wspomnieniami. Nie musimy już o tym mówić, chociaż z tą Małowolą to mnie pan naprawdę zaskoczył… Jak jeszcze coś się panu przypomni, to możemy do tego wrócić, ale na razie zostawmy to i zajmijmy się pana śniadaniem, bo założę się, że jeszcze nic pan nie jadł. Zgadłam, prawda?… No właśnie. Zrobię panu herbatki, jakieś kanapki… Brał pan już leki? Nie? To zaraz podamy. W tym kieliszku z Anabelli, bo widzę, że już pan go sobie przygotował… A może pokaże mi pan, jak działa pana nowy telewizor? Możemy razem coś sobie pooglądać…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1)

Dalsze części:

Rozdział XV (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz